Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Polecamy teksty

Baletnica i wino

Justyna D. Barańska przedwczoraj

Pantum na zgliszczach

Radosław Kolago przedwczoraj

Włóż to w mianownik

Radosław Kolago 13 grudnia 2011

Z.

tfu wczoraj

daleko i jeszcze dalej.

Krystian T. wczoraj

To Rococo Rot - "Hotel Morgen"


Mimo pozornego bałaganu zawarte na płycie kompozycje zaskakująco współegzystują.

       Żaden recenzent nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego co się dzieje w muzyce. Skoncentrowanie się na określonym gatunku muzycznym zawęża wprawdzie pole działania, ale nie jest gwarancją objęcia w całości nawet tej wybranej części. Zdarza się więc, że informacje o niektórych ciekawych przedsięwzięciach, interesujących zespołach, intrygujących inicjatywach, itp. docierają z kilkuletnim opóźnieniem. Na To Rococo Rot zwróciłem uwagę po lekturze komentarzy pod jedną z wielu recenzji jakie publikuję. Nie omieszkałem poszperać w internecie w poszukiwaniu jakiś materiałów na temat zespołu. Większość tekstów na jakie natrafiłem mniej lub bardziej akcentowała „ciepło” twórczości TRR i jej niezwykłość mimo mocnego osadzenia w nowej elektronice. Zaintrygowany sięgnąłem po klika płyt. Przyznaję, że muzyka grupy zatrzymała mnie na dłużej, ale daleki jestem do tego aby podzielać „ochy” i „achy” kolegów po piórze. Łączenie brzmień (i instrumentów) analogowych i cyfrowych niczym nowym, ani tym bardziej odkrywczym, nie jest. Być może jest to działanie niespotykane na szerszą skalę w nowoelektronicznym nurcie. Biorąc pod uwagę jednak całą muzykę elektroniczną, dość często stosowane. Dlatego uwypuklanie tego faktu osobiście mnie dziwi.

 

       Z płyt To Rococo Rot jakie udało mi się wysłuchać najbardziej przypadła mi do gustu „Hotel Morgen”. Krążek z 2004 roku zawiera zbiór krótkich, pociągających form, ciekawych nieoczywistych melodii aranżowanych za pomocą dość ograniczonego elektronicznego instrumentarium. Usłyszymy tu echa estetyki elektro, doszukamy się klimatów rodem z techno czy dub. Napotkamy syntetyczne brzmienia, trochę rytmu, trochę beatów, ambientowe plamy, zaskakujące mikro-dźwięki, transowo zapętlone miniatury. Zdaje się, że muzyka przenosi nas do bliżej nieokreślonym budynku (hotel?) z małymi dźwiękowymi pokojami. W każdym coś innego, coś miłego, żeby nie rzec „przytulnego”, ale zarazem oszczędnego, wręcz minimalnego (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Obecność „żywych” instrumentów umiejętnie wzbogaca kompozycje (np. fortepian, ale w dość szczątkowych ilościach). Mimo pozornego bałaganu wszystkie te mini-historie zaskakująco współegzystują.

 

      W nagromadzeniu natrętnych beatów, szumów, brzęków, zgrzytów, itp. (często mocno dysharmonicznych) jakimi raczy nas często nowa elektronika twórczość To Rococo Rot staje się na swój sposób oryginalna. Z jednej strony nowoczesna, z drugiej sięga do tradycji muzycznych (nie tylko elektronicznych). I nie jest to działanie przypadkowe.


przysłano: 30 sierpnia 2010
opublikowano: 30 sierpnia 2010
Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

42 lata Wejher... owo?
Recenzent muzyczny od 1995 (głównie muzyka elektroniczna). Artykuły w fanzinie "Generator News" (1995 - 2001), "Estradzie i Studiu" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (2001 - 2003) i…
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się


Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.