Anioły, demony, alkohol ("Wspaniałe życie" Roberta Ziębińskiego)

 


Kim byłby Bukowski, gdyby spróbował pójść na odwyk? Te rzesze zbuntowanych nastolatków pozbawionych inspiracji... całe szczęście, Robert Ziębiński Bukowskim nie jest. A Wspaniałe życie jest dziełem, które pokonuje wszystko – przede wszystkim stereotypy o alkoholizmie oraz o pisaniu o nim. Do tego okraszone jest sporą dawką świetnego, czarnego humoru i gatunkowej różnorodności.

 

Paweł jest postacią wbijającą się w określony schemat charakterologiczny: ma około trzydziestu lat, pracuje w wydawnictwie i jest dość zabawowym gościem. Fabuła otwiera się na scenkę, kiedy zostaje zatrzymany przez policję podczas publicznego oddawania moczu. Krótka odzywka nie kończy się dla niego dobrze – a wręcz na bruku, z obrażeniami, ale za to bez telefonu i portfela: "Zapowiadał się kolejny piękny letni dzień w mieście aniołów". Istotnie, alkohol zapewnia wiele doznań.

 

Cała pierwsza część książki pt. „Bad trip” jest opisem stopniowego upadku Pawła. Jako staczający się alkoholik, powoli traci karierę, miłość czy godność – chociażby w oczach czytelnika. Istotne jest to, że protagonista jest celowo wykreowany na kogoś, do kogo zwyczajny odbiorca (w sensie taki, kto sam nie miał podobnych doświadczeń; w przeciwnym razie mógłby odnaleźć pewną nić porozumienia) po prostu nie może żywić sympatii. W zasadzie wkrada się tu nutka komicznego pożałowania, z naciskiem na komizm. Książka jest przepełniona sytuacyjnym humorem, ironią czy zgryźliwymi komentarzami nakierowanymi na społeczeństwo, popkulturę, ale przede wszystkim na samego Pawła. W swojej książce Ziębiński nie wstawia ani krzty patosu, gloryfikowania, nie analizuje też alkoholizmu jako poważnego problemu społecznego. Nie jest to cel tej prozy. Tutaj cała siła zawiera się w tym, że uzależnienie jest pokazane jako komediowo bezsensowne i wyniszczające.

 

Główny rozwój wydarzeń zaczyna się od kolejnej części, kiedy Paweł podejmuje leczenie i próbę ułożenia sobie życia na nowo. Jest to też droga czytelnika do tego, aby wybudować sobie na nowo opinię o protagoniście. Zderzenie się jego rozsypanego ego z bezpardonową rzeczywistością trzeźwienia nie stopuje humorystycznego wydźwięku fabuły. Czy jest to „lodowata”, bezlitośnie dekonstruująca terapeutka, przyjaciele, którzy okazują się mieć różne podejście do jego nowego stylu życia, czy nawet rodzice naświetlający tło jego problemu, wszyscy i wszystko stawia wyzwania a ostatecznie pomaga Pawłowi osiągnąć umiarkowaną stabilizację.

 

W trakcie układania na nowo kariery zawodowej, Paweł postanawia napisać powieść kryminalną. Jest to ważny element całej fabuły, jako że jej fragmenty przeplatają się z główną osią. Co prawda, nie jest to zabieg oryginalny w literaturze, ale w tym wypadku jak najbardziej godny uznania. Historia płatnego mordercy, wykonującego swoje zlecenia z zimną krwią i targającego bagaż doświadczeń jest ważnym punktem odniesienia dla perypetii samego protagonisty. Pewna projekcja emocji jest ewidentna szczególnie pod koniec książki, w momentach głównego rozwiązania pewnych problemów. Czy można powiedzieć, że opowieść o morderstwach jest alegorią na zabijanie własnej choroby? A może samego protagonisty, a raczej pewnej wersji jego postaci? Interpretacji może być wiele, co tym bardziej działa na korzyć takiego zabiegu.

 

Powolne odkrywanie tego, jak można sobie radzić ze światem bez wspomagaczy – tym bardziej po sięgnięciu dna – jest prawdopodobnie wspólnym elementem wszystkich opowieści o uzależnionych. Ziębiński oferuje nieco inne, bardziej zdystansowane podejście do tej kwestii. W wywiadzie dla „Newsweeka” mówi o swoich inspiracjach literaturą amerykańską i gatunkową (w samej książce pojawia się choćby nazwisko Raymonda Carvera – mały ukłon w stronę klasycznej prozy alkoholowej). W przystępnej i piekielnie zabawnej formie jest przekazane to, co ważne z punktu widzenia wychodzącego z tej choroby. Pod koniec książki Paweł rozmyśla: „Ok, nie pijemy. Prowadzimy nad wyraz spokojne i umiarkowanie miłe życia. Ale czy lepsze? Czy trzeźwy równa się lepszy? (…) Po prostu nie wiem, czy cała ta antyalkoholowa euforia jest rzeczywiście nową jakością”. Paradoksalnie, w tym dość pesymistycznym spostrzeżeniu zawarty jest pewien pozytywny przekaz. Kategorie lepszego/gorszego upadku i wzniesienia są zniszczone u podstaw, a ukazany jest cały, stojący za tym system. Nikt nie jest lepszy ani gorszy. Na tym polega ten absurd, że każdy jest naznaczony demonami – trzeba po prostu nauczyć się z nimi żyć.

 

Wspaniałe życie

Robert Ziębiński

Wydawnictwo W.A.B

data wydania: 2 marca 2016

liczba stron: 352

Borys Róg

Borys Róg

25 lat Zielona Góra
17 artykułów 3 komentarze
Ministerstwo Literatury

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 16 maja 2016


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło