Muzyka

„Ja, Ozzy” – podróż do wnętrza życia.

Czytając książkę pt. „Ja, Ozzy” nie raz wybuchniecie śmiechem, żeby zaraz potem zdziwić się, przerazić a nawet zniesmaczyć....

 

   Ciężko dziś znaleźć kogoś, kto przynajmniej raz w życiu nie słyszał nazwiska Osbourne lub nazwy zespołu Black Sabbath. Jeszcze mniej jest tych, którzy nie kojarzą szalonego rockmana, który odgryzł głowę nietoperzowi, udzielał niezliczonych wywiadów, był bohaterem reality show o własnej rodzinie i popularnego filmu dokumentalnego. Jest jednak rzecz, która zadziwia jeszcze bardziej niż to, że ktoś mógłby go nie znać – jego życie opowiedziane i zapisane na prawie czterystu stronach autobiografii.


   Kiedy po raz pierwszy otworzymy książkę, na samym początku znajdziemy zdanie, które wprowadzi nas w odpowiedni nastrój: "Mówili, że nigdy nie napiszę tej książki. Niech się walą. Oto ona.” Jeśli spodziewacie się czegoś innego po Johnym "Ozzym Osbournie, to na samym wstępie trzeba podkreślić, że książka jest wypchana po brzegi całym arsenałem wulgaryzmów , o których istnieniu nawet nie wiedzieliście i próżno szukać tu kwiecistych epitetów czy powalających na kolana porównań. Owszem, epitety i porównania się znajdą, ale w stylu iście "Osbournowskim", czyli niekoniecznie przyzwoitym i stricte literackim. No, ale zacznijmy od początku.


   Ozzy rozpoczyna opowiadanie o swoim życiu od wczesnego dzieciństwa, czyli szkoły podstawowej. Już na samym wstępie uderza szczerością i olbrzymim dystansem do samego siebie, które towarzyszą nam aż do ostatniej strony. Jest to chwila, w której można zrewidować swoje poglądy na temat jego osoby (o ile oczywiście wcześniej takie posiadaliśmy). Co najważniejsze, przeżywając wszystkie zwariowane przygody mamy wrażenie, że pisze to zwykły człowiek jak Ty czy ja, a nie multimilioner z szeregiem platynowych i złotych płyt. W jego stylu jest coś, za co można obdarzyć go olbrzymim szacunkiem: szczerość i brak typowego dla sławnych ludzi snobizmu i egocentryzmu. Po drodze znajdą się fragmenty tak bardzo osobiste, że Czytelnik będzie przecierał oczy ze zdumienia.


   Kolejnym plusem autobiografii Ozzy’ego jest moc niespotykanych przygód. Na kanwie jego książki można by napisać co najmniej kilka dobrych przygodowych pozycji, nawet tych z gatunku Science Fiction! Wydaje się, ze czterysta stron to dość sporo, ale wierzcie lub nie – przy tej dawce humoru i akcji nawet nie zorientujecie się, że przeczytaliście już całość.


   Podczas podróży w głąb życia Johna Osbourna można przesiąknąć siarczystym słownictwem, o czym wspominałem już wcześniej. Osobiście nie uznałbym tego za wadę, a za stuprocentową zaletę: czasami widuje się na antenie sławnych ludzi, którzy próbują udawać kogoś, kim nie są i daje to okropny, sztuczny i przesłodzony efekt. Tutaj czegoś takiego nie znajdziecie i nawet nie próbujcie szukać, bo skończycie szybciej, niż zaczniecie. Kiedy trzeba powiedzieć "kurwa", zostaje to powiedziane. Kiedy trzeba kogoś przezwać lub mocniej podkreślić własne wady, tak właśnie się dzieje i jest niezwykłym zjawiskiem dalekim od sztucznego upiększania języka i poprawności politycznej (w końcu przekleństwa też stanowią część mowy, czyż nie?).


   Skoro jesteśmy przy podkreślaniu wad, należy powiedzieć, że ten aspekt wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Ozzy konsekwentnie opisuje siebie jako "pierdolonego ciula" zawsze wtedy, kiedy rzeczywiście zrobił coś godnego pogardy. Co więcej, wyjaśnia prawdziwe przyczyny dokonywanych przez siebie niecodziennych wyborów i pokręconych zachowań – trzeba przeczytać książkę, aby je zrozumieć, do czego serdecznie zachęcam!


   Czytając książkę pt. "Ja, Ozzy” nie raz wybuchniecie śmiechem, żeby zaraz potem zdziwić się, przerazić a nawet zniesmaczyć. Dzięki temu fani mocnych brzmień mają kolejną świetną pozycję, tym razem literacką, z którą powinni się zapoznać. Polecam ją szczególnie wszystkim tym, którzy uważają Johna Osbourna za narkomana i szaleńca, bo rzeczywistość przedstawiana przez media i rzeczywistość widziana jego oczyma to dwie zupełnie inne kwestie, które człowiek myślący powinien poznać w takim samym stopniu.

 

Łukasz Waleszczyński

 

 

John Osbourn, „Ja, Ozzy”
przekład: Dariusz Kopociński
 stron: 402, oprawa twarda
ISBN: 978-83-62252-17-6
Wydawnictwo TELBIT, 2010

http://ozzy.net.pl/

 

Redakcja

Redakcja

22 z Internetu
7529 artykułów 1720 tekstów 11 nagrań 66 komentarzy
Wywrota.pl to interdyscyplinarny serwis społecznościowy zajmujący się kulturą. Jest jednym z pierwszych portali kulturalnych w polskim Internecie – działa od 1998 roku. W tym czasie otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in.: Papierowy Ekran…


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 23 sierpnia 2010 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca