Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Plan czy intuicja w akcie tworzenia

Przemo
Przemo
15 stycznia 2012, 20:32
Zastanawia mnie, jak ci najwięksi autorzy prozy(teraz każdy o jakimś pomyśli) tworzyli, mając przed sobą dokładny plan opowieści czy opowiadania, czy po prostu zdawali się na intuicję. Oczywiście raczej chodzi tutaj o te krótsze formy literackie.

Oto co pisze Bolesław Prus ("Słówko o krytyce pozytywnej"):
"Kiedy zaczynałem pisać, robiłem to częścią instynktownie, częścią przez mimowolne naśladownictwo [...] Tymczasem powieściopisarz buduje swoje machiny tak bezświadomie, jak pszczoły lepią plaster z miodem albo jak kury znoszą jaja."

Dalej Prus pisze, że gdy zaczął czytać różnorakie podręczniki traktujące o kompozycji utworów, zupełnie stracił umiejętność ich instynktownego planowania (zaciekawionych odsyłam do „Słówko o krytyce pozytywnej”, dla uzupełnienia; nie korzystałem z całości tekstu, tylko z fragmentu zamieszczonego na końcu „Lalki” w „Pismach wybranych” PIW – u, więc może coś mi umknęło).
Może fragment nie dotyka istoty rzeczy, ale tym którzy jeszcze nie załapali o co mi chodzi pomoże. Otóż,(mając zarys jakiegoś tematu, o którym chcielibyście napisać), zdajecie się na przygotowany wcześniej plan, czy robicie to bardziej „naturalnie” – po prostu siadacie i zaczynacie pisać. W końcu Wasza w miarę obiektywna opinia, który sposób jest lepszy.
Kiedy tak patrzyłem na sinusoidę pana Krzyżanowskiego, zaciekawiło mnie, czy autorzy w epokach rozumu tworzyli tak samo jak w epokach uczuć. Chodzi mi o sam akt tworzenia, jeśli nadążacie za mną. Zdawali się na inspiracje i wyczucie, czy mimo wszystko woleli temat rozpisać na punkty? :)
Prus – wiadomo, pozytywizm, czyli rozum. Dodatkowo pisał o swoich problemach literackich, dlatego wiemy jak tworzył. Chciał znaleźć jakieś ogólne prawidła rządzące prozą. U niego wszystko miało swój cel, jednak co z innymi autorami, nie dzielącymi się z nami swoimi spostrzeżeniami ? Jak tworzyli? No właśnie, byłbym wdzięczny, gdyby mnie ktoś uświadomił :).
inCrudo
inCrudo
16 stycznia 2012, 10:47
Tu istnieje pewien problem, bo z jednej strony obawiasz się, że rozmówcy nie nadążą za Tobą i zakładasz istnienie ludzi, którzy "nie złapali", a z drugiej strony wyrażasz przedwczesną wdzięczność za uświadomienie.
-:)
Muszę podumać, do której grupy będę zaliczona, i co mi za grozi.

Dla ostatecznego kształtu dzieła nie ma znaczenia sama idea, myśl, która może, a nawet powinna rodzić się spontanicznie, dojrzewać w twórcy, wręcz rozsadzać od środka, powodować życie tematem. A dlaczego? A dlatego, że na ostateczny kształt ma wpływ praca włożona, oddanie się pracy nad każdym zdaniem, wynikanie w każdy w przecinek, kropkę, nadanie szlifu. Pasja twórcza niweluje odczucie trudu, intuicja pomaga, jest jak iskra zapalająca zdania, i tej nie zastąpi wiedza, tego nie sposób wyuczyć się, nabyć.
Przemo
Przemo
16 stycznia 2012, 21:21
jejku, nie obraź się, ale chyba ulegasz skrzywieniu - w każdym tekście wyszukujesz nieścisłości (btw chciałbym aby w dyskusję włączyli się wszyscy, więc zakładam co się da :)

Ale czy na przykład Ty, pisząc opowiadanie robisz dokładny plan, czy po prostu siadasz i piszesz? Czyli twoim zdaniem, głównym czynnikiem od którego zależy jakość pracy (jakkolwiek o tym pięknie pisać) jest praca i warsztat? Intuicja jest tylko aspektem który pomaga?

Czy nigdy w historii literatury nie pojawił się twórca, całkowicie polegający na spontaniczności, tak jak improwizujący muzyk? Opierający się tylko na swoich uczuciach?
inCrudo
inCrudo
16 stycznia 2012, 22:48
Żartowałam, i nie obrażam się.

Wirginia Woolf stan o jaki pytasz nazywała "płodną chorobą".
Przemo
Przemo
18 stycznia 2012, 19:54
O, coś nowego, a mogłabyś podać książkę lub tekst w którym tak opisała to "zjawisko"?
inCrudo
inCrudo
21 stycznia 2012, 14:05
Jeffrey A.Kotler - "Boskie szaleństwo", rozdział 6, strona 116, dwunasta linijka tekstu.
-:)
Autor pisze:
"Pracowała właśnie nad powieścią "Własny pokój", ale nie mogła jej skończyć. Potem, gdy leżała w łóżku, pogrążona w dziwnym, sennym i nierealnym stanie, nieoczekiwanie spłynęło na nią olśnienie, w jaki sposób zakończyć książkę. Kiedy wreszcie odzyskała dziennik słowa popłynęły z niej wartkim strumieniem. Miała potem nazwać to doświadczenie "płodną chorobą"."

Przytoczny fragment częściowo odpowiada na Twoje pytanie.
Zwróć też uwagę na fakt, że takie zapalenie się, ten moment wejścia w pewien rodzaj twórczego transu - dający się odczuć dla słuchacza, gdy mówimy o muzyku, czasem widoczny - patrz spotkania poetyckie, szybka wymiana zdań w komentarzach, a często niewidoczny dla czytelnika, gdy mowa o poecie czy prozaiku - to kompozycyjne wyrzucanie z siebie jest możliwe dopiero po nasyceniu, gdy artysta,autor jest dopełniony na tyle, że już czuje swobodę poruszania się w materiale, w motywach, ideach-tematach, jest pewny w łączeniu i dzieleniu, gdy posiada bazę, wiedzę, ma opanowany warsztat, wie do czego zmierza nawet w epizodach muzycznych, czy w pisaniu albo w mowie "na żywo".

Bywa różnie, czasem czynię szkic, a czsem nie zapisuję, nie tworzę kopii tego, czego nie muszę kopiować na kartki, bo zabiera, kradnie mi czas. W moim przypadku zapis realny i nadanie szlifu dotyczy wierszy rymowanych. Z innymi tekstami chodzę, mam je, korzystam, poprawiam, zapamiętuję, i jeszcze nie muszę części z nich przelać z miejsca na miejsca, na kartkę czy do notatnika w komputerze. Zdarzało się, że tekst powstał w oknie na komentarz. Wiem, że nie tylko mi zdarzały się takie dialogi. Miałam okazję śledzić i czytać. Improwizacja jest możliwa, rzadka, ale ma miejsce.
inCrudo
inCrudo
21 stycznia 2012, 14:16
Jeffrey A.Kotler - "Boskie szaleń„stwo", rozdział‚ 6, strona 116, dwunasta linijka tekstu.
-:)
Autor pisze:
"Pracowała właśnie nad powieścią "Własny pokój", ale nie mogła jej skończyć Potem, gdy leżała w łóżku, pogrążona w dziwnym, sennym i nierealnym stanie, nieoczekiwanie spłynęło na nią olsnienie, w jaki sposób zakończyć książkę. Kiedy wreszcie odzyskała dziennik słowa popłynęły z niej wartkim strumieniem. Miała potem nazwać to doświadczenie "płodną chorobą"."

Przytoczny fragment częściowo odpowiada na Twoje pytanie.
Zwróć uwagę na fakt, że takie zapalenie się, ten moment wejścia w pewien rodzaj twórczego transu - dający się odczuć dla słuchaczom, gdy mówimy o muzyku, czasem widoczny - patrz spotkania poetyckie, szybka wymiana zdań w komentarzach, a często niewidoczny dla czytelnika, gdy mowa o poecie czy prozaiku - to kompozycyjne wyrzucanie z siebie jest możliwe dopiero po nasyceniu, gdy artysta,autor jest dopełniony na tyle, by czuć swobodę poruszania się w materiale, w motywach, ideach-tematach, gdy jest pewny w łączeniu i dzieleniu, gdy posiada bazę, wiedzę, ma opanowany warsztat, wie do czego zmierza nawet w epizodach muzycznych, czy w pisaniu albo w mowie "na żywo".
inCrudo
inCrudo
21 stycznia 2012, 14:35
Wyrzuca mnie, szatkuje komentarz, chciałam poprawić, a wyszło gorzej - przepraszam.

Jeszcze raz:
Jeffrey A.Kotler - "Boskie szaleństwo", rozdział 6, strona 116, dwunasta linijka tekstu.
-:)
Autor pisze:
"Pracowała właśnie nad powieścią "Własny pokój", ale nie mogła jej skończyć. Potem, gdy leżała w łóżku pogrążona w dziwnym, sennym i nierealnym stanie, nieoczekiwanie spłynęło na nią olśnienie, w jaki sposób ma zakończyć książkę. Kiedy wreszcie odzyskała dziennik słowa popłynęły z niej wartkim strumieniem. Miała potem nazwać to doświadczenie "płodną chorobą"."

Przytoczny fragment częściowo odpowiada na Twoje pytanie.
Zwróć też uwagę na fakt, że takie zapalenie się, ten moment wejścia w pewien rodzaj twórczego transu - dający się odczuć słuchaczom, gdy mówimy o muzyku, czasem widoczny - patrz spotkania poetyckie, szybka wymiana zdań w komentarzach, a często niewidoczny dla czytelnika, gdy mowa o poecie czy prozaiku - to kompozycyjne wyrzucanie z siebie jest możliwe dopiero po nasyceniu, gdy artysta, autor jest dopełniony na tyle, że już czuje swobodę poruszania się w materiale, w motywach, ideach-tematach, jest pewny w łączeniu i dzieleniu, gdy posiada bazę, wiedzę, ma opanowany warsztat, wie do czego zmierza nawet w epizodach muzycznych, czy w pisaniu albo w mowie "na żywo".

Bywa różnie, czasem czynię szkic, a czasem nie zapisuję, nie tworzę kopii tego, czego nie muszę kopiować na kartki, bo zabiera, kradnie mi czas. W moim przypadku zapis realny i nadanie szlifu dotyczy wierszy rymowanych. Z innymi tekstami chodzę, mam je, korzystam, poprawiam, zapamiętuję, i jeszcze nie muszę części z nich przelać z miejsca na miejsce, na kartki czy do notatnika w komputerze. Zdarzało się, że tekst powstał w oknie na komentarz. Wiem, że nie tylko mi zdarzały się takie dialogi. Miałam okazję śledzić i czytać takowe. Improwizacja jest możliwa, rzadka, ale ma miejsce.

Jeśli i teraz nie pojawi się komentarz napisany poprawnie, to się załamię, -:(
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
21 stycznia 2012, 17:03
Przepraszam, to wszystko przez systemowe odswiezanie strony (czy cos takiego, nie jestem od spraw technicznych), przez co nie zawsze automatycznie wlaczaja sie polskie znaki. Takze chwilowo wyskakuja te krzaczory :/
Przemo
Przemo
30 stycznia 2012, 20:17
Dzięki za tak wyczerpującą odpowiedź. Chyba trafiłaś w sedno (jeśli ja dobrze odczytałem te krzaczory :) Dzięki wielkie, dla początkującego takie informacje z pogranicza teorii literatury, są bardzo pomocne. Poza tym interesuje mnie geneza, jak utwory powstają, utwór i sposób jego powstania to chyba tak jakby odzwierciedlenie aktualnego stanu umysłu autora.

PS. przepraszam, że piszę tak późno
inCrudo
inCrudo
31 stycznia 2012, 08:33
Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak uchwycenie na pewniaka "aktualnego stanu umysłu autora" - bo niby jak, i co wtedy definiować, a co najważniejsze: czego dotyka i w imię czego dotyka osoba chcąca dokonać odkryć o powstaniu utworu?
Osoba chcąca dokonać odkryć o powstaniu danego utworu operuje tym, co autor mówi o swoim utworze, wiedzą o czasie, w jakim powstało dzieło, wiedzą o temacie poruszonym w tekście, oraz masą przypuszczeń, domniemań, w rezultacie tworzy z tego wszystkiego swój scenariusz oparty na zebranych wiadomościach.
Zauważ, że tekst pisany o kimś - np. tworzenie biografii - też posiada cechy autorskie.

PS - w porządku, to rozmowa, której nie wyznaczyliśmy czasu "antenowego" - możemy wracać do dialogu w dowolnym czasie
-:)
Przemo
Przemo
9 lutego 2012, 14:24
Na pewniaka na pewno nie da się na pewno, szczególnie, jeśli patrzysz na sam utwór. Natomiast, jeśliby wiedzieć, jak tekst powstawał, kto wie. Przecież, patrząc na styl, nastrój i wydźwięk utworu, już dużo się dowiemy o autorze, a co dopiero, gdyby wiedzieć jak dzieło powstawało i co wpłynęło na taki jego kształt . Oczywiście może nas zmyślnie manipulować :), specjalnie podsuwając nam fałszywe wnioski.

"Osoba chcąca dokonać odkryć o powstaniu danego utworu operuje tym, [...]tworzy z tego wszystkiego swój scenariusz oparty na zebranych wiadomościach. "
Naturalnie, że mówimy tylko o sytuacji idealnej, jak byśmy widzieli autora w chwili np. pisania tekstu. Normalnie, wszystko to domysły, które mogą okazać się tylko złudzeniami.
inCrudo
inCrudo
17 lutego 2012, 09:00
Styl pisania to realizacja przyjętego przez autora kanonu, w sumie ograniczenie narzucone sobie, ale i uporządkowanie dzieła. Styl utrwalany w wielu utworach może sprawić, że autor stanie się rozpoznawalny dla czytelnika. Nie musi,ale może. Styl chyba najwięcej powie o warsztacie. Czy po stylu można dużo wnioskować o autorze, o człowieku?
Nastrój - czasem nastrój utworu jest podporządkowany wybranej postaci, nie zawsze postaci wyobrażonej.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać na forum
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się

Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.