Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Czy to jest ta „dobra poezja”? Wiersze Grzegorza Kwiatkowskiego.

strony: 1 2 3 następna
Nisza Krytycznoliteracka
Nisza Krytycznoliteracka
30 lipca 2010, 00:11
Kolejna odsłona Niszy Krytycznoliterackiej!

Tym razem proponuję zająć się tekstami młodego, ale już utytułowanego poety z Wybrzeża - Grzegorza Kwiatkowskiego.


Czy to jest ta „dobra poezja”? Wiersze Grzegorza Kwiatkowskiego.

Grzegorz Kwiatkowski to urodzony w 1984 roku – polski poeta i muzyk (TrupaTrupa), autor dwóch tomów poezji: „Przeprawa” (Gniezno: 2008, s. 51, seria: Zeszyty Poetyckie. ) oraz „Eine Kleine Todesmusik” (Nowa Ruda: Mamiko, 2009, s. 72.); otrzymał wiele prestiżowych nagród w konkursach.

O autorze poczytać można:

pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Kwiatkowski
www.fatalista.com.pl/content/view/54/32/

Na pytanie o pesymizm w większości jego wierszy – odpowiada:

„Po prostu ja tak postrzegam świat. W rodzinie śmierć zawsze była celebrowana, pamiętam odprowadzanie zwłok, czuwanie przy nich. Śmierć nie była tematem tabu. Wiele osób nie zna sensu swojego istnienia, a ja mogę o sobie powiedzieć, że jestem wyznawcą pesymizmu. To już jest coś.”

kultura.trojmiasto.pl/Jestem-wyznawca-pesymizmu-Gr…


Proponuje zacząć refleksję nad poezją Kwiatkowskiego bardzo spokojnie, przyjrzeć się sporej ilości informacji o nim dostępnych w sieci i poczytać te wiersze, które udostępnił na licznych stronach WWW.
Nisza Krytycznoliteracka
Nisza Krytycznoliteracka
30 lipca 2010, 00:15
Właściwy warsztat zaczniemy 3 sierpnia i potrwa on do końca miesiąca, tak abyśmy mieli wszyscy czas na refleksję i konstruktywne wypowiedzi. Już teraz jednak zamieszczam jeden z wierszy Grzegorza Kwiatkowskiego, który szczególnie mnie poruszył, kolejne będę wklejał co kilka dni.

"Melisa szałwia i mięta"

Pamięci Józefa Kwiatkowskiego

Kiedy umierałeś mieliśmy styczeń najcieplejszy od trzystu lat
Resztką sił podszedłeś do okna i powiedziałeś :
Nareszcie spadł śnieg

W twoich żyłach pulsował wywar z maku:
Całe życie w trzeźwości i warzywach
A pod koniec uzależniłeś się od morfiny

Twoja twarz upodobniała się do gołębia
W tamtym czasie czytałem Swedenborga i Blake'a
Grabarze śpiewali „Anielski orszak niech twą duszę przyjmie”

Niech będzie błogosławiony styczeń najcieplejszy od trzystu lat
który nam Ciebie zabrał
Niech będą błogosławione czarne buty w których wstępowałeś do nieba
Niech będą błogosławione twoje łzy z których wyrosną melisa szałwia i mięta


--
Zachęcam do lektury, refleksji i rzetelnych komentarzy.
Najciekawsze głosy będą nagradzane książkami przekazanymi na rzecz projektu Nisza Krytycznoliteracka przez zaprzyjaźnione z Wywrotą.pl Wydawnictwa.
P.K.
Olivia B.
Olivia B.
30 lipca 2010, 14:56
Hmm... Czytam już od kilku godzin i muszę powiedzieć, że to są bardzo interesujące wiersze. Bardzo... charakterystyczne mimo wszystko i wydaje mi się, że mogłabym je już wyróżnić wśród innych niepodpisanych. Jak tylko znajdę trochę czasu [może spadnie z nieba prosto w moje łapki] chyba pokuszę się o recenzję. Znajdę jakiś portal, opublikuję tam (na Wywrocie nie mogę - niczyja wina) i podrzucę link. O ile omawiane wcześniej wiersze Zbierskiej uznałam za ''och ach cudowne'' (no, teraz popłynęłam trochę, ale mam nadzieję, że wiecie co chcę powiedzieć), tak twórczość G.K. nie trafia mnie prosto w serce... aczkolwiek skłania do refleksji...
Olivia B.
Olivia B.
30 lipca 2010, 18:13
Z góry sorry za odejście od tematu, ale obawiam się, że w innym wątku nikt mi nie odpowie, a ten (mam nadzieję) na pewno będzie czytany i rozwijany. Coś mi się pojawiło w profilu - tj. jakiś tekst bez autoryzacji, którego nie wstawiałam. Nie widzę opcji ''usuń tekst'' (przepadła z woli Adminów, czy tylko ja mam takie ''szczęście''?). Edytowałam to ''coś'' i teraz jest puste, aczkolwiek wolałabym, żeby Ktoś pomógł mi pozbyć się tego. Oczywiście jeśli Ktoś ma czas i ochotę - jeśli nie ma, to trudno. Niech wisi. Dzięki za uwagę. :)
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór
1 sierpnia 2010, 12:50
W pierwszym wersie owy ,,styczeń’’ daje się zinterpretować bardziej jako jakiś ,,wewnętrzny” (rozgrywający się w bohaterze) niż porę roku, gdyż później mowa o uzależnieniu od środków psychoaktywnych. ,,okno’’ też może mieć znaczenie symboliczne jako przejście na ,,drugą stronę’’. W tym sensie można by się doszukać nawet echa tytułu tomiku – ,,Przeprawa’’. ,,śnieg’’ też nie musi być traktowany dosłownie, gdyż może być wizją narkotyczną wywołaną ,,wywarem z maku’’, czyli heroiną. Zaś ową ,,morfinę’’ można zinterpretować jako mięso, w pozycji do wegetarianizmu. Za twarzą upodabniającą się do gołębia zaś kryje się jakieś doświadczenie mistyczne, biorąc pod uwagę że gołąb w symbolice chrześcijańskiej to Duch Święty. Tym bardziej, że później dowiadujemy się, iż osoba opowiadająca czytała mistyków. A na dodatek mamy scenę, w której grabarze śpiewają pieśń żałobną.
W ostatniej strofie można też doszukać się związków z poezją tzw. konfesjonalistów. Poprzez pryzmat swoich zamierzchłych lektur odniósłbym się tu do poematu Allena Ginsberga ,,Kadysz” (a właściwie jego części pt. ,,Hymn’’), gdzie charakterystyczne jest owo ,,błogosławienie’’. Chociaż nie brak takich błogosławień w innych utworach A. G. (Również w wierszu ,,wybrani" Kwiatkowskiego). Jest to zgodnie z tezą, iż „poeta jest kapłanem”. I to wychwalanie elementów pochodzących ze sfery profanicznej, bądź o charakterze turpistycznym. Zainteresowanie sferą narkotyków w literaturze nie jest zaś najnowsze. Obracali się w tym temacie, że wymienię kilka nazwisk w linii bitników - Kerouac, Burroughs, Ginsberg...
Nie brak zresztą w ,,Przeprawie” odniesień do poetów konfesyjnych (Sylwia Plath, Robert Lowell, Anne Sexton).
Co zaś rozumieć przez tytułową ,,melisę szałwię i miętę’’? Dla interpretacji wiersza może być istotne działanie tych ziół: uspokajające (melisa), antydepresyjne, przeciw zmęczeniu i wyczerpaniu (szałwia) oraz właściwości magiczne, mające odpędzać złe myśli (mięta). W tym sensie może być interpretowalny jako oswajanie śmierci.

Z tym, że nie wydaje mi się, żeby sprawę komplikował tak sam Grzegorz Kwiatkowski, gdyż jak mówi:

,,Jestem zainteresowany odbiorem przeciętnego czytelnika. Albo nawet osobą, która w ogóle nie czyta. Do nich adresuję swoje wiersze, staram się, żeby były czytelne, a nie hermetyczne.’’ trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35635,7228602,Po…

W tym ujęciu Jego wizja byłaby bliska pojęciu poezji uprawianej przez Charlesa Bukowskiego, (tzw. życiopisaniem), dla którego wiersz sprowadzał się do formy wyrywka z gazety czy listu. Stąd też jego wiersze w dużej mierze przypominają prozę.
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski
4 sierpnia 2010, 00:58
Tomku, ciekawy to wywód ale w moi odczuciu wiersz Kwiatkowskiego jest skondensowany w treści i prosty w przekazie, przynajmniej w warstwie przedstawieniowej. Egzystencjalny ciężar wypowiedzi podmiotu-narratora i dramatyzm historii będącej budulcem wiersza nie wymaga już dodatkowego kontekstu płynącego z metafor. Obrazy są wyraziste i proste ale racja - jednocześnie nakładają się na przywołane wizje wspomnianych tu mistyków i symbolikę gołębia-ducha (choć ponoć Duch Święty przybierał postać gołębicy...). Tyle, że te wizje z narkotycznym hajem Kerouaca niewiele mają wspólnego, tu raczej sam dramatyzm sytuacji lirycznej generuje wizje. Rzeczywistość w momencie śmierci najbliższych staje się inna - sacrum i profanum nakładają się na siebie i wyniszczona twarz morfinisty może wydawać się obliczem świętego. Kwiatkowski jest przekonywający w tym przedstawieniu. W kilku bardzo prostych zdaniach mamy tu wytworzony klimat niecodzienny, klimat zawieszenia "pomiędzy:, moment przejścia - przeprawy (tytułowej).

W pierwszej strofie mamy tu (celowe?) powtórzenie i przegadanie: "wywar z maku" to to samo
co "morfina", niepotrzebne to powtórzenie, jedyny zgrzyt - jak dla mnie.

W kontekście przywołania mistyków daje się obronić magia liczb, owo "od trzystu lat".
Wzmacnia nawet powagę chwili.

Wiersz buduję się jednak nie tylko na dramatyzmie sytuacji lirycznej ale i na przewrotnym jej złamaniu - ironii, masochistycznej wręcz ironii Autora, który błogosławi piękną porę roku, która zabiera mu (jak sądzę) Ojca. Ten sarkazm w błogosławieniu czarnych butów ( a te zwykle kupowane specjalnie na pogrzeb mają w sobie coś odpychającego, coś kiczowatego i niesmacznego...), w których - w naiwnej, ale i pierwotnie, pre-historycznie uzasadnionej koncepcji przejścia-przeprawy, nieboszczyk ma kroczyć w zaświaty... Obuty nieboszczyk, nie jego dusza... Ile tu jadu, złości i sarkazmu w takim niewinnym zdaniu!

I końcówka:
"Niech będą błogosławione twoje łzy z których wyrosną melisa szałwia i mięta" - piękny (sic!!!), liryczny i poruszający fragment, który gra na kontrastach. Obraz choroby, morfinizmu, upodlenia chorobą (człowiek cierpiący i uzależniony od uśmierzającego ból leku-narkotyku (farmakonu) czuje się upodlony) i śmierci jest tu zestawiony z omszałym, delikatnym i pachnącym obrazem ziół.
Te zioła wyglądają i pachną niesamowicie, ponadto zebrane, ususzone i zaparzone w leczniczych mieszankach przynoszą ukojenie i oczyszczenie. Z tych ziół nie tylko parzy się herbatki lecz mają one swoje miejsce w słowiańskim zielarstwie rytualnym. Szałwię się pali w celu oczyszczenia ciała i duszy, szałwia przegania chorobę ale i demony...

No i z łez rozpaczy Demiurga... wyrastają symboliczne światy, rodzą się bogowie, rodzi się... poezja?

Kwiatkowski w tym wierszu nie pokazuje wirtuozerii konstrukcji, nie stawia estetyki nad kwintesencją poetyzowania. Ten wiersz można uznać za utwór naiwnie prosty, zakwalifikować do poezji konfesyjnej lub życiopisania i tym samym zdeprecjonować jego artystyczny walor - jako utworu odtwórczego, nieawangardowego, "zacofanego"; można też dostrzec w nim ascetyczną elokucję, która jest w istocie wynikiem estetycznego wyboru. Nie pokazać wyboru a jednocześnie go dokonać - to sztuka, która udaje się tutaj Kwiatkowskiemu bardzo dobrze.

Dodam jeszcze, że trudno jest napisać wiersz o umieraniu, o cierpieniu bliskiej osoby i nie popaść w patos. Złamanie, ironia, kontrast - o których wspomniałem wyżej, pozwoliły tutaj autorowi "Przeprawy" uniknąć tego naddatku dramatyzmu.

Tyle ode mnie w tej chwili o pierwszym wierszu. Zachęcam do kolejnych komentarzy.
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski
5 sierpnia 2010, 22:14
Spróbujmy przyjrzeć się innemu tekstowi z tomu „Przeprawa”. Wiersz wybrał Tomasz Smogór.

„sen nr 16”



smak czarnego Espresso, stukot kobiecych obcasów
i zawodzenie kotów dochodzące z ruin Forum Romanum

siedziałem w kawiarni, czytałem La Stampa:

"Benedykt XVI w zwyczajnym ubraniu
chodzi wieczorami do swojego dawnego mieszkania

co takiego papież robi wieczorami
w swoim dawnym apartamencie
na Piazza della Citta Leonina pod numerem 1"

zobaczyłem go: siwy jak rzymskie gołębie
jego drobne wysuszone ciało
jak drobne wysuszone ciała
w katakumbach kapucynów w Palermo

był już przy drzwiach z numerem jeden

co jeżeli zaciągnę go w jakiś zaułek
i sponiewieram lub zgwałcę?

czy Corriere de la Serra
napisze w jutrzejszym wydaniu:
gwałt na Ojcu Świętym?
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski
5 sierpnia 2010, 22:26
Nowoczesna konstrukcja tego wiersza trudna jest do opisania.

Spróbuję więc opisać „oczywistości”:

Wiersz o dowolnej, nieregularnej strukturze, w którym zdania nie zaczynają się wielką literą, za to mamy tu imiona, nazwy miejsc i nazwy własne pisane majuskułą, ale i słowo Espresso jako nazwę marki (?) również wielką, co wydaje się błędem. Cudzysłów – w wersji e-bookowej którą dysponuję – nie jest drukarski, czyli kolejne potknięcie, albo też wyraz akceptacji dla ułomności edytorów… Znaki interpunkcyjne (różne) pojawiają się w środku wersów, na końcach wersów pojawiają się dwukropki i pytajnik, przecinków zaś nie widać.. Taka praktyka daję się uzasadnić tym, że przerwy międzystroficzne zastępują kropki i przecinki a stawianie przecinków na końcach wersów, psuje wygląd tekstu, „zaśmieca” widok. Poprawność interpunkcyjna nie jest w tym wierszu na doktrynerskim poziomie i dzięki temu nie krępuje wiersza, który pozostaje „lekki”. Tyle z oglądu zewnętrznego.

W warstwie treściowej mamy prowokację. Pierwszoosobowy podmiot/autor poddaje w wątpliwość możliwość opisania w prasie zdarzenia, które wyobraża sobie jako zupełnie możliwe. Wizja jest makabryczna : „ gwałt na Ojcu Świętym”….

Czy poeta próbuje podważyć wzmiankowane w wierszu doniesienia prasy o tym, że Ojciec Święty w „w zwyczajnym ubraniu // chodzi wieczorami do swojego dawnego mieszkania//?

Czy chodzi o zwrócenie uwagi na to, że w przypadku Głowy Kościoła Katolickiego nie wypada mówić o rzeczach makabrycznych, choćby wydarzyły się naprawdę ?

Czy prowokacja Kwiatkowskiego ma na celu przywołanie „afery pedofilskiej” w Kościele ?

Czy Kwiatkowski mówi za Wiitgensteinem, że „o czym nie można mówić – o tym trzeba milczeć”? – i to jest ta historia, o której by nie można było mówić, dlatego o niej śnię, wyobrażam ją sobie i opisuję sen/wizję właśnie, nie zaś prawdziwą historię …

Czy to jest wskazanie na siłę języka poetyckiego, który pozwala na znacznie więcej i dalej sięgają jego dyspozycje w opisie świata i opisie opisu, dalej niż np. język dziennikarski, przywiązany do faktów, a więc sterowany kategoriami pozwalającymi coś jako fakt kwalifikować lub jako nieprawdopodobieństwo odrzucać?

Czy to jest wiersz, w którym autor mówi: dziennikarz by nie mógł, ale ja – poeta mogę wszystko ?
Jak daleko sięga władza poety ? Czy ma jakieś granice ? Czy istnieje wartościowa poezja, w której refleksja nad konfliktem estetyki i etyki nie byłaby podjęta ?

W tym wierszu Grzegorza Kwiatkowskiego taka refleksja ma miejsce. I mimo , że nie znajdujemy tu jednoznacznych odpowiedzi na postawione wyżej pytania – to jednak sam fakt, że refleksja nad wierszem zawiera je w sobie pokazuje moc inspiracyjną tego tekstu.

Co o tym sądzicie ?
Figa
Figa
6 sierpnia 2010, 00:47
Witam!

Myślę, że Grzegorz drwi tu z braku wyobraźni ludzi, widok Papieża w zwyczajnym ubraniu byłby kompletną niedorzecznością, wielkim hitem gazet, a przecież Papież to też człowiek. Tak jakby tylko Jan Paweł II był szalonym polaczyną, który lubi chodzić po górach i być wśród ludzi.

W tym wierszu nie ma innych ludzi, jest tylko podmiot liryczny i jego spojrzenie na świat i jego rozważania jednak cały wiersz wydaje się być ironią, która każe nam dojść do pewnych wniosków - niektórzy ludzie na prawdę szukają sensacji na siłę, ograniczając swoją świadomość do gazet i wiadomości z telewizji. Poeta gardzi marnym opisywaniem, w dodatku często niepoprawnym gramatycznie. Wyolbrzymia swoją osobę, poprzez pewność siebie:
"smak czarnego Espresso, stukot kobiecych obcasów
i zawodzenie kotów dochodzące z ruin Forum Romanum
siedziałem w kawiarni, czytałem La Stampa: "
bezkarnie siedzi i czyta, niby niepozornie jak jakiś turysta, niewyróżniający się z tłumu, po czym dochodzi do pytania retorycznego:
"co jeżeli zaciągnę go w jakiś zaułek
i sponiewieram lub zgwałcę?"
- i w zasadzie od tego miejsca do końca najbardziej mi się podoba. Czuć ironię i takie naśmiewanie się z nagłówków brukowców, które zwykle wyolbrzymiają treść artykułu.
Czuje się rozbawiony i drwi z pochłoniętych pracą dziennikarzy, którzy szukają sensacji tam gdzie jej nie ma, po czym tworzą historie z własnej wyobraźni (zmyślone afery, kłamstwa itd.) Po za tym pokazuje, że nawet w Religii tkwi zło, w tym przypadku w papieżu odwiedzającym swój dom

Co jest ciekawe i charakterystyczne dla Kwiatkowskiego, to że nie wylewa kawy na ławę, tylko tworzy drugą stronę, której ktoś kto nie interesuje się poezją pewnie by nie dostrzegł, lub wręcz przeciwnie, rozbudziłaby się w nim chęć do rozmyślania nad przesłaniem tekstu. Temat i przesłanie są zupełnie inne, nie da się zinterpretować tych wierszy dosłownie i powierzchownie.
Figa
Figa
6 sierpnia 2010, 00:49
Poeta gardzi marnym opisywaniem, w dodatku często niepoprawnym gramatycznie - chodzi tu o dziennikarskie opisy różnych wydarzeń.
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór
6 sierpnia 2010, 17:21
Padły już słowa: skandal, ironia, sensacja. Właśnie je miałem na uwadze, kierując się wyborem tego wiersza. Z tego też względu wydaje się ciekawy dyskusyjnie. Dorzuciłbym do tego zestawu jeszcze prowokację (czytelniczą).

Sam pomysł ukazywania rzeczywistości pod przykrywką snu nie jest nowy. Jednak Kwiatkowskiemu udaje się opowiedzieć ciekawą historię. Na pierwszy rzut oka wysuwa się owy skandal: ,,gwałt na Ojcu Świętym" i to w piśmie watykańskim Corriere de la Serra!

Zastanawiam się czy aby dla Papieża nie jest zarezerwowana wielka litera. Bo tutaj jako pisany z małej miałoby uzasadnienie owo ,,zwyczajne ubranie''. Ciekawym wydaje być się porównanie zasuszonego ciała Papieża do ciał leżących w katakumbach, a także zawieszanie akcji: ,,był już przy drzwiach z numerem jeden’’. Gdzie, to co dalej w wierszu, to tylko propozycją dla czytelnika.

I trochę ogólnie:

Porównując jego pisanie z pisaniem Bukowskiego, to u Kwiatkowskiego niekoniecznie podmiot nie jest tak silnie związany z autorem, gdyż Kwiatkowski stosuje lirykę maski (mówi przez inne osoby). Mógłby nim być owy turysta wspomniany przez Figęzmakiem. Nie brak w ,,Przeprawie’’ też wierszy pisanych w formie żeńskiej. W tym lektura historii opowiadanych przez Kwiatkowskiego wydaje mi się ciekawsza
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór
6 sierpnia 2010, 18:58
Nie mogę edytować :-/

* podmiot niekoniecznie jest tak silnie związany z autorem...
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski
6 sierpnia 2010, 23:06
Moje pytania miały również na celu podkreślenie tej prowokacji, o której piszesz, Tomku, sytuacji ostrego, społeczno-kulturalnego "przegięcia", pęknięcia etosu, wskazania na nietrwałość narracji kultury popularnej, kultury brukowców.

Mam przy tym wierszu, podobnie jak przy wielu innych tekstach Grzegorza Kwiatkowskiego, wrażenie uczestniczenia w grze, wystawiania na próbę moich czytelniczych kompetencji, spostrzegawczości i erudycji. Ta mała litera w słowie "papież", wielka przy "Espresso", niuanse, które mnie irytują a jednak dają mi poczucie, że tu mam drugie dno, że to mnie bardziej dotyka, mnie konkretnie prowokuje i obnaża. Kwiatkowski gra i się naigrywa, jak jakiś satyr, demoniczny nieco prześmiewca...

To moje odczucie nijak się ma do deklaracji samego Kwiatkowskiego cytowanej wyżej przez Tomasza Smogóra, w której poeta twierdzi, że jego wiersze nie są hermetyczne. To gra.

Zgodzę się, że związek autorstwa z podmiotowością bohaterów lirycznych wierszy Kwiatkowskiego odbywa się poprzez posługiwanie się maskami, nie mniej jest ścisły, maska nie rzuca się w oczy, doskonale pasuje autorowi.

Spróbujmy przyjrzeć się tekstowi w którym podmiot liryczny jest płci żeńskiej...
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski
6 sierpnia 2010, 23:50
„ Przeprawa”, s. 28

„na wzgórzu”

leżę na wzgórzu gdańskiego cmentarza Srebrzysko
jest jesień więc ponad gliną na piachu rude igliwie

moje pierwsze wołanie o pomoc, mój pierwszy krzyk
w dniu Matki Boskiej Nieustającej Pomocy
we Frei Stadt Danzig w Polsce na Pomorzu
w dniu moich narodzin 27 czerwca 1932 roku

70 lat życia uwarunkowanego:
ciałem którego nie zaprojektowałam
wojną której nie wypowiedziałam
i rodziną którą w tej wojnie straciłam

któryś z mych przodków musiał posiadać dar wnikliwej obserwacji:
moich bliźnich widziałam tylko w zwierzęcym świetle ich potrzeb
i pewnie stąd wzięła się izolacja i osamotnienie

ostatnie urodziny obchodziłam w wynajętej kawalerce
przy dawnej Adolf Hitler Strasse w dzielnicy Langfuhr
tego dnia odebrałam sobie życie odkręcając gaz
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński
7 sierpnia 2010, 11:35
Na początku chciałem napisać o demitologizacji "złego Niemca" i przewartościowaniu jego roli w wojnie; jednak zdałem sobie sprawę, że równie dobrze podmiotem lirycznym może być Polka. A w zależności od tego, kto się w tym wierszu wypowiada, można poprowadzić co najmniej dwie drogi interpretacyjne. Pierwszą (niebezpieczną) już wspomniałem, druga (obronna) podlegałaby prawom pamięci i przypominania.

Gdyby nie ta dwoistość wiersza, przeszedłbym obok niego obojętnie - łatwe do zrozumienia odniesienia, płytkie symbole kulturowe. Ale siła tekstu leży właśnie pod jego powierzchnią: we właściwym zrozumieniu "w czyje usta zostało to włożone"? A może właśnie obie strony konfliktu mogły się w ten sposób wypowiadać?
Figa
Figa
7 sierpnia 2010, 15:33
Rzeczywiście, w wierszu nie ma jasno określonej tożsamości, wiemy tylko że podmiotem lirycznym jest kobieta. Płeć żeńska jest powiązana z dniem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, czyli z dniem urodzin, tak jakby czuła swoje przeznaczenie w symbolice tych liczb. Znak, że jest religijna, gdyby tak nie było pewnie nie dzień nie miałby tu znaczenia? A może właśnie z tej obojętności do Kościoła przygnębiona została specyfiką daty. Zarówno Polka, Żydówka jak i Niemka mogłyby popełnić samobójstwo na Adolf Hitler Strasse, czując się beznadziejnie w tych okolicznościach - data, miejsce, czas. Tak jak zauważył Marszyński: oby dwie kobiety czują to samo, straciły rodzinę nie ze swojej winy, nie wybrały sobie losu.
Olivia B.
Olivia B.
7 sierpnia 2010, 16:00
Ja się tylko tak wtrącę: dla mnie różnorodność podmiotów u Kwiatkowskiego nie jest żadną maską. Odbieram to po prostu tak, że Poeta chciał, by tomiki nie były nudne i jednostajne (w wielu nowych pozycjach wydawniczych atakuje wszechobecne ''ja, ja, ja''). Chciał pokazać różnorodność kierunków i kątów patrzenia... i urozmaicić teksty same w sobie. Dlatego podmiot raz jest kobietą, raz facetem (homo, hetero - też różnie), a później już nie wiadomo kim. To rozszerza pole interpretacji, a jednocześnie nie udziwnia. Teksty są czytelne, ale każdy czytelnik może je odbierać na swój sposób (przykład? wiersz trzy posty wyżej + wypowiedź Marcina).
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński
7 sierpnia 2010, 17:57
Właściwie mój komentarz nie odnosił się całkowicie do postawionego w temacie pytania - wartościowanie tekstów pod kątem "dobre" i "złe" nie jest miarodajne; znacznie bardziej mię ciekawią emocje, jakie potrafią wywołać i dyskusje. Dlatego moja interpretacja wyrażenia "dobra poezja" jest adekwatna do tego, co można o tekście powiedzieć. Wiersze Kwiatkowskiego pobudzają refleksje i skłaniają do analitycznych nieraz rozważań - więc spełniają warunek tej prostej metodyki.
Figa
Figa
7 sierpnia 2010, 18:00
" Dlatego moja interpretacja wyrażenia "dobra poezja" jest adekwatna do tego, co można o tekście powiedzieć. " Dobra wypowiedź!
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór
7 sierpnia 2010, 20:35
Przyznam, że jak go pierwszy raz czytałem, to z rozpędu, przeczytałem w liczbie męskiej. Ta liczba żeńska mnie tu nie przekonuje. Pewnie dlatego, że pewien moment w czwartej strofie:

,,moich bliźnich widziałam tylko w zwierzęcym świetle ich potrzeb
i pewnie stąd wzięła się izolacja i osamotnienie’’

Zdający się nawiązywać do poezji Miłosza, silne kojarzę z podmiotem męskim.

Ale już np w ,,dwóch siostrach II’’ napisanym w formie listu, jestem zdolny uwierzyć w perspektywę kobiecego podmiotu.

Sam wiersz jest zaś jakby ,,głosem z zaświatów'', ukazującym przeszłość, na którą podmiot nie miał wpływu. Ciekawa też jest konstrukcja: ,,głos zza światów''-narodziny -życie uwarunkowane-urodziny-samobójstwo.

Z uwag technicznych, jest w tym wierszu pewne powtórzenie: ,,wołanie o pomoc/ Matki Boskiej Nieustającej Pomocy’’ .

Ważne może być też, to przez kogo mówi Kwiatkowski; czy jest to osoba autentyczna, czy wykreowana na potrzeby wiersza?

Jeśli miałbym się odnieść do tytułu tomiku, idą najprostszą drogą, byłaby to przeprawa w przeszłość. Zresztą pochodzi z części pierwszej pt. ,,Przeprawa’’.

Można postawić sobie pytanie: czy aby ukazanie zła, jeśli mu tylko o to idzie, w kontekstach do totalitaryzmu się nie wyczerpało? a jeśli nie to czy wnosi coś nowego w tym temacie?
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać na forum
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się

strony: 1 2 3 następna



Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.