Smakowity kawałek celulozy - debiutancka książka Karola Ketzera


Zbiór opowiadań "Czereśnie prosto z drzewa" jest jak lampka wytrawnego, dobrego wina, choć świeżego rocznika. Mam nadzieję, że nie skończy się na tej jednej książce, bo mam poważnie rozbudzony apetyt na więcej.

Karol Ketzer zabiera nas na fascynującą wycieczkę gdzieś po wizjach siedzących w jego  głowie. Jego zbiór opowiadań Czereśnie prosto z drzewa  jest jak lampka wytrawnego, dobrego wina, choć świeżego rocznika. Zaskakuje oryginalnością i otwiera przed nami nowy literacki świat.

 

Pierwsze strony opowiadań są tak inne od wszystkiego, co czytałam, że czułam się jakbym musiała przebrnąć  przez wysoką zaspę. Dalej było tylko lepiej, bo ta zaspa mnie pochłonęła w zupełnie inną – nową literacką rzeczywistość. Mimo tych wszystkich dziwnych elementów takich jak: gadająca butelka whiskey[1], zawijanie porzucanej kobiety w prześcieradło, bo jest przecież trupem[2], moc Marty Maat[3], dom płynący jak arka[4], niezwykła profetyczna siła prostytutki Karoliny Kier[5] – mimo  tego brylowania między tym co realne, a tym co fantastyczne - to wszystko ma sens. Facet wie, o czym pisze i co najlepsze - robi to z dużym wysmakowaniem i wyczuciem stylistyczno-językowym.

 

Opowiadania są diabelnie dobre. Z naciskiem na diabelnie ze względu na penetrację diabolicznych sfer świata (wystarczy przywołać postać Piotra Piekielnego – współczesnego Mefistofelesa)[6]. Każde jest odrębne, porusza problemy jednostek, ale jednocześnie też społeczeństwa –chociażby Dorota Drim może zrealizować swoje marzenie, poniekąd je realizuje – a odbiorca obserwuje jak świat stawia jej wymagania, jak ona zamyka się przed tym, czego pragnie, aż …nagle pojawiają się Tylne drzwi. To poszerzanie perspektywy  wymaga zaangażowania i skupienia odbiorcy.

 

Mnogość prawd, motywów i innych filozoficznych, egzystencjalnych niespodzianek - sprawia, że lektura niesie z sobą olbrzymi symboliczny ładunek. Autor umiejętnie przeplata kulturę wysoką ( liczne nawiązania do malarstwa, muzyki i in.) z kulturą masową - posługuje się wyjątkowo bogatym i wysublimowanym słownictwem, co sprawia, że wchodzimy na bardzo wysoki literacki poziom. Puenty opowiadań są tak subtelne, tak powoli kiełkują w naszych głowach, że profanacją byłoby je określać. Są osobiste, dopasowane do indywidualnych potrzeb i wyznawanych przez  każdego z nas wartości, rozlewają się leniwym strumieniem i docierają do coraz większych obszarów naszej świadomości. Nie sposób być obojętnym, zapomnieć o bohaterach.

 

Jednak wspomniane już wcześniej bogate słownictwo i różnorakie odniesienia czy porównania mają swój minus: czytelnicy nieprzyzwyczajeni do takiego wyrafinowanego języka momentami mogą mieć mieć wrażenie, że autor jakby - chce zaimponować swoja erudycją, że wręcz kpi z czytelnika, budując kolejne poziomy fabuły – wychodząc od brutalnej rzeczywistości, poprzez sny na jawie, aż do nadrzeczywistości, świata fantastycznego. Nie  tu ma "łatwych" opowiadań, prostych wątków. Jakby odbiorca miał być zdolny jedynie do zrozumienia lukrowanych prawd..., a reszta? Jakby autor chciał oddzielić ziarna od plew – aż chciałoby się zapytać jak to w rzeczywistości jest panie Ketzer?  

       

Nie da się jednoznacznie określić stylu tego zbioru, usytuowany jest na pograniczu fantastyki i realizmu,  metafizyki, a  czasem wręcz brutalnego  naturalizmu. To wszystko składa się na naprawdę ciekawy i warty uwagi zbiór. Jako aperitif i deser dostajemy po wierszu. Poezja, która przybliża nam postać autora - bohatera, wprowadza do Czereśni prosto z drzewa  i podsumowuje - jest to kolejne interpretacyjne okno, które lekko uchylone kusi. 

 

Niedzielny czytelnik, fan romansideł z najniższej półki będzie zawiedziony tą pozycją. W pełni docenią ten świetny i smakowity kawałek celulozy wszyscy wymagający czytelnicy – ludzie wrażliwi na metafizykę, głodni świata pożeracze codzienności z przymusu, którzy wymagają od życia czegoś więcej niż Klan, TVN czy kanapka z szynką i serem.

 

Ja jestem oczarowana, gratuluję autorowi, że celnie wypełnia niszę, którą do tej pory zasłaniały cienie postaci z miałkich popkulturowych czytadeł i blask bijący od zakochanych wampirów wegetarian. Mam nadzieję, że nie skończy się na tej jednej książce, bo mój apetyt na więcej został poważnie rozbudzony.

 

 

[1] Opowiadanie Tylne drzwi

[2] Opowiadanie Myśli nadwartościowe

[3] Opowiadanie Meteorytologia

[4] Opowiadanie Do dnia

[5] Opowiadanie Onomatopeje

[6] Opowiadanie Myśli nadwartościowe

 

 

 

 

Karol Ketzer, Czereśnie prosto z drzewa
Rodzaj literatury: Opowiadania
Wydawca: Novae Res, 2013
Wydanie: Pierwsze
Liczba stron: 208

Paulina Wielbicka

Paulina Wielbicka

37 lat Śląsk
6 artykułów 8 tekstów 1006 komentarzy 57 postów

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Karol Ketzer
Karol Ketzer 29 kwietnia 2013, 19:05
Klan jest spoko.
Paulina Wielbicka
Paulina Wielbicka 29 kwietnia 2013, 22:28
no weź - lepszy jest serial na wspólnej
Karol Ketzer
Karol Ketzer 30 kwietnia 2013, 12:42
ola z klanu vs marta z na wspólnej - największy dylemat mojej książki
rss
przysłano: 28 kwietnia 2013


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło