Kobieta, która miała marzenia - recenzja powieści "Dziewczyna z Bostonu" Anity Diamant


Anita Diamant podbiła kiedyś moje serce powieścią Czerwony namiot. Dlatego sięgając po Dziewczynę z Bostonu czułam instynktownie, że będę usatysfakcjonowana lekturą. I nie pomyliłam się!

 

Fabuła ma budowę ramową – główną bohaterkę poznajemy i żegnamy jako leciwą osobę, która opowiada wnuczce o swoim burzliwym życiu. Wspomina dzieciństwo, młodość i dojrzałe lata, wiele miejsca poświęcając najbliższym.

 

Addie Baum urodziła się na początku XX wieku w rodzinie żydowskich emigrantów, którzy zmuszeni zostali do ucieczki ze swojego kraju. Na azyl wybrali Stany Zjednoczone, gdyż miejsce to kojarzyło im się z wolnością i wielkimi możliwościami. Niestety, rzeczywistość szybko rozwiała złudzenia – Baumowie zamieszkali w biednej dzielnicy, z której niezwykle trudno było się wybić.

 

Dla nastoletniej Addie nie tylko dzielnica stanowiła ograniczenia. Przede wszystkim spotykała się z nimi w ortodoksyjnej rodzinie. Chęć uczenia się, uczęszczania na koła dyskusyjne czy spotkania z przyjaciółkami były postrzegane przez matkę i ojca jako strata czasu i zagrożenie dla dobrej reputacji dorastającej panienki, której powinnością powinno być znalezienie męża, rodzenie dzieci i zajmowanie się ich wychowywaniem.


Na szczęście uparta i ambitna dziewczyna umiała postawić na swoim, jednak jej droga do samodzielności nie była usłana różami. Często zdana tylko na siebie, musiała wiele razy udowadniać, że jest lepsza od innych, lepsza od gojów i mężczyzn, z którymi pracowała.

 

Dziewczyna z Bostonu to piękna, wzruszająca powieść o marzeniach i o tym, że warto do nich dążyć; o miłości, przyjaźni, wierności i ambicjach, które należy zaspokajać, jeśli się tego pragnie; o życiowych przeszkodach, które nie powinny zniechęcać, nawet jeśli wciąż trzeba walczyć o swoją pozycję w świecie zdominowanym przez mężczyzn.

 

Anita Diamant stworzyła ujmującą opowieść o niespożytych siłach, jakie potrafią tkwić w kobietach. Pokazała też, jak trudna była ich droga do wyzwolenia się z narzucanych im konwenansów, w myśl których traktowane były jak głupiutkie stworzenia, w niczym nie dorównujące mężczyznom.

 

Historia tytułowej bohaterki obrazuje, jak na przestrzeni XX wieku zmieniała się pozycja kobiet w świecie. Śledzenie losów Addie i zachodzących procesów emancypacyjnych jest naprawdę fascynujące.

 

Całość napisana jest lekko, ale błyskotliwie. Nie ma tu miejsca na banały i zmanierowanie. Pewnie dlatego całość czyta się szybko i z emocjami. A potem żałuje się, że to już koniec.

BEATA IGIELSKA

 

Beata Igielska

Beata Igielska

49 lat Lubuskie
42 artykuły 3 komentarze
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 16 lutego 2017

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło