Jak duchy z przeszłości opętały teraźniejszość ("Dybuk", recenzja)

W kulturze każdego narodu istnieją wierzenia we współistnienie zmarłych wśród żywych i mistyczne obrzędy przywoływania tułających się po świecie dusz, które z różnych powodów nie zaznały spokoju. Co bardziej bogobojni wiążą je z religią, sceptycy twierdzą, że to zwyczajne zabobony, a pragmatycy doszukują się w nich objawów choroby umysłowej i ludzkiej ciemnoty. Bez względu jednak na to, jaka jest prawda, dowodem na ich istnienie mają być licznie przekazywane z ust do ust, opisywane i obrazowane przypadki opętania, kiedy to zły, niespokojny lub przedwcześnie zmarły duch zawładnie ciałem żyjącego. Chrześcijańskie demony, arabskie dżiny i żydowskie dybuki od wieków towarzyszą historii ludzkości, stanowiąc swoisty przejaw pamięci o tych, których nie ma już z nami w doczesności. Czy zatem są to tylko zjawiska nadprzyrodzone, czy może podświadome urzeczywistnienie tragicznego losu naszych przodków, który musimy właściwie upamiętnić, by ich potomkowie zaznali spokoju w teraźniejszości?

 

Najbardziej znana żydowska legenda dramatyczna autorstwa Szymona An-skiego, opowiadająca historię tragicznej miłości Lei i Chonena, dwojga młodych ludzi przeznaczonych sobie przysięgą ojców jeszcze przed urodzeniem, stała się kanwą dla swobodnej scenicznej adaptacji Mai Kleczewskiej, wystawianej na deskach Teatru Żydowskiego w Warszawie. Przedwcześnie zmarły kawaler, nie mogąc pogodzić się z wydaniem za mąż swojej ukochanej, wstępuje w jej ciało, by jako dybuk połączyć się z nią na wieki. Dla zrozpaczonego ojca, jedynym ratunkiem jest udanie się z córką do rabina i poprzez egzorcyzmy wypędzenie dręczącego ją zrozpaczonego ducha.  Na miejscu okazuje się jednak, że nie będzie to takie proste i ma bezpośredni związek z niedotrzymaniem obietnicy z przeszłości, która w istotny sposób zburzyła pamięć o przodkach.

 

Chociaż historia sama w sobie jest doskonałą analizą źródeł teraźniejszości, to w spektaklu Kleczewskiej dybuków jest wiele. Znana i uznana za swojej niekonwencjonalne, odważne i nowatorskie pomysły sceniczne reżyserka, sięga po wszechobecne duchy przeszłości, mające ogromny wpływ na współczesne losy ludzi i Narodu Żydowskiego. Getto Warszawskie, obozy zagłady, Holocaust, eksterminacja w sposób płynny i uzasadniony, acz niedosłowny, wzajemnie przenikają się z poszczególnymi scenami z życia Lei i jej naznaczonej licznymi tragediami rodziny. Pamięć jest bowiem tylko jedna, bez względu na to czy dotyczy losów konkretnych osób, pokoleń, czy ludzkości. Co więcej, wszelkie próby jej odrzucenia, mogą nieuchronnie skończyć się opętaniem i prowadzić do kolejnych krwawych totalitaryzmów.

 

Przejmujący, trudny i niezwykle sugestywny spektakl, jest jednym z najlepszych w dotychczasowej karierze Kleczewskiej. Jego zróżnicowanie stylistyczne z wykorzystaniem multimedialnych projekcji, plasuje go w czołówce produkcji sezonu, co potwierdziły liczne słowa uznania, nagrody i najwyższe lokaty w teatralnych rankingach. Do tego świetna muzyka Stefana Węgłowskiego, potęgująca wszystkie obecne na scenie emocje, mieszanka języków – polskiego i jidysz, minimalistyczna scenografia i proste kostiumy, dopełniają treść, która w tym przypadku jest najważniejsza.

 

Wśród obsady „Dybuka” na szczególne słowa uznania zasługuje Magdalena Koleśnik, odtwórczyni postaci Lei, która w niespotykanie, jak na niedawną debiutantkę, fantastyczny sposób nadaje swej bohaterce wszystkie możliwe odcienie, prezentując świetny warsztat, pełne zaangażowanie emocjonalne, odwagę i dojrzałość sceniczną. Miejmy nadzieję, że kolejne odsłony jej talentu potwierdzą wszystkie ukazane w spektaklu atuty. Ponadto wyróżnić należy Jerzego Walczaka w hipnotyzującej roli Meszulacha, tajemniczego posłańca na styku świata ludzi i duchów oraz Henryk Rajfer jako Rebe Azriel.

 

Bez wątpienia „Dybuk” jest nie tylko spektaklem, ale przede wszystkim wyjątkowym i fantastycznym wydarzeniem na teatralnej mapie stolicy i Polski, obowiązkowym nie tylko dla koneserów sztuki dramatycznej. To trzeba zobaczyć!

 

Subiektywnej oceny dokonał dla Was

Robert Stawski

 

Dybuk

Teatr Żydowski w Warszawie im. Estery, Rachel i Idy Kamińskich

Data premiery:  17.04.2015

Reżyseria: Maja Kleczewska

Przekład: Michał Friedman

Scenariusz: Maja Kleczewska, Łukasz Chotkowski

Kostiumy: Konrad Parol

Dramaturgia: Łukasz Chotkowski

Muzyka: Stefan Węgłowski

Scenografia, światła, video: Wojciech Puś

Asystent reżysera: Jędrzej Piaskowski

 

Obsada: 

Marcin Błaszak - Menasze

Piotr Chomik - Michael

Waldemar Gawlik- Waldek

Genady Iskhakov - Śpiewak, Kantor

Magdalena Koleśnik (gościnnie) - Lea

Joanna Przybyłowska - Matka Lei, Oblubienica z 1648 r.

Henryk Rajfer - Rebe Azriel (Cadyk)

Rafał Rutowicz - Rebe Szymszon

Wanda Siemaszko - Sura Bas Tojwim, Żydówka z czasu Holocaustu

Piotr Sierecki - Henoch, Oblubieniec z 1648 r.

Piotr Stramowski (gościnnie) - Chunon

Barbara Szeliga - Niewidoma Żydówka, Żydówka z czasu Holocaustu

Dawid Szurmiej - Kantor

Gołda Tencer - Lea z przeszłości

Ewa Tucholska - Frade

Jerzy Walczak - Meszulach, Muzułman z Obozu Zagłady

Marek Węglarski - Sender

 

Zdjęcia


Robert Stawski

Robert Stawski premium

41 lat Warszawa
394 artykuły
kontakt: warszawa@wywrota.pl

prywatny blog: http://comiwsercugra.tumblr.com/
Ministerstwo Teatru
Współpraca
Ministerstwo Kinematografii

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 4 kwietnia 2016


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło