Muzyka

W is a devil, he’s got a funny taste

Czym lub kim jest W? Oprócz litery alfabetu od niedawna także tytułem nowego albumu Planningtorock. Kto jeszcze jej nie zna, a poznać musi, jeśli jest fanem brzmień niebanalnych, koniecznie powinien wsłuchać się w ten album, bo grzeszy on ekstrawagancją jeszcze bardziej niż debiut Have It All.

Janine Rostron, ukrywająca się pod dziwacznym pseudonimem Planningtorock, to angielska artystka, kompozytorka, także performerka, prawdziwa wojażerka ciekawych brzmień. Jej scenicznie występy to nie tylko muzyka w systemie surround sound, ale przede wszystkim małe, jednak wirtuozyjne i starannie zaplanowane spektakle. Planningtorock oscyluje wokół dźwięku, video-artu, ruchu scenicznego, poniekąd także kabaretu muzycznego. Pod względem brzmieniowym Rostron skupia się głównie na nurtach undergroundowych. Łączy w sobie wiele elementów z bardzo różnych gatunków, od hip-hopu przez elektronikę po muzyką poważną. Z wykształcenia jest bowiem wiolonczelistką, o czym wyraźnie można się przekonać słuchając utworów z debiutu. Jej performerskie zdolności polska widownia mogła zobaczyć podczas występu na festiwalu Nowa Muzyka w 2009 roku. Wtedy to artystka prezentowała utwory z albumu Have It All. Ale nie o nim tu teraz mowa, a zdecydowanie o jego następcy.

 

Album W swoją premierę miał 24 maja 2011 roku, w jego skład weszło dwanaście kompozycji, o dość eklektycznym, ale tym samym elektryzującym wydźwięku. W porównaniu z debiutem to nie tylko duży krok do przodu, ale także spora dawka pasjonującej muzyki. Jest zdecydowanie bardziej poważny, więcej tu elementów muzyki klasycznej i pop-opery. Poważny także w znaczeniu – bardziej groźny i surowy, by nie użyć przereklamowanego stwierdzenia „mroczny”. Mimo to wciąż sporo tutaj kabaraciarstwa i ciętych tekstów, nawet jeszcze bardziej dosadnie.

 

Źródeł muzycznych ewolucji Planningtorock na pewno można się doszukiwać w jej zeszłorocznej współpracy z rodzeństwem Dreijer, czyli szwedzkim duetem The Knife. Mistrzowie elektroniki stworzyli bowiem w kolaboracji z Planningtorock i Mt. Sims’em dzieło wiekopomne, prekursorską elektro-operę Tomorrow, In a Year. Projekt ten wpisany był w spektakl operowy duńskiej grupy performerskiej Hotel Pro Forma inspirowany pracą naukową Karola Darwina O powstawaniu gatunków. Współpraca ta Planningtorock na pewno wyszła na dobre.

 

Pierwszy singel z albumu W, czyli Doorway, momentami wręcz przypomina solowy projekt Karin Dreijer Andersson, czyli Fever Ray. Ciemne, ambientowe klimaty, z mocno „przemielonym” głosem artystki na pewno rzuciły cień na cały album. Jednak nic bardziej mylnego. W Planningtorock mocno wychodzi z inspiracji Fever Ray i zdecydowanie przekracza ją, wykorzystując szereg dźwięków i instrumentów, których Karin wręcz się wyzbywa z racji swego minimalistycznego klimatu.

 

Planningtorock po Doorway zdecydowanie podąża własną ścieżką. Drugi utwór The One oparty jest przede wszystkim na schludnej i skąpej linii melodycznej złożonej z instrumentów smyczkowych i, co może wydać się zadziwiające, saksofonu. Efekt bardzo dobrze skomponowany, The One to jeden z mocniejszych akcentów płyty. Trzeci numer to pewien powrót do wcześniejszych dokonań artystki, jednak zdecydowanie nieuwsteczniający. Manifesto to charakterystyczne dla Planningtorock dźwięki oscylujące na pograniczu użycia klaksonów, bębnów, brzmień dźwiękonaśladowczych. Kolejne utwory to mieszanie się różnych stylów i klimatów, wykorzystujących najróżniejsze instrumenty czy techniki gry, jak na przykład klasyczne pianino, ksylofon czy nuty honky-tonk. Do tego dochodzi jeszcze mocny wokal Rostron, uderzający swoją dramaturgią i grubym tonem. Płynne przejścia z partii zachrypniętych do wysokich, połączonych „zgryźliwymi” pasażami i brzmieniami imitującymi różne dźwięki, wzmacnia efekty jednoczesnego komizmu i tragizmu w utworach.

 

Teksty to również mocna strona Planningtorock. Na W znajdziemy utwory poważne, proszące się momentami o pewną artystyczną iluminację, a także kawałki sarkastyczne, przedstawiające absurd otaczającego świata. Zdecydowanym faworytem, przynajmniej dla mnie, jest kawałek Jam, w którym to artystka wznosi na piedestał ten, jakże smakowity produkt spożywczy, przyrównując go, oczywiście metaforycznie, do diabła. W parze z tekstem  idzie ciekawie skomponowana linia melodyczna o niejednorodnej konsystencji opiewanego „dżemora”.

 

Nowa Planningtorock kusi zatem jak szatan, ma zabawnie dziwny smak, o kompozycjach niezwykle powyciąganych jak ciasto francuskie. Słodko-pikantny sos chill przy takim układzie zdecydowanie idzie w ostawkę. W jednocześnie bawi, przeraża, iluminuje. W stworzone jest do podziwiania. Ze swojej strony znajduję tylko jedno określenie na Janine Rostron, PlanningtoLOVE.

 

Wykonawca: Planningtorock

Tytuł: W

Wydawca: Pitchfork

Premiera: 24.05.2011

 

Tracklista:

01. Doorway
02. The One
03. Going Wrong
04. Manifesto
05. I Am Your Man
06. The Breaks
07. Living It Out
08. Milky Blau
09. Jam
10. Black Thumber
11. Janine
12. 9

Zdjęcia


Adam Walkiewicz

Adam Walkiewicz

32 Gliwice
8 artykułów 5 komentarzy


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Offler
Offler 20 lipca 2011, 23:01
Planningtorock to fajna grupa, ciekawe jak dlugo uda sie im utrzymac na rynku - nie graja komercyjnej papki, to na pewno, ale ducha lat 70tych nie wywołają, bo jak wiadomo, duchów nie ma. Az szkoda...
Adam Walkiewicz
Adam Walkiewicz 20 lipca 2011, 23:23
Planningtorock to nie grupa, a jedna artystka. I nie rozumiem dlaczego jej twórczość ma przywoływać coś co było, a w szczególności lata 70, raczej tworzyć własny styl.
przysłano: 2 stycznia 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca