Ludzie.... Dykcja ok, tego się nie czepiam, ale sposób w jaki powiedziałaś ten wiersz jest straszny!! A gdzie uczucia Kasandry, gdzie jej wyniosłość a potem ból?? a te przeciąganie wyrazów?? co to ma być...?.
Gdy byłam ostatnio na konkursie recytatorskim mówiła ten wiersz pewna młoda dziewczyna ( ok 17-18 lat) i ona powiedziała to w taki sposób, z takim przekonaniem,że aż łezka się zakręciła w oku.
Aha i jeszcze jedno- różnice w tekście. Przy recytowaniu prozy można sobie pozwolić na zmianę interpretowanego tekstu, bo nikt by się zapewne nie połapał, ale tutaj trzeba bardzo uważać na to co się mówi. Oto tekst Monologu dla Kasandry. Porównajcie go sobie z tym czego właśnie odsłuchujecie.:)
To ja, Kasandra.
A to jest moje miasto pod popiołem.
A to jest moja laska i wstążki prorockie.
A to jest moja głowa pełna wątpliwości.
To prawda, tryumfuję.
Moja racja aż łuną uderzyła w niebo.
Tylko prorocy, którym się nie wierzy,
mają takie widoki.
Tylko ci, którzy źle zabrali się do rzeczy,
i wszystko mogło spełnić się tak szybko,
jakby nie było ich wcale.
Wyraźnie teraz przypominam sobie,
jak ludzie, widząc mnie, milkli wpół słowa.
Rwał się śmiech.
Rozplatały się ręce.
Dzieci biegły do matki.
Nawet nie znałam ich nietrwałych imion.
A ta piosenka o zielonym listku -
nikt jej nie kończył przy mnie.
Wyszło na moje.
Tylko że z tego nie wynika nic
A to jest moja szatka ogniem osmolona.
A to są moje prorockie rupiecie.
A to jest moja wykrzywiona twarz.
Twarz, która nie widziała, że mogła być piękna.
dziękuję za komentarz.
co do zmian tekstu to również uważam, że nie powinniśmy oryginały zmieniać, ale w sytuacjach podbramkowych, kiedy jesteśmy na scenie i coś zmieniliśmy, przekręciliśmy lub zapomnieliśmy to ważne aby zachować zimną krew i mówić dalej. i sztuką jest zrobić to tak, aby nikt się nie zoriętował. moje nieścisłości w tekście wynikają głównie z tego, nie zmieniłam wyrazów tylko dlatego, że tak mi było łatwiej. wynika to ze zwykłej ludzkiej pomyłki.
co do interpretacji, to każdy może mieć swój własny punkt widzenia tego, jaki to ból przeżywała Kasandra, i jakie to uczucia nią szarpały. możesz przedstawić Kasandrę jako zimną i wyrachowaną kobietę, ale także jako kogoś kto odczuwa żal i skruchę. ale również Kasandra może wcale nie przejmować się cała sytuacją i "olewać" stratę królestwa, Twój wybór.
ale w tekście, który podajesz brakuje dużego fragmentu wiersza.
zajrzyj do tomiku Szymborskiej a się przekonasz.
a mianowicie:
"...nikt jej nie kończył przy mnie .
Kochałam ich .
Ale kochałm z wysoka.
Sponad zycia.
Z przyszłości . Gdzie zawsze jest pusto
i skąd coż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć.
Żałuje , że mój głos był twardy.
Spójrzcie na siebie z gwiazd-wołałam-
spójrzcie na siebie z gwiazd.
Słyszeli i spuszczali oczy.
Żyli w życiu.
Podszyci wielkim wiatrem.
Prezsądzeni.
Od urodzenia w pożegnalnych ciałach
Ale była w nich jakaś wilgotna nadzieja,
własną migotliwością sycący się płomyk.
Oni wiedzieli, co to takiego jest chwila,
och bodaj jedna jakakolwiek
zanim-
za to nadrabiasz dykcją
Gdy byłam ostatnio na konkursie recytatorskim mówiła ten wiersz pewna młoda dziewczyna ( ok 17-18 lat) i ona powiedziała to w taki sposób, z takim przekonaniem,że aż łezka się zakręciła w oku.
Aha i jeszcze jedno- różnice w tekście. Przy recytowaniu prozy można sobie pozwolić na zmianę interpretowanego tekstu, bo nikt by się zapewne nie połapał, ale tutaj trzeba bardzo uważać na to co się mówi. Oto tekst Monologu dla Kasandry. Porównajcie go sobie z tym czego właśnie odsłuchujecie.:)
To ja, Kasandra.
A to jest moje miasto pod popiołem.
A to jest moja laska i wstążki prorockie.
A to jest moja głowa pełna wątpliwości.
To prawda, tryumfuję.
Moja racja aż łuną uderzyła w niebo.
Tylko prorocy, którym się nie wierzy,
mają takie widoki.
Tylko ci, którzy źle zabrali się do rzeczy,
i wszystko mogło spełnić się tak szybko,
jakby nie było ich wcale.
Wyraźnie teraz przypominam sobie,
jak ludzie, widząc mnie, milkli wpół słowa.
Rwał się śmiech.
Rozplatały się ręce.
Dzieci biegły do matki.
Nawet nie znałam ich nietrwałych imion.
A ta piosenka o zielonym listku -
nikt jej nie kończył przy mnie.
Wyszło na moje.
Tylko że z tego nie wynika nic
A to jest moja szatka ogniem osmolona.
A to są moje prorockie rupiecie.
A to jest moja wykrzywiona twarz.
Twarz, która nie widziała, że mogła być piękna.
co do zmian tekstu to również uważam, że nie powinniśmy oryginały zmieniać, ale w sytuacjach podbramkowych, kiedy jesteśmy na scenie i coś zmieniliśmy, przekręciliśmy lub zapomnieliśmy to ważne aby zachować zimną krew i mówić dalej. i sztuką jest zrobić to tak, aby nikt się nie zoriętował. moje nieścisłości w tekście wynikają głównie z tego, nie zmieniłam wyrazów tylko dlatego, że tak mi było łatwiej. wynika to ze zwykłej ludzkiej pomyłki.
co do interpretacji, to każdy może mieć swój własny punkt widzenia tego, jaki to ból przeżywała Kasandra, i jakie to uczucia nią szarpały. możesz przedstawić Kasandrę jako zimną i wyrachowaną kobietę, ale także jako kogoś kto odczuwa żal i skruchę. ale również Kasandra może wcale nie przejmować się cała sytuacją i "olewać" stratę królestwa, Twój wybór.
ale w tekście, który podajesz brakuje dużego fragmentu wiersza.
zajrzyj do tomiku Szymborskiej a się przekonasz.
a mianowicie:
"...nikt jej nie kończył przy mnie .
Kochałam ich .
Ale kochałm z wysoka.
Sponad zycia.
Z przyszłości . Gdzie zawsze jest pusto
i skąd coż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć.
Żałuje , że mój głos był twardy.
Spójrzcie na siebie z gwiazd-wołałam-
spójrzcie na siebie z gwiazd.
Słyszeli i spuszczali oczy.
Żyli w życiu.
Podszyci wielkim wiatrem.
Prezsądzeni.
Od urodzenia w pożegnalnych ciałach
Ale była w nich jakaś wilgotna nadzieja,
własną migotliwością sycący się płomyk.
Oni wiedzieli, co to takiego jest chwila,
och bodaj jedna jakakolwiek
zanim-
Wyszło na moje..."
pozdrowienia:):)
Domcia
Zaloguj się Nie masz konta? Zarejestruj się