"Upadek człowieka publicznego" - społeczeństwo, a spektakl teatralny


W swojej książce Upadek człowieka publicznego Richard Sennett porównuje ulicę dużego miasta do sceny teatralnej, role aktorskie do roli członków społeczeństwa, które nazywa intymnym, dlatego że jego uczestnicy pragnęliby otrzymywać korzyści kojarzące się ze słowem intymność, takie jak ciepło, bliskość, zaufanie jednak życie społeczne nie może im ich zapewnić, dlatego bezosobowy świat sprawia im zawód. Autor stawia tezę, że poprzez przesadne, a wiążące się z niesłabnącą popularnością psychoanalizy, skupienie się jednostek na nich samych, powoduje pomieszanie życia publicznego z prywatnym. Jako przykład może posłużyć zainteresowanie życiem osobistym polityków czy artystów, gdzie z reguły w przypadku tych pierwszych aspekty życia prywatnego (takie jak: wierność małżeńska, kontakty z rodziną czy różnego rodzaju spotkania mające ocieplić ich wizerunek) często decydują o sukcesie lub porażce w sferze publicznej. Jako jeden z powodów upadku tytułowego człowieka autor podaje narcystyczne zaburzenia osobowości, które są powszechne wśród pokolenia leczącego się psychoanalizą, a zubożają relacje osobiste i seksualne . Jako inny powód destrukcji międzyludzkiej bliskości, autor podaje „rynkową wymianę zwierzeń”, gdy ludzie chcąc pokazać, że kogoś słuchają i rozumieją, traktują wspólną rozmowę jak komercyjną wymianę, podczas której każda ze stron za zwierzenie musi odpowiedzieć tym samym.

Richard Sennett uważa nowoczesną przestrzeń publiczną za martwą, a jako przykład podaje organizację przestrzeni w dużych miastach. Wielkie place, które kiedyś gromadziły ludzi, dziś są niczym węzeł komunikacyjny przez który zapracowani mieszkańcy metropolii spieszą się codziennie do pracy lub do domu. Kolejną cechą współczesnej architektury jest mnogość przeźroczystych ścian, które choć pozornie ułatwiają kontakt, w praktyce krępują ludzi, ponieważ wystawiają ich na widok publiczny, powodując, że milczenie i wycofanie staje się jedyną możliwą obroną. Destrukcja sfery publicznej powoduje zwrócenie się ku rodzinie i sferze prywatnej.

 

W XVIII wieku powstało dużo miejsc służących integracji obcych sobie ludzi, kafejki, aleje parkowe, rozrywki dotychczas zarezerwowane dla elity zaczęły być powszechnie dostępne, a ludzie próbowali definiować pojęcie życia publicznego. Natomiast w wieku XIX zaczęto szukać ukojenia przy domowym ognisku, rodzina stała się „idealizowanym schronieniem”. Masowa produkcja odzieży spowodowała, że strój ani nie wyróżniał, ani nie świadczył o niczyim pochodzeniu sprawiając, że ktoś obcy stawał się fascynującą „zagadką nie do rozwiązania” poza tym uważano, że kontakt jednostki z innymi ludźmi jest niezbędny do kształtowania osobowości. Późniejszy XIX-wieczny kryzys spowodowany obawą przed mimowolnym zdradzeniem się z emocjami, spowodował zatarcie granic między sferą prywatną i publiczną, efektem czego było powstanie pojęcia „politycznej wiarygodności”, o której wspominałam na początku, a która polegała „na nałożeniu się na siebie obu sfer”. Walka międzyklasowa, rewolucje i przewroty spowodowały, że ludzie przestali ufać nie tylko sobie nawzajem, ale również sobie samym, dlatego jedyną możliwą formą obrony stała się powszechna powściągliwość w kontaktach z innymi. Relacje między sceną teatralną, a ulicą widać w XIX-wiecznej skromności strojów codziennych. Mieszczanie nosili ubrania jak najbardziej neutralne, nie ujawniające żadnych cech i znaczeń, natomiast domagali się, aby aktorzy w teatrze przywdziewali kostiumy wyraźnie określające kogo w danym przedstawieniu grają. Pod koniec XIX wieku źródłem wiedzy przestały być kontakty z innymi ludźmi, wtedy szczególną rolę zaczęło pełnić obserwowanie innych, które autor cytowanej książki nazywa za Balzakiem „gastronomią oka” - człowiek jest otwarty na różne doświadczenia dopóki ma je jedynie obserwować, wszelkie uczestnictwo jest dla niego ryzykowne.

 

Autor Upadku człowieka publicznego porównuje „członków intymnego społeczeństwa” do „artystów pozbawionych sztuki”. Ich gra ogranicza się do stosowania dobrych manier, rozumienia i korzystania z konwencji czy rytualnych gestów. Owe role definiuje ”jako zachowanie stosowne w niektórych sytuacjach, ale nie w innych”  np. śmiech nie jest rolą, ale gdy śmiejemy się z opowiedzianego dowcipu może nią być, ponieważ jest spodziewany i odpowiedni w tej sytuacji. Postrzeganie społeczeństwa jako teatru jest jedną z najstarszych zachodnich koncepcji. W czasach chrześcijańskich za widza spektaklu życia uznawano Boga, który z troską i smutkiem patrzył na swoje dzieło. W XVIII wieku zaistniała nowa widownia, którą zostali inni ludzie, natomiast uczucie boskiej troski zastąpiła potrzeba rozrywki. Z powodu sztuczności przywdziewanych masek i odgrywanych ról nie można „wyprowadzić ani wniosków o ludzkiej naturze, ani definicji moralności”. Zakładanie różnego rodzaju masek powoduje, że ludzie stają się coraz mniej ekspresyjni i namiętni, ponieważ przed zareagowaniem muszą przemyśleć, czy nie spowoduje to zbytniego odsłonięcia przed innymi.

 

Antropolodzy w XX wieku dostrzegli związek sztuki ze społeczeństwem. Jak podkreśla Richard Sennett „prawdziwa, poważna, autentyczna sztuka może pomóc w zrozumieniu bolączek powszechnych w społeczeństwie”. Sztuka może odzwierciedlać nastroje społeczne, w związku z tym może być traktowana jako źródło historyczne np. film Missisipi w ogniu pokazuje sytuację społeczną czarnych Amerykanów, którym zagrażali rasiści. Autor Upadku człowieka publicznego wyróżnia cztery elementy łączące scenę i ulicę, jest to: „problem publiczności” czyli chęć potwierdzenia wiarygodności zarówno przez aktora (który chce być autentyczny dla publiczności), jak i przez jednostkę (która chce być prawdziwa dla innych jednostek), ciągłość treści - służąca również uwiarygodnieniu, zarówno w teatrze jak i na ulicy, geografia publiczna (świat nie będący najbliższym otoczeniem danego człowieka zostaje zdefiniowany, dzięki czemu nieznajomi mogą się ze sobą porozumiewać, schematyczność tych relacji przypomina treść dramatu wystawianego na scenie, w którym role są z góry i jasno określone), społeczna ekspresja - prezentowanie, a nie odtwarzanie uczuć. Z czasem takie postrzeganie społeczeństwa uległo załamaniu, ekspresja zaczęła być postrzegana jako reprezentacja (świadomie użyty środek, by wywołać określoną reakcję), a nie prezentacja uczucia. Geografia publiczna rozpadła się, ponieważ problem publiczności zaczęto traktować w mieście inaczej, niż w teatrze. Podsumowując przytoczę jeszcze jeden cytat z książki, w którym autor tak tłumaczy ową współczesną chorobę, jaką jest upadek człowieka publicznego: „niezdolność do wyobrażenia sobie stosunków społecznych wywołujących namiętności, [jest to] taka wizja życia publicznego, według której ludzie zachowują się i kierują swoim zachowaniem wyłącznie poprzez wycofanie się, dostosowanie i uspokajanie”.  

 

MonikaLa

25 lat Poznań
45 artykułów


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 8 sierpnia 2017

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło