Będzie się działo! - recenzja książki "Amelia Bedelia i Boże Narodzenie" Peggy Parish

Amelia Bedelia to szalona i nieprzewidywalna gosposia, która każdą perfekcyjną panią domu doprowadziłaby do apopleksji. Tym razem wyzwaniem są dla niej Święta Bożego Narodzenia. A to oznacza prawdziwą katastrofę!

 

Amelia pracuje u państwa Rogerów i znana jest z pomysłów, które – mówiąc oględnie - nie cieszą jej pracodawców. Wszystko przez to, że narwana gosposia często traktuje polecenia bardzo dosłownie albo postanawia je urozmaicić na swój sposób.

 

Nic dziwnego zatem, że podczas przygotowań do Bożego Narodzenia w świątecznym cieście lądują kartki z kalendarza, a ubrana przez Amelię choinka w niczym nie przypomina tradycyjnych drzewek.

Jakby tego było mało, w tym roku do domu Rogerów przyjeżdża ciotka Myra, więc pani Roger chce ją olśnić i zaskoczyć. Nie da się ukryć, że z udziałem Amelii Bedelii będą to dla wszystkich niezapomniane święta! Tylko czy wszyscy będą z nich zadowoleni?

 

Usatysfakcjonowani na pewno będą czytelnicy śledzący poczynania zapracowanej gosposi, która wszystko zrobi na opak, po swojemu i zupełnie nie po myśli pracodawczyni. Gdy pani Rogers gotuje się ze złości, Amelia dumnie wypina pierś, czekając na pochwały, a czytelnicy niezmiennie obdarzają ją sympatią i kibicują jej niezrównanym poczynaniom.

 

Można powiedzieć, że w książkach Peggy Parish słowa Amelia znaczy tyle co katastrofa. I to na pewno przyczyniło się do wielkiej popularności cyklu z szaloną gosposią, której nie można nie polubić.

Kogóż interesowałyby idealne, pedantyczne porządki, podczas których nie dzieje się nic ciekawego? O tym niech piszą dorośli w poradnikach do dorosłych!

Natomiast sprzątanie, gotowanie i dekorowanie domu w wykonaniu Amelii gwarantuje komedię omyłek, serię niefortunnych zdarzeń i potężną dawkę rozbrajającego poczucia humoru. Jest zabawnie, nieraz niebezpiecznie, zaskakująco i niepowtarzalnie!

A o to przecież chodzi w książkach dla dzieci.

Mimo iż żywiołowa bohaterka sporo narozrabia, wcale nie zepsuje Bożego Narodzenia, bo świąteczne opowieści nie mogą kończyć się źle.

 

Co jeszcze ujmuje w książce o Amelii? Na pewno język i zabawa ze znaczeniem słów. Ich dosłowność i wieloznaczność świetnie podkreślił tłumacz Wojciech Mann, który dał się tu poznać w nowej roli. Jego muzyczny słuch być może pomógł podczas translatorskiej pracy, gdyż w tekście widać wrażliwość na brzmienie i semantykę różnych wyrazów i zwrotów. Ich nieprawidłowe interpretowanie przez Amelię rodzi przeróżne zabawne sytuacje, pokazując małym czytelnikom, jak ważny jest sens tego, co i jak się mówi.

 

Całość ubarwiają oryginalne, doskonale korespondujące z treścią ilustracje Lynn Sweat – barwne, komiczne, niezmiennie pokazujące tytułową bohaterkę jako zadowoloną i dumną z siebie gosposię.

 

Tę pięknie, elegancko wydaną książkę czyta się i ogląda z wielką przyjemnością. I nie dotyczy to tylko dziecięcych odbiorców:)

BEATA IGIELSKA

Książka Peggy Parish "Amelia Bedelia i Boże Narodzenie" (w przekładzie Wojciecha Manna) ukazała się 23 listopada 2017 roku, nakładem Wydawnictwa Literackiego

Zdjęcia


Beata Igielska

Beata Igielska

50 lat Lubuskie
124 artykuły 6 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 7 grudnia 2017


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło