Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Acid Jay – „The Lost Sounds”


Kompozycje utrzymane w stylistyce rytmiczno-uspokajającego ambientu (chill-out) mogą się podobać.

      W dobie wirtualnych instrumentów dostępnych poprzez komputer komponować może niemal każdy. Ci, którzy decydują się spróbować swoich sił, często zwracają się ku muzyce elektronicznej w mniemaniu, że jest to stosunkowo łatwe pole działalności. Nic bardziej błędnego. Chętnych jednak nie brakuje. W natłoku wielu nieudanych prób jakie można spotkać w Internecie wyłapanie czegoś wartościowego graniczy niemal z cudem. Szukać jednak warto.

       Płyta „The Lost Sounds ” nie jest debiutem Acid Jay'a. Biorąc jednak pod uwagę odmienność w stosunku do starszej „Brain Damage” (wydanej pod pseudonimem Jason), może sprawiać takie wrażenie. Nie jest to wina kompozytora tylko raczej dość niespójnego zbioru utworów jaki napotkamy na krążku. Zaczyna się bardzo obiecująco w klimatach transowo-ambientowych w stylu The Orb (z płyty „Orbus Terrarum”). Gdyby tak było dalej... Niestety następuje nieoczekiwane „tąpnięcie” w postaci „Perception” (ciekawa kompozycja, ale przeładowana niepotrzebnymi dźwiękami) i „Elastic modulus” (utwór nie pasuje do całości, zbyt ckliwy). Kiedy jednak słuchacz przebrnie przez te „wpadki”, nie powinien żałować. Następne kompozycje utrzymane w stylistyce rytmiczno-uspokajającego ambientu (chill-out) mogą się podobać. Przyjemny odprężający klimat towarzyszy odbiorcy już do końca, choć rozbudowana sekcja rytmiczna może być dla niektórych słuchaczy momentami męcząca. Słychać, że artysta miał styczność w przeszłości z nową elektroniką (głównie nurtem techno-klubowym). Na szczęście nie jest to mocno eksponowane. Dzięki temu „umiarowi” powstało ciekawe, dość oryginalne brzmienie i gdyby nie wspomniane wyżej utwory, byłoby bez zastrzeżeń. Jeśli tylko artysta będzie podążał obraną ścieżką to wielce prawdopodobne, że w przyszłości usłyszymy coś bardziej dopracowanego a przez to ciekawszego.

       Słuchacze, którzy nie mają zbyt często do czynienia z dźwiękami generowanymi sztucznie mogą być zadowoleni z obcowania z opisywanym krążkiem. Koneserów płyta prawdopodobnie nie zatrzyma na dłużej. Nie jest specjalnie nużąca, nie ma poważnych błędów, wybija się ponad przeciętność, ale zachwycić się nią raczej się nie da.


przysłano: 29 lipca 2010
opublikowano: 29 lipca 2010
Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

42 lata Wejher... owo?
Recenzent muzyczny od 1995 (głównie muzyka elektroniczna). Artykuły w fanzinie "Generator News" (1995 - 2001), "Estradzie i Studiu" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (2001 - 2003) i…
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się


Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.