Wywrotowy wywiad z Agnieszką Mirahiną

Nisza Krytycznoliteracka ogłasza ekspresowy konkurs na najciekawszą recenzję tomu „Do rozpuku” Agnieszki Mirahiny. Termin: do 28 lutego 2011. Na zwycięzcę czeka atrakcyjny zestaw książek. Pliki doc słać na adres: redakcja@wywrota.pl.

 

Pytania do wywiadu z poetką – Agnieszką Mirahiną, autorką tomów Radiowidmo (BL 2009) oraz Do rozpuku (WBPiCAK 2010) zostały zebrane na forum literackim portalu Wywrota.pl w ramach kontynuacji projektu warsztatowego Niszy Krytycznoliterackiej, w trakcie którego wcześniej przyglądaliśmy się poezji autorki  podejmując się prób jej interpretacji i analiz (zob. wątek na forum Dysputy Literackie : Czy to jest ta dobra poezja – wiersze A.M.). 

 

W dalszej kolejności, w ramach działań Niszy Krytycznoliterackiej będziemy recenzować oba tomiki poezji Agnieszki Mirahiny. Być może po tym etapie naszego warsztatu z A.M. będziemy kontynuować rozmowę z Autorką, której (dotychczasowy) efekt znajduje czytelnik poniżej. Kolejność , forma i treść pytań została zachowana przy udziale minimalnych korekt redaktorskich.

 

Daniel Madej (Wywrota.pl)

 

[Agnieszko], w twojej twórczości z jednej strony mocno odbija się historia, z drugiej stawiasz na solidny warsztat. Czy to oznacza, że niechętnie sięgasz po własne, bardzo osobiste doświadczenia?

 

Agnieszka Mirahina

 

To dlatego, bo niechętnie ujawniam się jako autor, choć poezja ostatecznie i tak jest „wszystkożerna”, a granica między tym, co „wspólne” i „osobiste” zostaje w języku oczywiście zatarta.

 

Marcin Sierszyński

 

Z Warszawy przybyłaś do Wrocławia, gdzie wydałaś arkusz i debiutancką książkę. Druga zaś ukazała się w poznańskim wydawnictwie. Czujesz się związana z jakimś konkretnym miastem, czy czujesz się „ogólnopolsko”, „pod bezpańskim niebem”?

 

Agnieszka Mirahina

 

Mam sentyment do Warszawy.

 

Marcin Sierszyński

 

Które książki naukowe najbardziej cię inspirują? Nawiązuję tu do twojej wypowiedzi podczas wieczoru autorskiego we Wrocławiu, kiedy to powiedziałaś, że chętniej czytasz takie dzieła, niż poezję czy prozę.

 

Agnieszka Mirahina

 

Tak, na myśli miałam oczywiście te z dziedziny językoznawstwa i literaturoznawstwa. Czytam obecnie zbiór referatów poświęconych twórczości Sosnowskiego i odkrywam w tej publikacji niezwykłą rzecz – badacze stają się niekiedy bardziej poetyccy niż sam autor, dobrze się czyta takie rzeczy, w których widać, że miłość do języka pisarza zostaje podejmowana przez zajmujących się jego twórczością badaczy.

 

Marcin Sierszyński

 

Dlaczego nie wydałaś [drugiej książki] w Ha-arcie?

 

Agnieszka Mirahina

 

Myślałam jednocześnie o WBPiCAK i Ha-arcie, a że decyzja była niełatwa, zdecydował po prostu termin, jaki mi w każdym z miejsc zaproponowano.

 

Dominika Ciechanowicz

 

Twój debiut został doceniony przez krytykę, Twoje wiersze znalazły się w antologii „Poeci na nowy wiek”, co wydaje mi się ogromnym wyróżnieniem. Czy w związku z tym czujesz, że twój głos jest czymś więcej niż głosem jednostki? Że jesteś głosem (albo jednym z kilku głosów) pokolenia?

 

Agnieszka Mirahina

 

Dziękuję. Tak to musi wyglądać, choć ja nie czuję tego zupełnie, a to dlatego, bo żywię wielką niechęć do jakiegokolwiek zrzeszania się, czy nawet działania w grupie. 

 

Dominika Ciechanowicz

 

Czy (mimo poszukiwania inspiracji w dziełach naukowych) istnieją poeci, których dorobek szczególnie sobie cenisz?

 

Agnieszka Mirahina

 

Rzecz jasna, Sosnowski, lubię także Marcina Czerwińskiego, którego debiutanckiej książki mam przyjemność być redaktorką.

 

Jacek Podgórski

 

Nie mogę uwolnić się od pobrzmiewającego w „Radiowidmie” echa futurystycznej estetyki. To tylko intuicyjna konstatacja, niemniej jestem ciekaw, czy „metalowy” charakter części Twoich tekstów jest wynikiem odpowiedniości wobec tematu czy świadomym nawiązaniem stylistycznym?

 

Agnieszka Mirahina

 

Nawet nie nawiązaniem, ale samą stylistyką. Temat wiersza, kiedy przystępuję do pracy nad nim, jest mi zupełnie nieznany, chodzi tylko o język – o nicowanie wersów i skoki napięcia. Kieruje mną instynkt i zaciekawienie danym słowem. Słowo zaczyna się rozrastać i wchodzić w związki z innymi, zaczyna grać, ja tymczasem te słowa obserwuję i nimi kieruję. Ciekawe jest to, że niekiedy rozwiązanie następuje już na poziomie leksyki – nieważne, co zostaje powiedziane, ale jakich użyje się słów. To oczywiście jedna ze sztuczek języka perswazji i władzy, którego źródeł upatruję w poezji.


Justyna Barańska

 

Pisanie w pewnym sensie jest gonitwą, biegniemy po ścieżce rozwoju, aby stać się jak najlepszym, ale czy ta „lepszość” ma jakąś metę? Czy można wyznaczyć jej granice, mówiąc: o właśnie, to jest wiersz idealny? Jestem ciekawa, czy widzisz dla swojej twórczości taki punkt na horyzoncie, czy powstał on już w Twojej głowie, tylko nie chce się jeszcze skrystalizować w słowach?

 

Agnieszka Mirahina

 

To prawda,  że ciągle marzą mi się teksty wzorowe pod względem składni. W Radio udało mi się to w jednym wierszu, w Do rozpuku – w dwóch. Mam na myśli Złomiarzy, Bez konserwantów i Meteo. Jeśli chodzi o tekst „idealny”, to myślę, że trudność wynika tu stąd, że w poezji nie istnieje najważniejsze słowo. Gdyby istniało, musiałoby zostać użyte, a skoro go nie ma, operacje taką – a mam na myśli estetyzację do momentu, kiedy nic więcej zrobić się nie da – należy powtórzyć w każdym z istniejących słów. Coś takiego przekracza możliwości jednostki, a gramatyka transformatywno-generatywna obsługuje chętniej automaty z colą.

 

Justyna Barańska

 

Wskazałaś nam kilka wierszy, które uważasz za dobre czy udane. Jakie są Twoje kryteria dobrego wiersza? To kwestia odczucia, czy spełnienia pewnych wymogów?

 

Agnieszka Mirahina

 

Zdecydowanie odczucia. Dyscyplinę i rygor wiązałabym raczej z pracą nad tekstem – z postawą twórcy, a nie z efektem jego pracy, który to efekt ma prawo być absolutnie „z kosmosu”.

 

Konrad Zygadło

 

Dzisiejsza poezja (poezja nowoczesna) jest próbą wydostania się spod kilkutysięcznego klosza. Nie wystarczy pisać dobrych, czasem bardzo dobrych tekstów, nie wystarczy wygrywać konkursy (każdy zna przykłady) by „wpaść w oko” krytyce. Czy jest i jaka to ostatecznie recepta?, jak ty się wydostałaś spod klosza marazmu i kilkutysięcznej marności portali internetowych. I ostatecznie – jak „sprzedać” swój pomysł na poezję? (Nie chodzi mi o „dobre rady” z cyklu „jak w dzisiejszych trudnych czasach zostać poetą/poetką” tylko o Twój przypadek.)

 

Agnieszka Mirahina:

 

Rozumiem, o co pytasz. W moim przypadku wyglądało to tak, że nigdy pod tym kloszem, jak słusznie mówisz – marazmu, nie przebywałam. Zajmowałam się swoimi sprawami, prowadziłam bloga, który nazywałam literackim (bo też nie było to nic osobistego) i po prostu któregoś razu potrzebowałam pretekstu, żeby przyjechać do Wrocławia, więc znalazłam na stronie Biura ofertę warsztatów z Sosnowskim (którego nazwisko w 2007 roku było mi obce) poprzerabiałam swoje teksty z bloga na wiersze i już. Najważniejsze, żeby nigdy pod ten klosz nie włazić, tylko zajmować się sobą i szlifować warsztat, to ważne, zajmować się sobą. W 2005 i 2006 roku, a więc jeszcze w Wawie, na pierwszym i drugim roku studiów, potrafiłam całymi godzinami siedzieć w edytorach tekstu na Wydziale Zarządzania UW (gdzie mieli nowoczesne komputery z których studenci innych kierunków także mogli korzystać), obserwując, jak pod wpływem moich „cięć” zmienia się tekst.

 

Michał Słotwiński

 

Czy przewidujesz możliwość publikacji dłuższych form prozatorskich, dramatu, poematu?

 

Agnieszka Mirahina

 

To bardzo być może, szczególnie ciekawią mnie te poematy.

 

Michał Słotwiński

 

Co Cię we współczesnej (polskiej) literaturze irytuje?

 

Agnieszka Mirahina

 

Poprawność, brak wyobraźni i technicznej sprawności tekstów.

 

Michał Słotwiński

 

I jeszcze jedno, wciąż chyba aktualne, na które każdy poeta odpowiedzieć sobie musi, a na które odpowiedź brzmi coraz inaczej, choć Zeit jest wciąż dürftiger

– „Wozu  Dichter  in dürftiger Zeit?”

 

[„I cóż po poecie w tak jałowym czasie?” (lub:) „Cóż po poecie w czasie marnym?” Johann Christian Friedrich Hölderlin, Chleb i wino, elegia z 1801 roku – przyp. red.]

 

Agnieszka Mirahina

 

To sprawa indywidualna, a mnie chyba właśnie ratuje to, że nie myślę społecznościowo – zaczynałam od pisania dla siebie i ciągle jest to głównie osobista frajda, takie operowanie tekstem.

 

Paweł Kaczorowski

 

[Zanim zadam pytania spróbuję je wyprowadzić pokazując Ci, Agnieszko, jakim tropem idzie moje myślenie i  nieco odsłonię perspektywę interpretacyjną, jaka wykształca się w moim czytaniu obu Twoich tomów.]

 

W Twojej pierwszej książce najbardziej nośnym i ważnym aspektem formalnym zdaje mi się być czas. Nie struktura i semantyka niemożliwych (wydawałoby się) połączeń, zapętleń, które nadają charakterystycznego wyrazu Twoim wierszom ale czas. I to zarówno na poziomie przywoływanych figur, ikon i rekwizytów rodem z demobilu, historycznych przywołań, odniesień,  ale też, a może przede wszystkim – czas  poruszania się Twojego wiersza w świadomości czytelnika, czas tego lotu między Tobą a mną – czytającym, i moment trwania we mnie wiersza w formie niedookreślonej, nieskończonej, możliwej i otwartej. Twierdzę tak, gdyż tempo i rytm, ale również brzmienie (czas wybrzmiewania) Twoich wierszy z Radiowidma, począwszy od Złomiarzy… a skończywszy na Podkładzie – prowokuje lekturę z wykorzystaniem (odwróconej) techniki szybkiego czytania. Po przeczytaniu całego tomu Radiowidmo za jednym podejściem iniekcja sensu do głębszych, refleksyjnych warstw umysłu następuje w takim tempie, że trzeba na głębokim oddechu poczekać, aż umysł powróci do stanu skupienia i zda sobie relację z odbytej właśnie podróży… W tym pędzie wyrzucasz mnie z lektury poza czas, gdzieś indziej. Gdzieś indziej a więc gdzie?

 

Agnieszka Mirahina

 

Wiesz co, w trakcie tworzenia tekstu człowiek czuje się wycięty z życia, „umarły dla świata”, operuje w zakładkach czystego tekstu, więc pewnie w trakcie jego lektury jest podobnie?

 

A co masz na myśli, mówiąc „odwróconej techniki szybkiego czytania”?

 

Paweł Kaczorowski

 

[W technikach szybkiego czytania obejmuje się wzrokiem szerokie partie tekstu, na tyle duże fragmenty, że trzeba zrezygnować z brzmienia słów a nawet z ich natychmiastowego rozumienia, dopiero po czasie dociera do tak czytającego sens tego co widział. W trakcie lektury twoich wierszy z Radia jestem zmuszony przesuwać wzrok płynnie ale powoli, słowo po słowie, pozwalając na to, by zamiast ustalonych sensów mój umysł wyłapywał z brzmienia właśnie ten naddatek wynikający z zestawień, nakładek,  paronimów. Lubię się przyglądać twoim wierszom, trwać ze wzrokiem wbitym w tekst uważnie śledząc przebieg sensów; mam czasem wrażenie, że te wiersze, te słowa i sensy poruszają się, że między pierwszym, drugim i kolejnym zachodzi jakiś ruch… już po ustaniu czytania.]

 

Zarówno w Radiowidmie jak w Do rozpuku stosujesz niebywałe skróty, wiersze mają zwartą czystą strukturę ale zapisane są w rozszerzeniu „zip” albo „rar”, czyli jako skompresowane z domyślną instrukcją lektury: „rozpakuj to sobie w głowie  jeśli potrafisz, jeśli nadążasz”. Więc znowu w grę wchodzi czas i… wyrzucenie czytelnika poza czas. A czas wyznacza nam przecież porządek ontologiczny; czas współtworzy ramy rzeczywistości w której się znajdujemy i  doświadczamy go.

 

Jaką rolę w Twoim pisaniu pełni czas?

 

Agnieszka Mirahina

 

Ładnie powiedziane: „rozpakuj to sobie w głowie, jeśli potrafisz”. Faktycznie mam takie podejście, ale zostawiam też drugą możliwość – już nie interpretacji, ale po prostu przyjęcia i wzięcia sobie danego wiersza. Myślę teraz o rozmyślnej i specjalnie formie, dzięki której nawet jeśli się czegoś początkowo nie wychwyci, to wszystko i tak ma za zadanie zapaść w pamięć. Czy to się udaje?

 

Odpowiadając natomiast na Twoje pytanie o czas: mam paniczny stosunek do czasu i dlatego muszę się bardzo skracać, ścinać zakręty i tak dalej, żeby czytelnik mnie przypadkiem nie prześcignął, żeby mój tekst dotarł do niego jeszcze „przed czasem”.

 

Paweł Kaczorowski

 

Czy stworzyłaś już sobie swój własny (osobny), spójny i całościowy koncept świata poetyckiego Mirahiny? Czy zbudowałaś lub budujesz projekt teoretyczny poezji Agnieszki Mirahiny i teorię możliwej lektury oraz hipotezę ewentualnej recepcji Twojej twórczości?

 

Agnieszka Mirahina

 

Jeśli chodzi o sam moment pisania wiersza, wszystko załatwia intuicja. Mimo to z czasem jestem coraz bardziej świadoma retorycznych procesów i sztuczek, jakich używam w wierszu. Na poziomie wersu byłoby to wykorzystanie struktury sloganu, natomiast na poziomie całego tekstu nicowanie: każdy wers jest nicowany przez następujący po nim, przeszywany, pruty i zmieniany. Moje rozumienie, czym jest poezja i jakie sztuczki może wykorzystywać, idzie ramię w ramię z powstającymi tekstami: dla mnie samej ten proces nie jest jednak tworzeniem literatury, ale uwalnianiem się do niej.

 

Paweł Kaczorowski

 

Co sądzisz o twórczości młodej poetki – Agnieszki Mirahiny, na tle współczesnych jej poetów? Czy to jest ważny głos? Czy ma szanse i aspiracje do tego by być głosem pokolenia?

 

Agnieszka Mirahina

 

Mimo całkowitego olania przez krytykę przy podziale łupów, myślę, że choćby minimalny wpływ uda mi się wywrzeć na polską poezję, przynajmniej w kwestii dbałości o słowa.

 

CDN…a

Nisza Krytycznoliteracka

Nisza Krytycznoliteracka

10 Polska
116 artykułów 11 komentarzy


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 19 lutego 2011, 10:54
No ładnie to wyszło. A ja dziękuję za odpowiedź, dała mi do myślenia :)
przysłano: 7 września 2010 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło