Kupała - co walentynki wciąga nosem.


Kupalnocka, Święto Kupały, Palinocka, Sobótki, Noc Świętojańska czy wreszcie Wianki, to pradawny słowiański obyczaj o którym chcę Wam dziś przypomnieć.
"U nas w wilię św. Jana niewiasty ognie paliły, tańcowały, śpiewały, diabłu cześć i modłę czyniąc; tego zwyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać, ofiarowanie z bylicy czyniąc, wieszając po domach i opasując się nią, czynią sobótki, paląc ognie, krzesząc je deskami, aby była prawie świętość diabelska, śpiewając pieśni, tańcując".

Jest w naszej słowiańskiej kulturze święto miłości, przy którego ognisk i słońca blasku, światło Walentynkowych świec zdaje się być śmiesznym ognikiem zaledwie. Jest takie święto miłości w czasie bardziej jej sprzyjającym niźli Walentynkowe lutowe mrozy. Jest to też święto ognia, wody, czarów i magii przypominające o nierozerwalnych związkach człowieka z rytmem natury. A wszystko to w jednym, choć pod różnymi nazwami znanym święcie. Kupalnocka, Święto Kupały, Palinocka, Sobótki, Noc Świętojańska czy wreszcie Wianki, to pradawny słowiański obyczaj o którym chcę Wam dziś przypomnieć. Przypomnieć i prosić o jego zapamiętanie, nim anglosaskie czy inne zamorskie święta staną się Wam bliższe od tych naszych przez wieki obchodzonych i czczonych. A różnie święto to było traktowane. W r. 1468 król Kazimierz Jagiellończyk, działając pod presją opata klasztoru świętokrzyskiego, zakazał pogańskich uroczystości na Łysej Górze odprawianych (gdzie odbywały się słynne zloty na miotłach i sejmy czarownic). Tymczasem Jan Kochanowski w "Pieśni Świętojańskiej o Sobótce" pisze:

"Teraz ten wieczór sławny

Święćmy jako zwyczaj dawny,

Niosąc ognie do świtani,

Nie bez pieśni, nie bez grania!

(...)

Sobótkę, jako czas niesie,

zapalono w Czarnym Lesie"

Wieczorem 23 czerwca, w noc przesilenia letniego, gdy słońce wznosi się najwyżej a noc jest najkrótsza, dziadowie dziadków naszych (i babki babek - of course ;) szli na wzgórza lub nad rzekę ognie palić. Ognie różne od tych zwykłych, bo ogniska te nowym ogniem zapłonąć musiały, więc krzesać go trzeba było. Kobiety szły do lasu zioła zbierać, bo tej jednej nocy nabierały one szczególnie magicznej mocy. Później ziół tych można było używać do czynienia i odczyniania czarów i leczenia chorób różnych. Zaś przy blasku ognisk, w rytmie bębnów i muzyki, dziewczęta przepasane bylicą (bo tej czarownice boją się bardziej niż ognia) tańczyły poruszając powabnie biodrami i odsłaniając to i owo. Śpiewano frywolne pieśni o kochaniu, ożenku, zaletach i wadach wszystkich panien i kawalerów w okolicy. Przez ogień - dla zapewnienia sobie zdrowia - skakali kawalerowie, jeśli odważyła się także panna, skakano parami, a udany skok obojgu dobrze wróżył. W ogień kobiety rzucały siedem magicznych ziół, a z bylicy plotły wianki, które po północy puszczone na wodę wróżbie służyły. Była to wróżba dla panien i kawalerów, ponieważ dotyczyła zamążpójścia i wyczekiwanej miłości. Panny puszczały wianki i przechadzały się wzdłuż rzeki obserwując je, kawalerowie zaś skakali po nie do wody i wyławiali, zaskarbiając sobie tym samym względy panny. Kojarzeniu par sprzyjał też wieczór, gorąca noc, ognisko, bliskość lasu. Przy ognisku natomiast nie stroniono od napojów alkoholowych.

Skutkiem tych wszystkich okoliczności, dochodziło więc często tej nocy do rozwiązłości. Lecz jak mogło być inaczej, skoro o północy młodzież szła do lasu w poszukiwaniu kwiatu paproci, która tylko tej nocy miała kwitnąć. Ten zaś kto go zobaczył, pewien mógł być szczęścia, widzenia bogactw w ziemi ukrytych i tego, że jeśli zechce może stać się niewidzialnym. Na poszukiwania tego kwiatu wybierano się do lasu parami, a co działo się tam między dziewczętami a chłopcami możemy się tylko domyślać ;). Faktem jest że nikt nie znajdował kwiatu paproci... Uwagę panien przyciągał też nasięźrzał, paproć sprowadzająca spojrzenia kawalerów i niezwykłe powodzenie u nich - a tego chyba żadnej pannie jak i mężatce nie dość. Ulegając prośbom miłych dziewcząt i kobiet, wygrzebałem ze starych zapisków instrukcję jego użycia. Przepis na powodzenie był następujący: należało odszukać tej paproci krzaczki, przed północą rozebrać się do naga, rozpuścić włosy, stanąć w rosie i rzec co następuje:

"Nasięźrzele, rwę cię śmiele

Pięcią palcy, szóstą dłonią,

Niech się chłopcy za mną gonią."

Niekiedy mówi się też o fakcie, że kwiat paproci znaleźć mogła tylko naga dziewczyna, która w dodatku ani razu nie mogła obejrzeć się za siebie (a jakie to dawało nieograniczone możliwości kawalerom... :).

No powiedzcie sami, czyż to nie było wspaniałe? :) Czy nie potrzebujecie dziś tego tak, jak kiedyś nasi przodkowie? Czy nie chcielibyście posiedzieć na wzgórzu, w czerwonej poświacie ogniska zlewającej się ze światłem zachodzącego słońca i popatrzeć, jak w niebo ulatują z ogniska iskry, mieszając się oszukańczo z krążącymi wokół nich robaczkami świętojańskimi. Wyłączyć na tę jedną noc komórkę, by nie zagłuszyła muzyki świerszczy grających zawzięcie dla swoich panien. Przez chwilę posiedzieć z zamkniętymi oczyma... wsłuchać się w trzask ognia, plusk wody, szum lasu za plecami... Daj się wprowadzić w trans rytmicznej i prostej muzyce, nozdrza niech wypełni Ci zapach dymu, ziół i kwiatów, w jej/jego oczach zobacz błyski, które być może wcale nie są odbiciem światła ogniska. A gdy cienie drzew sięgną nieba, pójdźcie razem szukać kwiatu paproci... A tym, którym milsze Walentynki w lutym, gdy świat śniegiem przysypany i mróz za oknem, niźli tańce i śpiewy przy ognisku, kąpiele w jeziorze i wyprawy parami do lasu w gorącą czerwcową noc - współczuć trzeba, bo serca ich tym zimowym lodem chyba skute.

Dopuść do głosu swoją naturę, w noc, w którą słońce kłania się ziemi dwa razy - ooops

P.S. Słowa zacytowane we wstępie pochodzą z "Zielnika" Marcina z Urzędowa - księdza, botanika, profesora Akademii Krakowskiej - II poł. XVI wieku.

ooops

4 artykuły 2 komentarze

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Justyna 21 czerwca 2004, 00:30
Anglowie i sasi też mieli to święto. Wszyscy porządni poganie czcili letnie przesilenie! Tylko o nim zapomnieliśmy.
Ale nie martwmy się. W tym komercyjnym świecie producenci prezerwatyw na pewno nam kiedyś o nim przypomną :P

Dobry tekst oopsie :)
Julcia 21 czerwca 2004, 19:13
Popieram pisanie o rodzimych wierzeniach pogańskich!! rok temu poparłabym bardziej, bo wtedy świta poza tym nie widziałam, dziś popieram bardzo gorąco!
Widać, że włożyłaeś dużo pracy - opłacało się!
liv hana
liv hana 22 czerwca 2004, 10:43
jestem za, szkoda że teras nie umiemy bawić się tak jak pradziatkowie
Poganin
Poganin 22 czerwca 2004, 21:55
Świetny tekst !!!Brawo!!!Miło widziec że stare wierzenia tak głeboko siedzą w sercach choćby nielicznych Polaków że nawet 2000 lat panowania chrześcijaństwa ich nie wypleniło!!Fuck Valentines!!!!
Foundofsobótka
Foundofsobótka 24 czerwca 2004, 00:57
To bardzo wielkie i ważne święto. Jeśli ktoś chce żyć na naszej planecie to musi się dostosować do okolicznośc (długość dnia to ważny parametr) i trudno znależć bardziej radosny moment i równie optymistyczne przesłanie. Tu nie ma mowy o marketingu w ustalaniu daty. To taka ostoja prawdy i dlatego posiada ahistoryczny status świętości. Trochę mnie zaciekawia wątek podwójnego kłaniania się Ziemi w wykonaniu Słońca....
To jest niemożliwe. Może chodzić tylko o szybki wschód słońca. Co o tym myślicie?
ooops 30 czerwca 2004, 15:29
podwójne kłanianie się ziemi... szukałem i szukałem pisząc ten text, ale nie znalazłem sensownego wyjaśnienia - ale z czegoś brało się takie określenie, może właśnie z krótkiej nocy i jasnych wielkich ognisk? może z żaru podnieconych oczu?? ... któż to wie?...
Hainah
Hainah 4 lipca 2004, 14:45
Zdecydowanie bardziej wolę Noc Świętojanską od święta patrona opętnaych;P
. A tak w ogóle Polska kultura jest piekna nie zapominajcie o tym ludzie!!!!!!!!!!!!!
Karol\Sted 7 lipca 2004, 12:26
tekst jest, krótko mówiąc wywalony w kosmos.
niewiem co ludzie widzą w walentynkach(cholera, jak ja zmarzłem w tym rok na dworcu czekając, róży też mało szlag nie trafił). walentynki to głupia kartka, może randka, imprezka, jednym słowem 0 przy nocnym szale przy ognisku, przy muzyce kongosów, tamgo i gitar.
tylko ciekawe czy ktoś dzisiaj jeszczw potrafi sie tak bawić... ktoś jeszcze wie jak się tańczy przy ognisku? Zawsze można spróbować...Jak nie to zostaje spacer nad Wieprzem albo po ruinach:)=
pozdrowienia z lubelskiego biskupiaka.
Siostra 8 lipca 2004, 21:42
Jak to jest, że teraz ludzie wolą kupowanie walentynkowych serduszek i marznięcie na walentynkowych spacerach niż swojskie zabawy przy ognisku w Noc Świętojańską???Jednak reklama robi swoje.Takie tradycyjne święta powinno się „reklamować”.Przecież każdy, kto przeczyta ten tekst może w swoim gronie zorganizować chociaż Świętojańskie ognisko w przyszłym roku.Na pewno nasze prapraprapra..............babcie będą z nas dumne........(i prapraprapra..............dziadkowie też....)Nie można pozwolić aby tradycja umarła......Ale się rozpisałam.....POZDRAWIAM
dżony 26 maja 2006, 22:58
Masz rację, stary. Ale po co czekać aż do Nocy Kupały? Przeca wystarczy zorganizować ekipę, zabrać gitarę, kupić po drodze nieco winka, walnąć się na polanie w mazurskim lesie. A rano na kacucha najlepsze jest, jak sięnieco pożegluje ;)
Zuzanna
Zuzanna 30 maja 2006, 00:02
Kiedy panny z wiankami wracają to
ciepłą Noc Świętojańską zapowiadają
Pietrucha 25 czerwca 2006, 23:54
Bardzo nie lubię pogańskich obyczajów...
Natalijka 27 czerwca 2006, 09:03
Ja jestem za rozpropagowaniem tego święta... Szkoda, że się o nim zapomniało... Już widzę, jak będą wyglądały przygotowania do niego za rok... Wesoło będzie! Ale powoli komercja też je dosięga, gdyż obchody święta Kupały już były hucznie obchodzone w Polszy w tym roku... Ale to chyba dobrze;)
włóczykij
włóczykij 28 czerwca 2006
We Wrocławiu w tym roku na imprezie z okazji Nocy Świętojańskiej, o dwynastej gdy dziewczyny puszczały wianki, jeden chłopak wskoczył do wody. Zaraz podłynęli do niego ratownicy, a on wyłowił jeden wianek, wyciągnął z kieszeni pierścionek zaręczynowy i podszedł wręczając go dziewczynie.
darek
darek 23 pazdziernika 2006, 18:15
a ja mam 5 zloty mama mi dala
kami
kami 6 listopada 2006, 17:07
nie czytalam pracy ale wydaje sie ok
AGUN
AGUN 11 stycznia 2007, 19:58
nie zapominajmy o staropolskich tradycjach!!!!!! są najpiękniejsze!!!!
wisienka
wisienka 6 lutego 2007, 15:23
ta strona to czad!!!!!!!!!
NeoP
NeoP 15 maja 2007, 14:14
W okolicach Warszawy, w woj. mazowieckim, zapraszamy natomiast na dwudniowe obchody Nocy Kupalnej - od piatku 22.VI wieczor do niedzieli rano... Wiecej na www.r-k-p.prv.pl
Zapraszamy serdecznie...
BaJaga z Łysicy.
BaJaga z Łysicy. 21 maja 2007, 22:54
Bardzo mi się podoba.Gratuluję autorowi lekkości słowa i poczucia humoru.Masz rację Kupała lepsza od Walentynki,bo nasza, swojska,polska i należy ją promować.
muezin
muezin 23 czerwca 2007, 21:23
To jest piękne prastare polskie swięto walentynki niech się chowają do nocy kupały.
Sektofobka
Sektofobka 27 lipca 2007, 14:52
Latem sekty atakuja... Znow - cyklicznie - rusza akcja ochrony przed sektami latem... Sprawdz www.sekty.destrukcyjne.prv.pl - byc moze Ty jestes wlasnie werbowany lub wspolnota do ktorej nalezysz wcale nie ma czystych intencji?
kasiulla 22 września 2007, 23:32
Ciul! und tralala
rss
przysłano: 23 kwietnia 2006


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło