Na srebrnym krążku znajdziemy osiem kompozycji. Większość utrzymana w „berlińsko-rytmicznym” sekwencerowym stylu. Co jakiś czas zdarzają się przerywniki w postaci utworów, trącających nieco o stylistykę techno. Nie psuje to jednak odbioru, wręcz przeciwnie, sprawia, że zawartość staje się bogatsza (a nawet w pewnym sensie mniej monotonna, choć akurat swego rodzaju „monotonia” w przypadku „szkoły berlińskiej” jest jak najbardziej pożądana). Nastroje są odpowiednio budowane, aż do ostatniej kompozycji (notabene najdłuższej na płytce), która stanowi moim zdaniem kwintesencję tego co dziś fani ochrzcili mianem „new berliner schule”. I niech to służy za konkluzję.
Daleko jeszcze do pogrzebu klasycznej muzyki elektronicznej. Inwencja twórców nie zna granic. Umiejętne łączenie starego z nowym z jednoczesną dbałością o to aby nie utracić pożądanych klimatów na pewno usatysfakcjonuje wielu miłośników takiej muzyki. Nie wątpię, że znajdą się krytycy, którzy będą jednak „kręcić nosem”, że to już się przejadło. Ale czy większość z nich nie krytykuje głównie „dla zasady” ? Na to pytanie odpowiem być może przy innej okazji.
El-Skwarka
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się