Electroday 2. Wejherowo 20.06.2015

Varius Manx i Kasia Stankiewicz

4 lutego 2018

Kult Akustik 2018

9 marca 2018–14 kwietnia 2018

Lukas Rieger

1 marca 2018

Rotting Christ

31 stycznia 2018

HEY: FAYRANT TOUR

24 listopada 2017–14 grudnia 2017

The Lord of The Rings

16–24 stycznia 2018

Raz Dwa Trzy - Młynarski

24 listopada 2017–14 kwietnia 2018

Druga edycja festiwalu klasycznej muzyki elektronicznej


W Polsce raczej nie znajdziemy zbyt wielu cyklicznych imprez poświęconych muzyce elektronicznej (szczególnie w jej klasycznym wydaniu). Poza odbywającymi się od wielu lat MPM Ambient w Gorlicach i CEMF w Cekcynie do niedawna trudno było znaleźć coś naprawdę godnego uwagi. Electroday zorganizowany w Wejherowie w 2014 dawał pewną nadzieję, że coś zmieni się w tym względzie. W zeszłym roku nie było jednak pewności czy impreza zaistnieje w kontynuacji. Pod koniec marca 2015 było już wiadomo, że ciąg dalszy nastąpi pod postacią Electroday 2. Zapowiedziano występ czterech artystów: Soundwalkera, Marka Manowskiego, Dietera Wernera i Władysława Komendarka. Druga edycja stała się więc faktem. 20.06.2015 fani dźwięków generowanych sztucznie w budynku Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie mogli ponownie cieszyć się kontaktem z klasyczną muzyką elektroniczną. Odpowiednio wcześnie upubliczniona informacja i społeczna promocja z pewnością miały wpływ na niemal całkowite wypełnienie sali. Co zapewne ucieszyło organizatorów.


 

Rozpoczął oczywiście Łukasz Sobczak 'Soundwalker'. Nie tylko kompozytor, ale też inicjator i współorganizator ED. Zgromadzona publiczność mogła wysłuchać kilku znanych utworów różnych kompozytorów w interpretacji tegoż artysty. Występ pod tytułem Przeboje muzyki elektronicznej przywołał wspomnienia i pewnie spodobał się większości słuchaczy (co można było wywnioskować po żywych reakcjach tejże). Mi osobiście nie za bardzo przypadła do gustu interpretacja Oxygene 7 Jeana Michela Jarre'a. Główny temat był ledwie słyszalny. Być może częściowa wina leżała po stronie złych ustawień parametrów nagłośnienia, być może gdzie indziej. Poza tym zabrakło według mnie zabrakło bardzo znanego motywu z Chariots of Fire Vangelisa. Trochę szkoda, szczególnie, że wielki Grek otrzymał za muzykę do tego filmu Oscara (więc w pewnym sensie był to przebój). Bardzo możliwe, że ten brak był związany z obowiązującymi prawami autorskimi. Mimo tych „zgrzytów” występ odebrałem pozytywnie.

 


 

Po Soundwalkerze przyszła kolej na Marka Manowskiego. Nastąpiła całkowita zmiana nastroju. Muzyka pana Marka jest bardzo nostalgiczna, wręcz smutna. Przez niektórych miłośników muzyki elektronicznej pan Marek jest uważany za polskiego Kitaro. Jak dla mnie takie porównanie, choć zrozumiałe, jest jednak dość nietrafne. Artysta czerpie inspiracje z odmiennych źródeł. Trzeba przyznać, że jest ich sporo. Zaprezentowane kompozycje tchnęły spokojem, melancholią i wspomnianym smutkiem. Prezentowane zaś wizualizacje (zdjęcia robione przez kompozytora) nasilały nastroje generowane przez instrumenty. To muzyka do zastanowienia nad przemijającym światem, ulotną chwilą. Wymaga pewnego skupienia. Co bardziej wrażliwi słuchacze mogli się nawet wzruszyć. Niestety prawdopodobnie też znudziła część publiczności, bo kilkanaście osób opuściło widownię i już nie powróciło. Trochę szkoda, że występ był stosunkowo krótki.

 


 

Przyszła kolej na Dietera Wernera, który zaczął z „grubej rury” od swojej „wiejsko-miłosnej” historii muzycznej. Kompozycja z pewnością zaskoczyła wielu słuchaczy i wywołała uśmiech na twarzach. Twórczość tego artysty jest mi znana (kiedyś nawet skrobnąłem jakąś recenzję nt. jednej z płyt), więc nie byłem zaskoczony. Kolejne prezentowane utwory rozbrzmiewały idealnie w sali Filharmonii Kaszubskiej i nie raz powodowały podrygiwania kolana lub karku. Pomysły DW na łączenie różnych stylów muzycznych (często bardzo odległych) w jednym utworze są ciekawe i intrygujące, ale też karkołomne. Artysta jednak płynnie przechodzi pomiędzy nimi. Można powiedzieć, że czuje się w tym jak „ryba w wodzie” kiedy gra (co nieraz można było zauważyć). Bardzo ciekawy występ.

 

Niestety na ostatniej części, w której miał wystąpić Władysław Komendarek nie mogłem pozostać. Inne obowiązki wzywały, więc tego fragmentu nie jestem w stanie zrelacjonować. Na pewno działo się dużo, bo nieraz miałem przyjemność uczestniczyć w show jakie pan Władysław jest w stanie wykreować na scenie (szczególnie jak widzi, że publiczność żywo reaguje).

 

Ponownie w Wejherowie pojawili się czterej kompozytorzy, ponownie publiczność poznała cztery indywidualne spojrzenia na muzykę elektroniczną. Spojrzenia bardzo różne, poruszające ale też i porywające. Dodatkowo doznania odbiorców zostały spotęgowane wizualizacjami i odpowiednią grą świateł scenicznych. Zaistnienie Electroday 2 daje nadzieję na następne odsłony. Z wiarygodnego źródła wiem, że kierownictwo Filharmonii Kaszubskiej jest przychylne imprezie i zależy mu na kontynuacji. Niemal całkowite wypełnienie sali pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Może tym razem gwiazdą będzie ktoś zza granicy?

 

 

słuchał, fotografował i relację spisał

Grzegorz Cezary Skwarliński ©

 

 

P.S.

Na YT można obejrzeć klipy z imprezy. Osobiście nic nie filmowałem, ale jak widać filmowali inni

 

 

https://youtu.be/ipjpa20KX0w

 

Zdjęcia


Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

47 lat Wejher... owo?
186 artykułów 20 tekstów 203 prace 1484 komentarze 377 postów
Recenzent muzyczny od 1995. Artykuły w fanzinie "Generator News" (1995 - 2001), "Estradzie i Studiu" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (od 2001) "Astral Voyager".
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Soundwalker
Soundwalker 8 lipca 2015, 11:16
Dziękuję za recenzję ED 2. Przy okazji gratuluję Autorowi spostrzegawczości, zgrzyt z Oxygene 7 związany był bardziej z błędem na slajdzie tytułowym /zapomniałem niestety dopisać, że utwór jest właściwie wariacją na temat Oxygene 7 i Oxygene 2, wątki przeplatały się, choć głównie skupiłem się jednak na Oxygene 2. Co do Chariots of Fire, mam w repertuarze, grałem ten kawałek m.in. w kamieniołomach Czatkowickich, ale niestety... imprezą rządził czas, którego wykonawca nie mógł przekroczyć. Musiałem zrezygnować także z najbardziej znanych części Magnetic Fields, Rendez Vous i innych znanych hitów. Dzięki za miłą recenzję! Pozdrawiam - Łukasz Sobczak / Soundwalker
rss
przysłano: 28 czerwca 2015


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło