Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Polecamy teksty

Pantum na zgliszczach

Radosław Kolago przedwczoraj

Baletnica i wino

Justyna D. Barańska przedwczoraj

Włóż to w mianownik

Radosław Kolago 13 grudnia 2011

Z.

tfu wczoraj

daleko i jeszcze dalej.

Krystian T. wczoraj

Rzeźnik-intelektualista w krainie plastikowych idoli [Samo – Plex Zero]


Patologia polskiej sceny karaoke - tak o sobie piszą muzycy z Samo. Ich bezkompromisowa płyta zupełnie nie pasuje do miałkiej rzeczywistości, którą ochoczo kreują media.

Historia zespołu jest dość wzruszająca. Rozpoczęła się w 2002 roku, kiedy gitarzysta Robert "Cypis" Gasperowicz napisał pierwsze połamane utwory do nowego projektu. Zaprosił do współpracy muzyków związanych z takimi zespołami jak Vader, Neuma, czy Third Degree. W 2004 roku skład, po pewnych roszadach, ustabilizował się i nagrał pierwszą płytę „S1”. Realizatorem jej był Krzysztof Czech znany z krążków Antigamy, Vesanii, czy nawet Farben Lehre. Zespół z własnej inicjatywy nakręcił trzy teledyski promujące krążek i… długo nie mógł znaleźć wydawcy. Album ostatecznie wylądował jako mp3 na stronie kapeli i szybko zdobył uznanie w metalowym podziemiu. W roku 2008 zarejestrowana została EPka „Plex Zero”, która miała podobne kłopoty. Sytuację uratowała niezależna wytwórnia Tone Industria i płytka zawitała do sklepów w tym roku.

 

Nagrał ją już tylko duet. Robert "Cypis" Gasperowicz odpowiedzialny jest za całą muzykę, a Piotr Wasyluk za wokale. Efekt ich pracy miażdży przy pierwszym kontakcie. Grają bezlitośnie, ale wymagają od słuchacza sporej dozy inteligencji. Użycie terminu „nawalanka” byłoby dla Samo bardzo krzywdzące. Po pierwsze: nie jest to bezmyślne tłuczenie i porykiwanie. A po drugie: byłoby to określenie zbyt łagodne, w stosunku do nawałnicy dźwięków, jaką usłyszymy.

 

Faktura muzyczna utworów jest skomplikowana do granic możliwości. W każdym z nich przecinają się i wzajemnie uzupełniają agresywne rytmy. Tworzą perfekcyjnie konstrukcje, które tylko pozornie brzmią chaotycznie. Wszystko jest tu na swoim miejscu i powtarza się zgodnie ze skomplikowanym wzorem. Stąd muzykę taką często nazywa się matematycznym metalem. Taki ciężar brzmienia i eksperymentalny klimat są jednak rzadkością. Można je określić jako efekt skrzyżowania precyzyjnego gradobicia i psychodelii, a może bardziej psychozy.

 

Dźwięki wydawane przez bas są ekstremalnie niskie i nie zlewają się z gitarą - jak w większości nagrań metalowych. Przypominają oboje raczej różnego kalibru tłoki w silniku. Ich ciężkie i mechaniczne uderzenia splatają się w nieskończonym ciągu zależności. Elektryk pełni też funkcję melodyczną, ale nie znajdziemy tu nic łatwo wpadającego w ucho. A jeśli się pojawia to w roli haczyka, który zaciągnie nas w samo oko cyklonu - jak w „Insominia” otwierającym płytę. Przez ten tumult, który potęguje potłuczona i nieludzka perkusja, przebija się wokal. Wasyluk krzyczy, ale też śpiewa. Jego głos często jest zniekształcony przez efekty. Potrafi on jednak wyjść z czystą melodią ponad mechaniczny zgiełk. Teksty dotyczą problemów człowieka zamkniętego w klatce współczesnego świata. Pełne są bólu, frustracji i zwątpienia w realność tego, co nas otacza. Wyjątek stanowi ostatni utwór „Rebirth” – ładna, ciężko dudniąca i przestrzenna "ballada".

 

Samo zupełnie nie pasuje do polskiej muzycznej rzeczywistości. Gdyby powstali gdzie indziej, pewnie szliby w awangardzie ambitnego i ekstremalnego grania. Ich twórczość niestety nie spodoba się tłumowi młodych fanów Feel, ani starszym słuchającym Kombii. Można powiedzieć, że metal to muzyka ciężka i męcząca, a Samo zwłaszcza. Pozostaje jednak pytanie - dlaczego światowy sukces osiągnęli jedynie polscy autorzy muzyki poważnej, jazzu i metalu? Dlaczego znany i szanowany jest Penderecki, Stańko i Behemoth, a nie gwiazdki tańczące na lodzie?

 

Teledysk „The trip” promujący „Plex Zero”:


przysłano: 1 listopada 2009
opublikowano: 1 listopada 2009
Marsyn

Damian Patoka Marsyn

27 lat wawa
Typ odkrywcy. Muzykę słyszy wszędzie - nawet w silniku miejskiego autobusu. Szuka ciągle nowych i ciekawych dźwięków, również w klasycznych kompozycjach. Ironicznie odnosi się do słów „wszystko już było”. Wystarczy poszperać. "Stefan…
Zasłużeni dla serwisu

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się


Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.