Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

A może wiersze Tomasza Bąka?

Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
21 listopada 2011, 22:54
Niedawno nakładem WBPiCAK ukazał się tomik "Kanada", autorstwa Tomasza Bąka (1991 r.) - poety pochodzącego z Tomaszowa Mazowieckiego, obecnie studiującego ekonomię we Wrocławiu.

Tomik ten został wydany w ramach nagrody głównej w konkursie poetyckim im. Klemensa Janickiego.

Piszę o tym, ponieważ Tomasz Bąk wydaje mi się (jakkolwiek głupio to zabrzmi) "zjawiskiem". Nieobecny na żadnym literackim portalu, którego teksty można znaleźć raptem w dwóch czasopismach ("Arterie" oraz bodajże "Kozirynek"), zupełnie niewidoczny we wrocławskim "świadku", piszący wiersze jakby po "kryjomu", nagle wydaje tom wierszy w tak prestiżowym wydawnictwie (a wcześniej wygrywa konkurs im. Zbigniewa Herberta w Toruniu) - tym samym niejako przecząc wszelkim stereotypom - ukazującym młodego poetę, jako osobę, która aby została dostrzeżona, musi najpierw się pokazywać, bywać itp.

Stąd uważam, że warto wszcząć dyskusję odnośnie tego tomiku; bowiem nasuwa się pytanie:
czy autor tak "nieobecny", nieskażony modelem wiersza internetowego, ma szansę na wypracowanie własnego stylu? i czy w przypadku "Kanady" ta sztuka mu się udała?
A także drugie (czyli: uzupełniające): czy Tomaszowi Bąkowi, mieszkańcowi Tomaszowa Mazowieckiego, w którym prym wiodą Piotr Gajda i Krzysztof Kleszcz, udało się wypracować swój własny głos w opozycji do nich, a ujmując szerzej: do tzw. "dykcji łódzkiej?"
(czy miejsce, w którym studiuje, tak odległe, pozwoliło mu na to, czy nie?)

Przy okazji piszę o tym w kontekście czwartkowego spotkania we Wrocławiu, na którym będzie promował swoją książkę.

Co sądzicie o powyższym temacie? (zaznaczam, że książki jeszcze nie mam, ale w najbliższych dniach mam zamiar kupić). Znam tylko kilka wierszy, tym bardziej jestem ciekaw.
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
21 listopada 2011, 23:15
tekst ze strony wydawnictwa: www.wbp.poznan.pl/index.php?mode=aktualnosci_wbp&a…

Kakofonia

Centrum ma swój beat: orkiestrę na światłach,
big band w drogerii. Przed skrzyżowaniem jest czas na chill
– niewielką improwizację na rozkopanym chodniku.

Muszę uważać, by nie zginąć na wybrukowanej pięciolinii,
gdy pod nogami plączą się basy, błyszczą szesnastki,
między młot a kowadło trafia pisk, hamulec bezpieczeństwa.

Jestem nu jazzem w szerokich butach, zupełnym kosmosem,
melotronem. Nie podobam się publiczności, więc spieprzam
z duszą na ramieniu, uosabiam soul, bis, ostatnie pożegnanie.

Rozjechany kot przypomina mi, że nie ma już rzeczy wiecznych
– na ten moment, forever to tylko Batman, Rabka i remonty.


reszta jw.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
22 listopada 2011, 00:05
Zanim się wypowiem na poważnie, muszę uczynić coś niepoważnego i wkleić link: www.youtube.com/watch?v=KYVilmnMFpY Batman nie jedno ma oblicze ;)

Nieskażony wierszem internetowym? Jak z Batmanem, wpływ nie działa tylko jedną drogą, a jest ich tyle, że pewnie trudno zliczyć. Liczy się przede wszystkim krytycyzm względem tego, co czytam, względem własnych tekstów i względem tego, co mówią o nich inni. Myślę, że jeśli ktoś przerabia swój tekst na każdym forum pod cudze dyktando, to właściwie nie napisał nic albo nawet nie wie, o czym pisał (nie mówię o kosmetycznych korektach) i w ogóle chyba nie można tu mówić o wierszach.


Kakofonia miejska? Przynajmniej odcinamy się od zachwytu nad miastem i całą jego maszynerią; nie jest tu także figurą potwora. Tu śmierć wychodzi na plan pierwszy, ale jest tylko koleją losu, która zawsze kiedyś dociera na miejsca, jest taka naturalna, jak remonty.

O samym Bąku trudno powiedzieć coś po jednym tekście.
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
22 listopada 2011, 14:19
Tak, oczywiście masz rację; taka postawa Bąka świadczy bowiem o sporej ambicji. Nie wdawać się w dyskusje, tylko robić swoje. Na własną rękę poszukiwać stylu, czytać tylko tych, z których będzie można coś wynieść . Słowem, nie marnować czasu. Wydaje mi się więc, że owa strategia, w dodatku, powzięta w tak młodym wieku, dobrze rokuje na przyszłość.

Jednak mimo wszystko wydaje mi się, że obecnie Bąk jeszcze jest wtórny.
"Podrasowana rzeczywistość" (odnoszę się na razie wyłącznie do powyższego utworu) pojawiała się już u wielu poetów; chodzące "Ja", które opisuje, to co widzi mogłem zauważyć u autorów związanych np. ze Śląskiem. Nawet jeśli ta śmierć wiedzie tutaj prym, to otoczona jest przez miasto, które może równocześnie być samą metaforą śmierci, na jaką jesteśmy skazani. Z drugiej strony fakt zaistnienia śmierci na naszych oczach uświadamia nam, że nie ma jednak niczego wiecznego na tym świecie, a co chce się nam od dawna wmówić (kontrast np. śmierć - wieczne miasto, tętniące życiem)

Właściwie nic nowego, tylko inaczej napisane (czyli: autor ma już warsztat, ale swoje pisanie kieruje w złą stronę?). Bowiem wydaje mi się, że każdy człowiek kilka razy dziennie ma podobne przemyślenia, co autor (który kreuje się na kogoś, komu dane jest ów fakt dostrzec - w przeciwieństwie do innych), jednak różnica pomiędzy szarym człowiekiem a Bąkiem polega wyłącznie na tym, że jemu nie chce się lub nie potrafi tego zapisać (pomijając więc warsztat, który nie czyni jeszcze z człowieka poety, tylko jest swego rodzaju pochodną).

Stąd twierdzę, że Bąk przekazuje nam w tym wierszu, to co już właściwie wiemy. A oczywiście lepiej byłoby, gdyby nas uświadamiał. Pomijając banalny fakt, że ja bym to zupełnie inaczej napisał - dla mnie wiersz zaczyna się dopiero pod koniec.

Tak, trudno powiedzieć coś o autorze, dlatego serwuję drugi tekst, jaki miałem okazję znaleźć/ przeczytać.
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
22 listopada 2011, 14:27
zamiast jednak różnica ma być "i" różnica* sorry

tekst z Arterii 1(4) - nie wiem jeszcze, czy jest w "Kanadzie", ale dla porównania wrzucam, po perspektywa podobna.


Potop



Od tygodni łka, leje, pluszcze i chlupocze.
Pogoda jest dla bogaczy, życie na kredyt,
a akademia ku czci. W bibliotece króluje nic,
fraza sięga dna. Akwizytor wciska przechodniom



kąpielówki w promocji, tonący płaszcza się chwyta.
Klasowy Noe buduje arkę z zapałek i modeliny,
brak mu głębi na coś poważniejszego. Lampucery
wciąż drążą opowieści z pochwy, mają immunitet.



Już jeden łyk wody źródlanej protezianka wybiela zęby,
będę bardziej plastikowy od mydelniczki. Wydłubałem sobie
drucianą szczotką dziurę w podniebieniu, lżę kopiącego.
Przemijanie się jest fajne, chwilami. Fryzjer cieniuje,



wyglądam jak człowiek z Cromagnon, wypust z rewitarium.
Rzucę w lustro żołnierskie kocham się i zniknę albo zostanę
skazany na ustawowe siedem lat nieszczęścia.
Mam prawo milczeć, a ty kończ się, świecie!
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
22 listopada 2011, 14:42
Hehe... no widzisz, może gdyby bywał częściej w przestrzeni wirtualnej, to dostrzegłby tę wtórność albo inaczej - mocno by ją odczuł. Z drugiej strony są takie teksty-tematy, które chyba każdy musi przejść, pomijając całą grafomanię, to przecież podstawą bycia poetą (oczywiście mówię tu z przymrużeniem oka) jest napisanie czegoś o pociągu, a i także tekstu spacerowego itd. Potraktujmy to jako rozgrzewkę ;)

Taki tekst, jak powyższy, wolę w wykonaniu Damiana Kowala - jeśli trzymamy się naszych młodych. U niego to muzyka kiedyś wybrzmiewała mocno, każda wędrówka była nią podszyta. W przypadku Bąka odnoszę jednak wrażenie, jakby się wszystko na nazwach zatrzymywało.

Zobaczymy, chłopak ma raptem 20 lat, więc nie ma co sprawy przesądzać. Równie dobrze może się szybko zepsuć albo wyczerpać. I tyle będzie z warsztatu - w czarnej wersji, oczywiście.
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
22 listopada 2011, 14:57
Czyli Tomasz Bąk zadebiutował zbyt szybko? Ta książka mogła poczekać?
A może właśnie dobrze, że wyszła - by zamknęły się w niej wszystkie tematy, przez które, jak piszesz: każdy musi przejść? Oczywiście to pytanie mocno na wyrost, książki nie znamy, operujemy na dwóch tekstach. Ale chętnie bym skonfrontował swoje odczucia, gdy tylko ją przeczytam. Do czego zachęcam,.

Tak, autor ma ledwie 20 lat, poczekamy. Ja mu życzę dobrze.

A wiersze Damiana znam wyrywkowo, my tylko rywalizujemy ze sobą w turniejach:P
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
22 listopada 2011, 15:26
Mam nadzieję, że i Damianowi uda się w końcu zadebiutować i to z przytupem :)

Trudno mi powiedzieć, czy za wcześnie. Abstrahując już od Bąka, zastanowiłabym się raczej nad kwestią, czy warto dołączać teksty do tomiku (zwłaszcza debiutu), które są sprawne tylko technicznie. Tyle tych poprawności wpływa na rynek... to nie może mocno oddziaływać. No, ale niektórym średniactwo odpowiada, a to chyba w dużej mierze wina odbiorców i krytyki (pod warunkiem, że autor krytykę czytuje). Bo jakby ktoś powiedział takiemu autorowi: stary, weź się opanuj, ileż o spacerkach w takiej formie czytać można?, to może taki autor trochę by się obraził, ale po kilku uwagach by dotarło.

W każdym razie, jak już książkę pochwycisz, to zachęcam do zrecenzowania. Chętnie się dowiem czegoś więcej :)
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
22 listopada 2011, 16:05
Fakt, dzisiaj Ci co piszą, to albo grafomani albo świetnie technicznie poeci. Nie ma czegoś pomiędzy, brakuje ludziom odwagi, polotu. Wszystko ma błyszczeć, co w konsekwencji staje się nie do zniesienia. Fajnie by było, gdyby ktoś się pojawił (a może już jest), kto pomimo niedociągnięć warsztatowych (jakkolwiek to nazwać, bo one mogą być właśnie zaletą) miałby świeże spojrzenie. Skupiałby się na czymś innym, niż wszyscy dążący do słownej perfekcji w opisywaniu tego samego, przez co byłby naprawdę autentyczny:)

Jeżeli nie opuszczą mnie siły, to spróbuję napisać, czemu nie:)
Tomasz Smogór
Tomasz Smogór
22 listopada 2011, 21:40
Akurat mam ten numer Koziegorynka. Czytając te tutaj i tamte mam wrażenie jakby dwie inne osoby je pisały. Ale numer pochodzi z 2009. :)
Rafał Różewicz
Rafał Różewicz
22 listopada 2011, 23:29
Właśnie się okazało, że "Kanada" zawiera zupełnie nowe teksty, a te, które były publikowane w prasie nie weszły do tomu (nie licząc premierowego utworu na stronie wydawnictwa). Tak mówi autor. Zatem nie wiadomo czego się spodziewać:) Tym bardziej więc zamierzam sięgnąć po książkę.
korien
korien
23 listopada 2011, 10:19
Najkorzystniej chyba jednocześnie perfekcyjnie władać warsztatem i przedstawiać coś w świeży sposób. Coś w tym jest, że im słabszy warsztat i mniejsza wiedza, tym łatwiej takiej osobie wydobyć świeżość i autentyczność, jednak 'łatwiej', nie znaczy, że jest to jedyne wyjście. Można wpierw osiągnąć jakąś namiastkę perfekcji na różnych płaszczyznach poezji, a potem przesuwać się po tym jak po ładnym tle, tworząc coś świeżego i odważnego. Czyli, parafrazując przysłowie, trzeba ugryźć świadomość i mieć świadomość.


Co do Bąka - winno się zapoznać się z większą ilością tekstów, może i z całym tomikiem. Czy te dwa przedstawione teksty pozwalają mówić o zaczątku jakiegoś własnego stylu, własnej wrażliwości w słowie? Zdecydowanie nie. A co będzie dalej, cóż, praca, i tylko praca.
guccilittlepiggy
guccilittlepiggy
23 listopada 2011, 11:36
nie bardzo rozumiem dlaczego obecność\jej brak w internecie miałby świadczyć o czymkolwiek. internet stał się takim lekarzem (a znacznie częściej znachorem) pierwszego kontaktu. "coming out" stał się łatwiejszy, tym bardziej, że stosunkowo łatwo znaleźć sobie w nim niszę, która zaspokoi ludzką potrzebę uznania i akceptacji. ponadto w przeciwieństwie do wydawnictw, konkursów itd. niemal natychmiast daje odpowiedź na pytanie: dlaczego nie? a jednocześnie daje możliwość, nie dość, że riposty (wada), to jeszcze dialogu (zaleta). gdybym miał szukać analogii w innych dziedzinach życia kulturalnego, byłaby to opozycja podobna do tej last.fm - krytyka muzyczna. vox populi - standardy kultury wysokiej. mogą mieć przełożenie na wartość dzieła, ale zazwyczaj jest wręcz przeciwnie (nawet jeśli taka ocena jest przejawem snobizmu). mimo wszystko, to właśnie wspomniane konkursy wydają się wciąż najlogiczniejszą drogą do debiutu wydawniczego. nie umniejszając, w tym konkretnym przypadku (ale też wielu innych) fakt głównej nagrody w postaci publikacji tomiku daje, zdaje się, odpowiedź na postawione na wstępie pytanie. zatem i rozważania, czy to za wcześnie, stają się czysto akademickie, bo nie do końca (chyba, że w jury zasiadał przedstawiciel wydawnictwa - nie wiem, niespecjalnie zajmuje się konkursami poetyckimi jako konkretami), albo i wcale, zachodzi tutaj normalny cykl wydawniczy.

własciwie, jak się zastanowić, wybranie bardziej tradycyjnej drogi do życia literackiego jest też poniekąd aktem odwagi, nawet jeśli pamiętamy o tym, że konkurs konkursowi nierówny, a internet roi się od osobników mówiących o sobie w trzeciej osobie i wyliczających długą listę zawodów literackich, w których zwyciężyli i z czego, w dalszym ciągu, absolutnie nic nie wynika. no może poza sporą liczbą poetów, którzy po lekturze stwierdzają, że przecież nie są wcale gorsi. co gorsza, często mają rację.

jeszcze chciałbym wspomnieć o tym, że nie sposób w przypadku debiutującego (i nie tylko) poety znaleźć jego wierszy w internecie. to po pierwsze nie znaczy, że go tam nie było - zazwyczaj w takim wypadku znikają - motywy są oczywiste - wydawnictwa chcą, żeby ktokolwiek kupił tomik. nie każdy zresztą publikuje w sieci pod nazwiskiem, nadto bywa, że utwory, po korekcie, czy to wydawniczej, czy też autorskiej, zmieniają kształt, tytuł i tak dalej. no i są jeszcze tacy, a to szczególnie cenię, którzy wydają książki poetyckie, które są napisane, nie zaś tylko skomponowane. wolę, i tutaj ponownie skojarzenie około muzyczne, pełnoprawne, przemyślane i zaplanowane albumy od składanek i przypadkowych zbiorów piosenek ;)
guccilittlepiggy
guccilittlepiggy
23 listopada 2011, 11:49
a, jeszcze jedno, w moim odczuciu, publikacja gdziekolwiek poza internetem, to już jest bywanie, podobnież wygranie konkursu, zwłaszcza któregoś tam z kolei, to są wszak środowiskowe fakty. jak ktoś ma w notce biograficznej na ostatniej stronie okładki wymienione trzy serwisy (fora, blogi) poetyckie i nic poza tym, a wydało go spore wydawnictwo, a nie biblioteka publiczna w Koziej Wólce, bądź on sam, to wtedy mamy do czynienia ze "zjawiskiem". w innym wypadku, to po prostu norma.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać na forum
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się

Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.