Słodka utopia

Kuba wabi. Nie sposób się jej oprzeć. Kiedy tylko zaczynamy myśleć o skrajnościach natychmiast przypominamy sobie o Kubie i jej lukrowanej utopii. Bo Kuba jest jak owad, który samym tylko poruszeniem wywołuje wstrząs po drugiej stronie kuli ziemskiej.

 

Kuba to wyspa Diabła. Wysoka temperatura i wilgotny klimat powodują, że doskonale rozwija się tam każdy zaczyn choroby. Nie przeszkadza to jej mieszkańcom szukać szczęścia w codziennych zajęciach, na które składa się przygodny seks, picie i oglądanie telewizji. Kubańczycy lubią tańczyć i pić. Najbardziej lubią jednak oddawać swoje ciało turystom na sprzedaż. Wśród kubańskich kobiet panuje pogląd, że utrzymanie rodziny i męża to ich obowiązek. Od kilkunastu więc lat właśnie Kuba nie radzi sobie zupełnie z fenomenem rodzinnej prostytucji. Za pieniądze oddają się tam babki, matki i córki. Kto nie pracuje, ten nie je - mówią kobiety i szukają bogatych klientów, a jeśli ich braknie, oddają się funkcjonariuszom i każdemu, kto ma choć trochę władzy. Bo prostytucja na Kubie jest tak powszechna, że przestała być grzechem. Dziewczynki z niecierpliwością oczekują swojego pierwszego razu - obojętnie z kim - byle zapłacił. Dzięki temu przynoszą pierwsze zarobione pieniądze do domu i odciążają w obowiązkach matkę. Na Kubie każda kobieta znajdzie pracę. Pracy brakuje dla mężczyzn.  

Czy Kuba to raj? Z pewnością, ale na opak. Raj wykrzywiony przez system i odwrócony do góry nogami jak kraj głupców w oświeceniowej przypowieści. Tylko ktoś obdarzony tak małą wyobraźnią lub zupełnie lekkomyślny, jak Fidel Castro, mógł z Kuby zrobić obrzynek niepodobny do lądu. A była to wyspa skarbów i cudów, o której pisał z takim uwielbieniem Ernest Hemingway.

Dzisiaj Kuba kojarzy się z kondycją Wioletty Villas. Oba fenomeny medialne przeżywały wielki rozkwit i popularność w czasach młodości, a teraz podupadły. Kuba ze swoją namiętnością, religijnością i wiarą w zabobon jednocześnie niemal do złudzenia przypomina wielką ikonę polskiej muzyki rozrywkowej. Kiedy myślę o Kubie, widzę Wiloettę Villas na scenie. Widzowie wbici w fotel obserwują zjawisko, które wymyka się ich pojęciu piękna, bo zahacza o kicz. Obserwują coś groźnego, bo pełnego namiętności i sprzeczności. To wulkan, mówią w myślach i nie są do końca pewni, czy takie zjawisko ma w ogóle szansę na przeżycie we współczesnym świecie. Podobnie fenomen Kuby opisują analitycy i ekonomiści. Kraj dawno w ich rubrykach i wyliczeniach powinien się zawalić w diabły. Tymczasem jakaś piekielna siła powoduje, że Kuba w swojej agonii trwa.

Kuba wielki skansen. Walki bokserskie na czerwonym piasku i walki kogutów nieopodal. Prostytutki, które mogą być twoimi żonami lub żony, które oddają się prostytucji. Kuba jest złym i nigdy do końca nie wyśnionym koszmarem, a jednak coś magicznego jest w jej niespokojnym rytmie. To gorączka, muzyka, rytm głośno bijącego serca. Ta wyspa ma niespotykany temperament.

Kuba majak i wielkie pragnienie odkrywcy. Ze swoim słońcem i światłem jest tak hojna, że marzą o niej wszyscy fotografowie świata. Ze swoim syfem i skrajnościami przyciąga pisarzy obłąkańców. Tylko tacy wytrzymują kolejne dewaluacje forsy, która nie spada tutaj z nieba. Góra śmieci, trupy psów, a pośrodku tego wszystkiego tańczące kobiety. Czego można chcieć od wyspy poddanej tak trudnym próbom jak swego czasu Syberia?

Poczuliście zapach Kuby? Wyobraźcie sobie jej styl i obyczajowość, którą rozpoczynają i kończą prawdziwi mężczyźni na miarę choćby samego Hamingwaya? A teraz pomyślcie, że właśnie Kuba planuje legalizację związków homoseksualnych w drodze ustawy oraz zezwala na przeprowadzanie zabiegów chirurgicznych w celu zmiany płci. Brzmi jak bajka?

Projektem zarządza sama córka wielkiego Fidela. Wykształcona i wyemancypowana na dalekim zachodzie. Czy zaskakujący, biorąc pod uwagę obyczajowość Kubańczyków, projekt ma szansę spełnienia? Jak najbardziej. Kuba jest przecież państwem utopijnym, w którym  k a ż d e  rozporządzenie wchodzi błyskawicznie w życie. Piękna utopia oferuje operacje zmiany płci zupełnie za darmo. Jak podają oficjalne źródła na apel państwa odpowiedziało 27 transseksualistów. Będą mogli oni zmienić swoją płeć w specjalnych klinikach. W przeciwieństwie do swoich amerykańskich kolegów, nikt nie zabierze im za to ani grosza. I kto mi teraz powie, że Kuba nie jest rajem?

Agnieszka Kłos

Agnieszka Kłos

54 artykuły 3 teksty 17 komentarzy
Dziennikarka, krytyk sztuki, performerka. Wykłada fotografię prasową i dziennikarstwo internetowe na wyższej uczelni. Wiceprezes Stowarzyszenia Artystycznego Rita Baum. Agnieszka Kłos - znana jako agniusza. Stypendystka Ministra Kultury na warsztatach…
Zasłużeni dla serwisu

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
puszi
puszi 3 lutego 2008, 01:32
a to zdjęcie to nie jest czasem nie z Kuby?;) Areczek chyba zrobił takie gdzieś tam w czasie swojej wielkie przygody? czy nie?:D
nF
nF 3 lutego 2008, 03:58
Ważne, że zwraca uwagę.
Arek Janicki
Arek Janicki 5 lutego 2008, 19:13
Tak, to prawda - zdjęcie było zrobione w Bułgarii, ale bardzo mi pasowało do wizji Kuby przedstawionej przez Agnieszkę. Gdybyś nie widział go wcześniej, to po czym byś poznał, że to nie Kuba? :)
Agnieszka Kłos
Agnieszka Kłos 5 lutego 2008, 19:26
Iście kubański spleen
nF
nF 6 lutego 2008, 02:50
Artykuł fenomenalny, zdjęcie przyjemne.
Agnieszka Kłos
Agnieszka Kłos 6 lutego 2008, 10:20
Cieszę się, że się spodobał, pozdrawiam.
Noir Desir
Noir Desir 9 marca 2008, 21:27
porównywanie Kuby do Wioletty Villas:] ok hehehe dawno sie tak nie uśmiałem:]

kultura Kuby raczej nie należy do kiczowatych.(oczywiście jak dla kogo). nie byłem na Kubie ale dedukuje że Autorka była. tak ostre sądy muszą przecież być czymś poparte:)
rss
przysłano: 2 lutego 2008


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło