Mir kumen on: Bezcenne dzieło polskiej kinematografii przedwojennej


           W 1935 roku Aleksander Ford wraz z operatorem Stanisławem Lipińskim, w towarzystwie personelu i dzieci z Żydowskiego Sanatorium Dziecięcego im. Wladimira Medema w Miedzeszynie pod Warszawą, spędził lato pracując nad fabularyzowanym filmem dokumentalnym pod tytułem Mir Kumen On ( jidysz Nadchodzimy).
Droga Młodych,
bo tak brzmi polski tytuł, uznawana jest za najwybitniejsze dzieło Forda powstałe przed wojną, jeden z najwartościowszych filmów całej polskiej kinematografii tamtych lat, a także sprawcę najgłośniejszego skandalu, na skutek którego nie doczekała się oficjalnego pokazu w ojczyźnie.

           Powstałe w 1926 roku miedzeszyńskie sanatorium miało bardziej charakter ośrodka zapobiegawczego niż instytucji leczniczej; choć idea budowy zrodziła się z chęci pomocy dzieciom chorym na gruźlicę, do pobytu kwalifikowali się również pacjenci z innymi chorobami, wywodzący się z wyjątkowo ubogich rodzin, w których nie dbano o higienę (były też przypadki dzieci wysłanych z zamożnych rodzin).
Z badań przeprowadzonych w sanatorium w latach 1926-1936 wynikało, iż prawie 900 przybyłych dzieci pochodziło z domów, w których w jednym pokoju mieszkało ponad 8 osób, ponad 78% dzieci nie miało własnego łóżka, natomiast 45% dzieci wychowywało się w domach bez bieżącej wody. Przeznaczone dla dzieci z żydowskich rodzin robotniczych,  Sanatorium oferowało naukę w języku jidysz, wychowanie w duchu świeckim pobudzającym zamiłowanie do pracy oraz przywiązanie do idei wolności i sprawiedliwości społecznej. Kierujący Sanatorium stawiali sobie głównie cele wychowawcze, pobyt w ośrodku miał wzbudzać ducha braterstwa i solidarności, nauczyć życia we wspólnocie, pokazać czym jest higienia, oswoić z etosem pracy, a także uwrażliwić na przyrodę i sztukę.
Kluczowym elementem wychowawczym była samorządność. Rada utworzona przez dzieci miała na czas dziesięciu tygodni moc wydawania uchwał.
 Marek Edelman, który znajdował się w sanatorium w czasie powstawania filmu, wspomina:

"(...) można było myśleć, że ten nasz światek, sanatorium Medema, jest przyszłością świata. Dzieci żydowskie, polskie, niemieckie bawiły się razem, uczyły się, dyskutowały i śpiewały. Uczono nas, że konflikt w Polsce nie jest walką między Żydami i Polakami, lecz między dobrem i złem."

          Produkcja filmu została częściowo sfinansowana przez amerykańską instytucję żydowską Joint Distribution Comittee (JDC), oraz Ogólnożydowski Związek Robotniczy Bund -najliczniejszą i najsilniejszą żydowską partię robotniczą w okresie międzywojennym w Polsce, która opowiadała się za rozwiązaniem kwestii żydowskiej w drodze socjalistycznej przemiany ustrojowej i autonomii kulturalno-narodowej Żydów.
Scenariusz napisała Wanda Wasilewska (należąca do Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego i lewego skrzydła Polskiej Partii Socjalistycznej - PPS) wraz z Jaakowem Patem (działaczem Centralnej Żydowskiej Organizacji Szkolnej - CISzO), w oparciu o projekt złożony przez personel pedagogiczny sanatorium, na czele którego stał dyrektor, Szlojme Fajwisz Giliński (ceniony pedagog i autor podręczników do matematyki).
Realizacją filmu, którego dystrybucja miała zareklamować inicjatywę i przysporzyć zarządowi sanatorium funduszy na leczenie dzieci i rozwój obiektu, zająć się miał Aleksander Ford -urodzony w 1907  roku w żydowskiej rodzinie robotniczej jako Mosze Liwszyc- młody reżyser, znany w światowym przemyśle (chociażby w ZSRR, Francji i Anglii) między innymi za sprawą sukcesu, jaki odniósł w 1935 roku jego krótkometrażowy film sportowy zrealizowany w kręgu filmowym START pod tytułem Na Start - doceniony za zdjęcia, a w szczególności za znakomity montaż, który był bardzo istotnym środkiem filmowym dla Forda, co szczególnie uwidacznia się w jego późniejszym filmie Droga młodych.
      
          Film rozpoczyna się od przyjazdu grupy nowych kuracjuszy; witani uśmiechami kolegów i koleżanek dowiadują się od wychowawcy, że znaleźli się w placówce zbudowanej przez żydowskich robotników, nazwanej imieniem przywódcy robotniczego i założyciela żydowskich szkół powszechnych Wladimira Medema. Napisy początkowe informują, że do filmu nie zatrudniono profesjonalnych aktorów, a wystąpili w nim uczniowie i nauczyciele pracujący w Sanatorium.
Nieskrępowana obecnością kamer, naturalna gra aktorska dzieci musiała wynikać z zaufania jakim obdarzyły Forda i Lipińskiego. Gdyby nie informacja na początku filmu, nie sposób byłoby stwierdzić, że są to naturszczycy. W inscenizowanych scenach dzieci grają spontanicznie, a ich  uśmiechy są szczere, co składa się na wiarygodny obraz życia.

          Sanatorium i panujące w nim zasady przedstawione są z perspektywy nowoprzybyłych dzieci, wśród których znajduje się Zelmen z Warszawy, Luba z Wilna i Hanna z Łodzi (jak później informuje Radio Sanatorium jest ona sześciotysięcznym  kuracjuszem), co podkreśla, że ośrodek przyjmował wielu pacjentów z całego kraju.

Żadne z dzieci nie jest protagonistą, byłoby to bowiem sprzeczne z ideą filmu - niezależnie od wieku, pochodzenia, czy płci wszyscy są równi i przysługują im te same prawa; jedynie placówka -sama w sobie- może zasługiwać na miano bohatera tej produkcji . Początkowo przestraszone dzieci, szybko adaptują się w nowym, zupełnie obcym dla nich środowisku, przyswajając przy tym zestaw reguł zaprezentowany na tablicy z dziewięcioparagrafowym regulaminem spisanym w języku jidysz. Na przykładzie wprowadzania w życie poszczególnych paragrafów, film prezentuje metody wychowawcze stosowane w sanatorium, oraz ich wpływ na rozwój i postrzeganie świata przez pacjentów.

          Charakterystyczną cechę filmu stanowią różne techniki montażowe stosowane przez Forda, w szybkim tempie ukazującego serię ujęć z codziennych zajęć kuracjuszy w akompaniamencie równie dynamicznej muzyki. Umiejętność z jaką manewruje przechodząc z jednego ujęcia w kolejne świetnie obrazuje scena w pracowni biologicznej, gdzie za pomocą szybkich przejść zarówno oprowadzany po ośrodku Zelmen, jak i widz zostaje niemalże przytłoczony liczbą eksponowanych zwierząt.
 Za pomocą montażu  równoległego, reżyser łączy ze sobą obrazy dzieci myjących zęby z tymi pastującymi buty, gimnastykę i zabawy z badaniami medycznymi.
Ujęcie zrywanego podczas zabawy jabłka zestawia za pomocą montażu atrakcji  z wyrzuconą w powietrze piłką do siatkówki. Ford posługuje się też montażem skojarzeń, na przykład gdy podczas zebrania jedno z dzieci mówi "Tutaj wszyscy są równi", następne ujęcie ukazuje tablicę z regulaminem, na której za pomocą wyciemnienia reszty podkreślony zostaje paragraf "Masz takie same prawa jak twoi towarzysze".
Montaż Forda organizuje i rytmizuje cały materiał, współuczestniczy w tworzeniu atmosfery i służy wyrażaniu myśli reżysera.

         Muzyka do częściowo udźwiękowionego filmu została skomponowana przez Henryka Kona (wybitnego kompozytora, który w późniejszych latach związany jest w dużej mierze z kinem żydowskim) oddaje stan wewnętrzny dzieci, potrafi być zarówno lekka, jak i poważna,  a jej tempo stanowi doskonałe tło do wykonywanych przez nie czynności; szybkie podczas zabaw na dworze, spokojne podczas zajęć o charakterze artystycznym. Powieściopisarz Tadeusz Breza pisał o niej, że jest to ,,najlepsza muzyka... w polskim filmie. Związana z akcją, przejmująca, pomysłowa, a zarazem - prosta i silna."
Muzyka Kona często ustępuje chóralnemu śpiewowi dzieci z offu, lub powtarza melodię śpiewanych pieśni, jak Hymn młodzieży robotniczej autorstwa niemieckiego poety Heinricha Arnulfa Eildermanna. Natomiast sam tytuł Mir kumen on zaczerpnięto z wykonanego w filmie hymnu bundowskiego Socjalistycznego Związku Dziecięcego (napisanego przez poetę Nachuma Juda), do którego muzykę skomponował pracujący w Sanatorium jako pedagog Jankiel Trupiański.  Oprócz tego można wyróżnić przykład diegetycznej muzyki, gdy podczas występów artystycznych jeden z kuracjuszy gra na skrzypcach.
         
          Nie sposób nie wspomnieć o dwóch ważnych dla wymowy filmu epizodach, które później zadecydowały o ingerencji cenzury, co w efekcie poskutkowało zakazaniem projekcji filmu w Polsce.
Pierwszy to sytuacja, gdy mała Hanna podczas zebrania wychodzi z inicjatywą zajęcia się sprawą dzieci strajkujących robotników z Zagłębia, na który to pomysł z entuzjazmem reaguje reszta kuracjuszy i za zgodą wychowawcy postanawia przyjąć piątkę polskich dzieci do Sanatorium, witając je później salwą oklasków i socjalistyczną pieśnią. Przybycie dzieci, poprzedzone jest montażem scen prezentujących środowisko robotniczne: brudne fabryki,  maszerujących górników, na przemian z bijącym dzwonem i gwizdkiem parowym. Scena nie tylko uwypuklała istotny problem biedy dotykającej nie tylko żydowskich, ale i polskich społeczności, lecz także prezentowała pewne rozwiązanie, zachęcając do łączenia się w solidarności.
Drugi epizod to występ teatralno-muzyczny pod tytułem ,,Bunt lalek"; przedstawienie, podczas którego lalki, pragnące żyć na wolności, ożywają i zrywając swe sznurki wraz z pomocą publiczności przeciwstawiają się dyrektorowi teatru, na końcu przepędzając go. Scenkę można odczytywać na płaszczyźnie metaforycznej, gdzie lalki,  które ,,nikomu nie pozwolą sobą dyrygować" symbolizować  miałyby społeczeństwo, natomiast dyrektor teatru ogólnie pojęty aparat władzy, niemniej jednak wydźwięk sceny jest czysto symboliczny, nie propaguje ani nie nawołuje do żadnych antypaństwowych działań.
         
          W 1936 roku, za sprawą naczelnika Centralnego Biura Filmowego Józefa Relidzyńskiego, na mocy decyzji nr A.F. 5829 Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, film został skonfiskowany, a jego rozpowszechnianie i publiczne wyświetlanie zabronione. Uznano, że ,,żerując na nędzy mas, pod pozorem humanitaryzmu" film szerzy propagandę komunistyczną i ,,zagraża żywotnym interesom Rzeczypospolitej.". Zarzuty te były nieuzasadnione i zarazem kuriozalne, biorąc pod uwagę fakt, że Bund był w stanie permanentnego konfliktu z komunistami, a sam Medem wielokrotnie sprzeciwiał się ideom marksistowskim.
W obronie filmu stanęła prasa i środowsika artystyczne, które w marcu 1936 roku widziały film na zamkniętych pokazach; głos zabrali między innymi: poeta Antoni Słonimski, historyk i ceniony krytyk sztuki Stefania Zahorska, literatka Wanda Kragen, pedagog i teoretyk szkolnictwa Szlojme Mendelsohn, recenzent filmowy Mosze Kitai, czy dziennikarka i działaczka oświatowa Stefania Sempołowska, chwaląc film i stanowczo sprzeciwiając się decyzji cenzury. Sam zarząd Sanatorium odwołał się do Wyższej Komisji Filmowej, na skutek czego pod koniec maja 1936 roku wyraziła ona zgodę na dystrybucję, lecz tylko pod warunkiem usunięcia wielu kluczowych dla idei filmu scen, na którą to decyzję nie zgodziło się ani kierownictwo ośrodka, ani poparty przez prasę reżyser. Droga młodych nie doczekała się oficjalnej premiery w Polsce. Jednak za sprawą Josefa Brumberga (wicedyrektora Sanatorium), który przed wydaniem przez cenzurę zakazu rozpowszechniania filmu zdołał wysłać kopię do Paryża, gdzie 18 listopada 1936 roku, dzieło Forda, poprzedzonone wystąpieniami Luisa Bunuela i Jeana Painleve, zostało wyświetlone pod tytułem Nous arrivons.
W 1938 dzięki Szlojme Gilińskiemu kopia filmu trafiła również do Stanów Zjednoczonych,
gdzie wyświetlano go pod tytułem Children Must Laugh. Natomiast do Wielkiej Brytanii film dotarł w 1943; tam, przy pomocy Eugeniusza Cękalskiego i Stefana Osieckiego został skrócony i uzupełniony komentarzem, informującym, że wszyscy bohaterowie filmu zostali zamordowani przez Niemców w 1942 roku.

           Aleksander Ford w swoim dziele zdołał połączyć różne gatunki filmowe - jest to równocześnie klasyczny reportaż, plakat publicystyczny, utwór poetycki, film oświatowy i fabularny. Nadał on swemu dziełu charakter udramatyzowanego dokumentu, nie pozbawiając go przy tym autentyczności,  w czym dostrzec można zapowiedź realizmu filmowego, tudzież włoskiego neorealizmu. Choć temat, którego podjął się reżyser jest poważny - film porusza istotne, aktualne problemy takie jak bieda, bezrobocie, strajki i społeczna niesprawiedliwość -  nie zabrakło w nim też wątków humorystycznych, które nie wpłynęły na trywializację głównej myśli.

          Finał filmu uwidacznia skuteczność metod stosowanych w ośrodku:
obraz poznanej na początku trójki kuracjuszy, maszerujących ze spuszczonymi głowami, przygnębionych wizją ciemnych i ciasnych uliczek, na które muszą wrócić, przeplata się z sielankową wizją trzymającej się za ręce gromady dzieci, idącej przez zielone wzgórza.
W ich sercach pobrzmiewa śpiewana przez towarzyszy pieśń Mir kumen on, która oddając myśl przekazaną wychowankom, sprawia, że nie czują się już samotni i bezradni, a po powrocie do domu będą głosić zasady wpojone w sanatorium i żyć według nich.

          Droga Młodych to więcej niż reklama nowoczesnego sanatorium i jego nietypowych, jak na tamte czasy metod wychowawczych, które zakładały że podstawą rozwoju dziecka jest komunikacja i interakcja. Jest to film o solidarności, jednoczeniu się w przyjaźni i miłości. Jest dziełem  wyprzedzającym swoje czasy, nie tylko pod względem technicznym, ale również pod względem ideowym; ma ponadto bezcenną wartość historyczną i dokumentalną, ponieważ ze zniszczonego przez niemców w 1942 roku Sanatorium (20 sierpnia hitlerowskie wojska wtargnęły do sanatorium i wywiozły personel razem z dziećmi do obozu w Treblince. Budynki sanatoryjne przetrwały wojnę, lecz zostały zburzone w latach siedemdziesiątych), nie pozostało nic, prócz wspomnień i niewielkiej liczby zdjęć.


http://www.filmweb.pl/film/Mir+kumen+on-1936-94635

http://www.imdb.com/title/tt0130358/

FRAGMENT FILMU:
https://www.youtube.com/watch?v=UdqV7WgOvk0















 

Filip C

Filip C

22 lata Crenshaw blvd.
9 artykułów


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 12 września 2017

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło