Plankton codzienności

Najdrobniejsze przeżycia ułożone w piękne opowiadania. Jan Balabán to twórca, który dostrzegał niezwykłość w otaczającym go świecie.

Pierwsze spojrzenie na okładkę i od razu uderzyła mnie niedyskretna informacja: książka dziesięciolecia. Przyznam szczerze, że moje oczekiwania bardzo wzrosły. W końcu takie określenie do czegoś zobowiązuje, nie przez przypadek w taki sposób został zrecenzowany jeden ze zbiorów opowiadań umieszczony w książce. Bo Wakacje/Możliwe, że odchodzimy składa się z dwóch części wyraźnie od siebie oddzielonych poziomą kreską na okładce. W takim razie, której części przypadł zaszczytny tytuł książki dziesięciolecia?


Okładka podpowiada, że w taki sposób wyróżniono zbiór Możliwe, że odchodzimy. I teraz trzeba stępić ostrze wymagań względem pierwszej części i oczekiwać od niej... Właśnie, czego oczekiwać? Przyzwoitego stylu? Dobrego nakreślenia problematyki?


Po przeczytaniu całej książki wciąż nie znajduję powodu, dla którego zaczyna się ona od zbioru opowiadań Wakacje. Autor szkicuje w nich pewną problematykę, której nigdy nie doprowadza do końca, ani nie kontynuuje w drugim zbiorze. Wszystkie opowiadania w Wakacjach wydają mi się przypadkowe, niepotrzebnie fragmentaryczne i pozbawione charakteru. Dominuje w nich płaska i nudna szarość. Prezentują Jana Balabána jako autora niepotrafiącego stworzyć stabilnych narracji i dobrego zakończenia. Po przeczytaniu opowiadań zebranych w Wakacjach nie pozostał we mnie żaden ślad, to idealny zabijacz czasu. Do poczytania w kolejce do lekarza. Wszyscy, którzy poszukują Literatury pisanej dużą literą powinni rozpocząć lekturę od drugiego zbioru opowiadań. A Wakacje można potraktować jako chusteczkę przyzwoitości, którą wytrą sobie usta po literackiej uczcie.


Możliwe, że odchodzimy składa się z trafnych i przejmujących autorskich obserwacji. Jan Balabán pokazuje, że ma świetną pisarską intuicję i potrafi budować napięcie. Robi to tworząc w swoich opowiadaniach różne odcienie szarości, pokazując codzienność jako coś utkanego ze zwykłych wspomnień, ze zwykłych potrzeb i nagle wskazuje, jakie to wszystko jest piękne. Być może rzeczywistość jest trudna i skomplikowana, ale na pewno nie jest mdła i nudna. Wydobycie piękna z codziennej, powszedniej szarości wymaga olbrzymich umiejętności. Jan Balabán w każdym z dwudziestu opowiadań zebranych w Możliwe, że odchodzimy udowadnia, że potrafi to zrobić, dlatego tak świetnie się je czyta, a jego styl oczarowuje czytelnika.


Wszystkie opowiadania w tym zbiorze mają podobną strukturę. Fabuła jest stworzona z postrzeżeń konkretnej postaci, może to być jedna osoba, a mogą być też dwie. Przykładem jest opowiadanie Triceratops, w którym pojawia się wyraźnie zarysowany dwugłos. Przez takie indywidualne nastawienie opowiadania nabierają subiektywnego charakteru. Przewodnikiem prowadzącym czytelnika przez wyspy codzienności jest trzecioosobowy narrator, który zawsze umieszcza siebie w świecie przedstawionym będącym światem emocji, myśli i czynów konkretnej postaci. Z tego planktonu postrzeżeń zostaje naszkicowane pytanie, które autor zadaje czytelnikowi. Następnie Jan Balabán nadaje mu określoną formę, ale nigdy nie stawia ostatniego słowa. Jest mistrzem w stawianiu pytań i udzielaniu niepełnych odpowiedzi. Zadanie czytelnika polega na ich dokończeniu, a wskazują na to otwarte zakończenia opowiadań. Autor stawia ostatnią kropkę tekście, ale jednocześnie daje do zrozumienia, że jest w tym wszystkim coś więcej, coś jeszcze się wydarzy, ale już poza kartkami książki – coś, co wydarzy się w czytelniku.


Jan Balabán jest dla mnie pisarzem badającym w swoich opowiadaniach krawędź czasu. Sprawnie porusza się między przeszłością, a teraźniejszością. Ożywia pamięć postaci każąc im mówić o własnych przeżyciach. Przyszłości jest zawieszona, „to, co będzie” występuje jako nieopisana potencjalność. Autor koncentruje swoją uwagę na przemijaniu, na byciu człowieka w czasie. Postacie przedstawione w opowiadaniach przypominają kwiaty zbudowane ze wspomnień. Istnieją tylko na chwilę, na „moment przypomnienia”, a potem zwijają swoje kielichy i znowu znajdują się w stanie zawieszonej przyszłości.


Stosunek autora do czasu świetnie ilustruje następujący cytat z opowiadania Płonące dziecię: „Kasia była zadowolona, zrozumiała bowiem, ze mała, malutka niteczka czasu, który jej pozostał na bycie z mamą i taką, jest tak samo długa jak wszystkie czasy świata”. Wszystkie opowiedzianie przez Jana Balabána historie i przywołane czasy są tak samo ważne. Trwają obok siebie, nie muszą się przecinać, aby stać się wyjątkowe. Sprawia to, że zbiór opowiadań Możliwe, że odchodzimy nabiera niezwykłego charakteru – wzrusza i jednocześnie zastanawia.


Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jana Balabána. Dzięki zbiorowi Możliwe, że odchodzimy stało się dla mnie cennym doświadczeniem.

 

 

 

 

Jan Balabán, Wakacje/Możliwe, że odchodzimy

Tłumaczenie: Julia Różewicz

Wydawnictwo Afera, 2011.

okładka twarda, 224 strony.

Adrian Jaworek

Adrian Jaworek

29 lat Będzin
44 artykuły 2 komentarze 1 post
Jestem despotą czepiającym się szczegółów. Mało mówię, dużo piszę.
Ministerstwo Literatury

przysłano: 22 maja 2011


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło