Ktoś umiera, ktoś wypada, a pociąg kontynuuje podróż


Zmęczenie. Gdybym miał opisać za pomocą jednego słowa kondycję kobiety mówiącej w „Fabryce Tanich Butów” Magdaleny Gałkowskiej, to być może użyłbym właśnie tego.

Z pewnością zawahałbym się przy „niepokoju”. Oglądanie się wstecz i łowienie obrazów tego, co za plecami, obok, rzadziej na horyzoncie. To fotograficzne wiersze, stawiające, jak zaznaczyła sama autorka, na precyzję. Krótkie frazy, następujące po sobie jak ruchy ołówka podczas szkicowania rysunku.

 

świat trzeba unieruchomić, bo tylko tak
można spojrzeć mu w oczy

 

zatrzymanie akcji i opis, bez pośpiechu i przypadkowości. Zmęczenie. Nie wolno niczego przegapić, to nie jest bezmyślny pęd młodości, ale liczenie,  sporządzanie listy dobytku.

 

Poczucie utraty ciąży nad wierszami, co jakiś czas wkradające się w nie pod postacią konkretnych słów. Żal za czymś, co nie miało szans na zaistnienie, gorzkie formułowanie uszkodzeń wewnętrznych poczynionych przez niepowodzenie. Pozostali mężczyźni to zaledwie chłopcy, nie robią wrażenia. Erotyzm – chłodny, niejednoznaczny, raczej brzydki. Trudno doszukiwać się żaru i płomiennych wyznań. Improwizacji. Wszystkie klocki od dawna są na miejscach.

 

 

Pojawia się obsesja śmierci, potrzeba ucieczki. Tymczasowość zniechęca do pozostania na swoim miejscu, bo to miejsce nie posiada mocnych fundamentów. To już nie jest moment, w którym trzeba coś sobie udowadniać, ścierać się z życiem na jego warunkach.


w zaułkach, gdzie nie dociera światło
nie będzie śladów na ciele. nie będzie
żadnych prób. jedynie pewność.

 

Spokój jako cel i obiekt pragnienia. Z kolejnych wierszy – obrazów możemy wyczytać zniechęcenie powoli toczącym się schematem, w który zmieszczeni są ludzie. Ktoś umiera, ktoś wypada, a pociąg kontynuuje podróż. Jest się daleko od innych, bo bliskość jest trudna, kosztuje krew. To właśnie alienacja i ciężar przeżyć stanowią główne przyczyny dystansu podmiotu, który zwraca się coraz bardziej w kierunku jakiejś ostateczności.

 

To, co mógłbym zarzucić tomikowi i zawartym w nim wierszom, to pewnie nierówność. Niektóre z rysunków naszkicowane są zbyt niewyraźnie, a zdjęcia nie ujmują niczego szczególnie poruszającego. Poprawność i jakość dykcji sprawiają, że nie ma tu tekstów słabych, są natomiast bezbarwne. Głębokie, przeżyte fragmenty przecinane są niekiedy sprawnie spreparowanymi komunikatami. Brakuje krwi. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że przybrana poetyka trzyma w ryzach szaleństwo i sposób opisu to konsekwentnie budowana całość, przemyślana i kompletna. Ja, jako odbiorca chciałbym jednak oberwać od poezji odrobinę głębiej. Zdarza się to tutaj od czasu do czasu, kiedy autorka nurkuje i uderza prosto w nerw. Z pewnością trudno jest pogodzić precyzję z emocjonalnością, zrozumiałość z krzykiem. Dostajemy zestaw bardzo dobrze skrojonych, ciekawe napisanych wierszy, które uzyskują całkiem niezły wydźwięk uniwersalny. Czy poruszają? Do mojej wrażliwości przedarły się niedobitki, ale trzeba przekonać się samemu. Być może nie jesteście aż tak gruboskórni.

 

 

 

 

 

Magdalena Gałkowska, Fabryka Tanich Butów

Liczba stron: 46

Wydawnictwo Kwadratura, 2009


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 14 pazdziernika 2011, 08:36
Potrzeba więcej mięsa tutaj, tzn. prześlizgnąłeś się po tomiku, wyłaniając poszczególne problemy, ale szczędzisz czytelnikowi klimatu tak krótkimi cytatami i tak ich skromną ilością.
poem
poem 14 pazdziernika 2011, 16:09
Byłoby mięso, gdybym dostrzegł krew. Wyjaśniłem to. Wiem, że przepadasz za wykręcaniem wierszy do sucha, to też jest metoda. Z chęcią przeczytam inną recenzję.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 14 pazdziernika 2011, 19:54
"fotograficzne wiersze" - ładnie powiedziane. Masz rację, że migawkom z życia odpowiada styl i język tych wierszy, krótkie frazy, urwane zdania.

Natomiast obsesji śmierci u Gałkowskiej nie zauważyłam. Mam wrażenie, że śmierć pojawia się w tych wierszach jakby mimochodem, jakby widać ją było jedynie kątem oka - zagrożenie, którego peelka jest tylko częściowo świadoma.
poem
poem 14 pazdziernika 2011, 19:58
Ale lekka obsesja przemijania już tak. Nieprecyzyjnie to ująłem, śmierć się pojawia, ale to tymczasowość bardziej rzuca się w oczy, m.in. pewnie powodowana przez myślenie o śmierci.
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 14 pazdziernika 2011, 23:32
Aha, obsesja przemijania, fakt. Jakaś paniczna potrzeba uchwycenia chwili, o tu na przykład:
"puszczać zajączki.
na ścianach domów zostawiać ślady.
chłopcom z piwem grać do zdarcia palców,
o reszcie pomyśleć potem."
magda gałkowska 17 pazdziernika 2011, 23:44
Dziękuję również i nie mniej zaskoczona, niż recenzją Dominiki. Co tu dużo gadać, cieszę się, że się zajęliście Fabryką. :)
rss
Usunięto 1 komentarz
przysłano: 28 marca 2011

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło