Białe lub czarne tragikomiczne marionetki władzy (recenzja)


Ty pajacu, idioto, debilu, kretynie, pedale, cioto, lesbo, klecho, moherze, dziadu, popaprańcu, skur…synu, kur…o, chu…u, piz…o, to tylko niektóre z epitetów, używanych przez sporą część współczesnych, wobec rodaków o odmiennym światopoglądzie, wierze lub jej braku, orientacji seksualnej, a nade wszystko poglądach politycznych. Prasa, radio, telewizja, media społecznościowe, ulica, rozmowy, muzyka, obraz, aż kipią od nienawiści, którą trudno już dzisiaj porównać z czymkolwiek, co świadczyłoby o człowieczeństwie i wyższości homo sapiens nad światem roślin i zwierząt. Co gorsza, rynsztok ogarnął nie tylko grupy społeczne uznawane do niedawna za margines, ale osoby powszechnie uważane i uważające się za inteligencję, mogące pochwalić się licznymi fakultetami i doświadczeniem. Powszechne pozbawienie mądrości życiowej, najzwyklejszego poczucia godności oraz szacunku wobec innych ludzi i otoczenia, wydawać by się mogło, że już nikogo niestety nie boli. Kraj, region, województwo, gmina, dzielnica, osiedle, rodzina, niby wspólne, a jednak podzielone, różne, wrogie, czarne lub białe. Czy aby to nie zwykłe marionetki?

 

f

ot. Ewa Żak

 

W małej gminie potrzebne są zmiany, a kolejna kadencja znanego w społeczności wójta, musi przebiegać w oparciu o prosty schemat – dla każdego, cos miłego. Jednak i tym razem nie mogą być to zwyczajne, proste i jednoznaczne reorganizacje. Musi się coś dziać, a ludzie powinni być skutecznie podzieleni i stale wrodzy wobec siebie. Tak jest przecież w Warszawie, Europie i na świecie, więc lokalna władza nie widzi powodu, by w rzeczonej gminie, miałoby być inaczej. W związku z powyższym wójt zatrudnia nowych skrajnie różnych pracowników – ateistkę, singielkę, liberałkę lewaczkę Ewę i pobożnego ojca wielodzietnej rodziny, konserwatystę prawicowca Adama. Ich zadanie jest proste – organizować, dzielić, reformować , skłócać, a to wszystko pod sztandarem – jesteśmy domem dla wszystkich, bez względu na poglądy, dzięki naszemu wspaniałemu włodarzowi.  Tak się zaczyna nowa karta w historii lokalnej społeczności i akcja sztuki Natalii Fijewskiej-Zdanowskiej „(Maska)rada gminy”. Z pozoru zabawnie, muzycznie, lekko i przyjemnie. Co się jednak wydarzy, kiedy ten swoisty mikser ludzkich przywar i antagonizmów odkryje prawdziwe słabości, uczucia, potrzebę równowagi , maskarada zniknie, a w tle pojawi się prawdziwa ludzka tragedia i postać sprzątaczki Wiesi Znikłej?

 

fot. Ewa Żak

fot. Ewa Żak

 

Zgrabnie opowiedziany przy pomocy wartkich dialogów i prostych piosenek, obraz współczesnej Polski, kojarzy się troszkę z unowocześnioną wersją tragedii antycznej w komediowym wydaniu. Przerysowane, a przez to często komiczne, postacie głównych bohaterów zagrane przez Jarosława Boberka (wójt), Agatę Fijewską (Ewa), Zuzannę Fijewską-Maleszę (Wiesia) i Bartosza Mazura (Adam), w scenach muzycznych wcielają się w role chóru, który tłumaczy zastaną sytuację i rozwój wydarzeń. Prosta scenografia, współczesne kostiumy, ograniczone środki artystycznego wyrazu, doskonale kierują uwagę widza na charakter sztuki, jej treść i przesłanie. Nie pytajcie więc o poziom śpiewu, bo nie jet to w tym przypadku ważne, choć utrzymane na dobrym poziomie. Tym samym scenarzystka i reżyserka – Natalia Fijewska-Zdanowska, po raz kolejny potwierdza swoją fantastyczną zdolność obserwacji otaczającej nas rzeczywistości, umiejętność wyłapania najważniejszych aspektów poruszanego problemu i łatwość przełożenia go na język teatru. Co więcej, cały zespół Teatru Młyn daje nadzieję, że w społeczności artystycznej są młodzi, niezależni, gniewni i zdolni ludzie, próbujący uświadomić swoim widzom potrzebę refleksji nad samym sobą.

 

fot. Ewa Żak

fot. Ewa Żak

 

Śmiech, złość, namiętności, walka, skrajne emocje, wyzwiska, wrogość, miłość, efekciarstwo, kłamstwo, manipulacja, zabawa ludźmi, nadużycia władzy i chęć osiągnięcia własnych korzyści, to tylko niektóre tematy i problemy poruszane w spektaklu „(Maska)rada gminy”. Odgrywana z przodu sceny komedia, niejednokrotnie wzbudza salwy śmiechu. Niestety w wielu wypadkach, jak to w życiu bywa, satyra przesłania widzom spojrzenie na prawdziwą ludzką tragedię, dziejącą się za sztuczną zasłoną dymną wzniecaną przez jedną i tę sama władzę. Oglądając spektakl i reakcję publiczności, z przerażeniem po raz kolejny rozpoznałem mechanizmy, które rządzą naszym światem. Śmiech przez łzy, a my albo nie widzimy, albo nie chcemy widzieć cierpienia. Najprawdopodobniej niektórym łatwiej i milej uczestniczy się w cyrku, mimo że obnaża nas z człowieczeństwa, którego w odróżnieniu od nagości ciała, w lustrze nie zobaczymy. Polecam wszystkim, pod warunkiem, że stać Was na refleksje i odpowiedzi na pytania: czy aby na pewno powinniśmy na to wszystko machać bezradnie ręką, bo nic się nie da zrobić, widzieć tylko jedną stronę medalu, popierać pociągających za sznurki, bo lepsze mniejsze zło niż nieznane nowe?

 

Subiektywnej oceny dokonał

Robert Stawski

 

"(Maska)rada gminy"

Scenariusz i reżyseria: Natalia Fijewska-Zdanowska
Występują: Jarosław Boberek, Agata Fijewska, Zuzanna Fijewska-Malesza, Bartosz Mazur
Muzyka: Filip Dreger
Choreografia: Renata Piotrowska-Auffret
Kostiumy: Agnieszka Sasim
Reżyseria świateł: Mikołaj Malesza
Produkcja: Joanna Piotrowska

Realizacja: Fundacja Artystyczna MŁYN
dzięki wsparciu Miasta Stołecznego Warszawy
Partner: Stołeczne Centrum Edukacji Kulturalnej

Premiera: 11 grudnia 2016 r.


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 20 grudnia 2016

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło