Sinusoidal „Out of the Wall”


Zespół jest doskonałym przykładem jak należy realizować swoje pomysły, czerpać inspiracje z bogatej skarbnicy muzyki, nie zaniedbując własnych idei.

 


Uważni czytelnicy pewnie zauważyli, że często w swoich tekstach posługuję się terminami „klasyczna muzyka elektroniczna” i „nowa elektronika”. Jaka jest różnica między tymi dwoma nurtami muzyki elektronicznej? W maksymalnym uproszczeniu można powiedzieć, że klasyczna muzyka elektroniczna wywodzi się z tzw. muzyki mechanicznej i sięga korzeniami początku XX w. Właściwy jej rozwój nastąpił dopiero po zbudowaniu pierwszego funkcjonalnego syntezatora w 1963 (gatunki to m.in. berliner schule, krautrock, british school). Nowa elektronika zaś to nieoficjalny termin dla twórczości wyrosłej z muzyki tanecznej/klubowej lat 80. XX w. bazującej głównie na technice samplingu (gatunki to m.in. down tempo, drum'n'bas, chillout, electropop, IDM, chillwave, itp.). Nurty te coraz mocniej wzajemnie się przenikają. Powoduje to, że trudno obecnie jednoznacznie sklasyfikować twórczość spod znaku muzyki elektronicznej. Czy to jednak takie ważne, kiedy do rąk słuchacza trafia twórczość intrygująca i niebanalna, czerpiąca pełnymi garściami inspiracje zarówno z jednego, jak i drugiego nurtu? Wydaje mi się, że nie.


Nie ukrywam, że po Out of the Wall, pełnowartościowy debiut grupy Sinusoidal, sięgałem z pewną obawą. Zapowiedź w postaci epki (Sinusoidal EP) z jednej strony zachęcała oryginalnością, z drugiej wzbudzała obawy: czy różnorodność zawartych na pełnym albumie kompozycji nie przyczyni się do „zguby" tegoż albumu, czy stylistyczne „rozdarcie” epki nie przeniesie się dalej.

 

Out Of The Wall to 11 kompozycji autorstwa Michała Siwaka i Adrianny Styrcz. Zespół ciąży dość wyraźnie ku mieszance IDM, chillwave i down tempo z charakterystycznymi elementami trip-hopu. Mieszance dość mocno podszytej nu-jazzem. Próżno tu szukać mrocznych klimatów obecnych na Sinusoidal EP. Znajdziemy za to kompozycje zwiewne, delikatne, falujące. Urzeknie ambientowe wyczucie przestrzeni, zaskoczą ciekawe harmonie upstrzone selektywnymi trzaskami, pobudzi tri-hopowy bit. O dziwo, nie przeszkadza mi tu śpiew Ady (w klasycznej muzyce elektronicznej uważam wokal za zbędny element). Wręcz przeciwnie, przy tak oszczędnych w barwy kompozycjach głos wokalistki oryginalnie je wzbogaca, buduje niecodzienny klimat. Klimat momentami oniryczny, momentami impresjonistyczny, momentami relaksujący. Może się przez to wydawać, że album długogrający jest mniej spójny gatunkowo niż starsza od niego epka. Moim zdaniem tak nie jest. Zauważalna różnorodność nie jest mankamentem, a po głębszym zapoznaniu się z zawartością płyty okazuje się, że spełnia na swój sposób rolę spinającą. I byłoby idealnie gdyby nie słodkawy (kołysankowy), nie pasujący do całości (przez brak wokalu?) zamykający album utwór Out of the wall. Miejmy na uwadze, że to debiut, potknięcie więc do zaakceptowania.


Odkąd piszę na temat muzyki elektronicznej, zawsze twierdziłem, że jest to pole działalności, gdzie można wyczarować niezwykłe, oryginalne klimaty pod warunkiem, że biorą się za to odpowiednie osoby. Osoby z wizją, wyczuciem artystycznym i nie unikające poszukiwań. Sinusoidal jest doskonałym przykładem, jak należy realizować swoje pomysły, jak czerpać inspiracje z bogatej skarbnicy muzyki, nie zaniedbując własnych idei. Duet postawił wysoko poprzeczkę. Zobaczymy co pokaże na drugiej płycie (o ile powstanie). Płycie tak naprawdę najważniejszej dla każdego twórcy.

 


 

© Grzegorz C. Skwarliński

 

 

 

Sinusoidal Out of the Wall

Luna Music 2011, LUNCD263

1CD, 11 utworów

Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

47 lat Wejher... owo?
185 artykułów 20 tekstów 203 prace 1484 komentarze 377 postów
Recenzent muzyczny od 1995. Artykuły w fanzinie "Generator News" (1995 - 2001), "Estradzie i Studiu" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (od 2001) "Astral Voyager".
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 11 listopada 2011, 19:54
DJ Siwak często występuje w Kalamburze. Miałem nieraz przyjemność posłuchać jego występów, jednak żadna didżejka nie może się równać z tym, co zaserwowali ze Styrcz na tej płycie.
rss
przysłano: 10 listopada 2011

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło