SS - piołuny

..smak gorzki jak piołun; słodki jak miód. Po prostu - sława
W pierwszej kolejności obsługujemy ludzi sławnych. Siedzą i piszą tylko o nich. Jeśli sławny to bogaty. A jak bogaty, to pewnie jeszcze piękny. Sława to motor i paliwo. Wystarczy jej drobina, by stawać się coraz większym, ale najmniejszy jej spadek jest trudny do odrobienia. Sława, zazdrość, porządanie- są tak stare jak sztuka i informacja. Pasożytniczo wykorzystują człowieka i jego naiwność, infantylizm.

Kto decyduje, że to właśnie ty będziesz sławny a kto mówi, że ten facet w futrze nie ma szans ? Czym się taka sława objawia, jak ją leczyć i po co? To są pytania, które zadaje sobie szary człowiek, gdy wstaje przed świtem i nimi smaruje codzień czarny chleb bez dżemu. Opium dla mas...

Sława ma dwojaką naturę. Dzielimy ją na zwykłą i pośmiertną, a jedna drugiej nie równa. Na początek ta zwykła.Sława, która dotyczy ludzi żywych, promieniuje na ich rodziny i miejsca, w których przebywają. Słowa sławnego nie padają między ciernie i kamienie lecz są używane w programach telewizyjnych i gazetach jako nagłówki; to co Goździkowej. Wodą na młyn sławy zwykłej są pikantne fotografie, skandale, rozwody i reality-show. I pomyśleć, że do niedawna były to tylko: sex drugs & rock'n'roll. Człowiek zwyczajnie sławny musi udostępniać swoją osobę mediom z częstotliwością proporjonalną do stopnia sławy. Sławnemu zwykle wybacza się prostactwa i banalność, a od niedawna także większość dewiacji sexualnych. Tu ciekawostka: homoseksualizm traci swą pozycję na tej liście od lat 80'tych.

Sława pośmiertna objawia się pomnikiem trwalszym niż ze spiżu et caetera et c. etc. Jest to rodzaj honorowego wyróżnienia osób w istocie genialnych, często nie wynajmujących menedżerów z public relations czy chorych psychicznie lub z natury nieśmiałych. Jest właściwie zjawiskiem stałym. Ujawniane po zejściu sławnego pamiętniki i listy zakupów sprzedają się znacznie lepiej niż za życia. Na takiej sławnie głównie zyskuje najbliższa rodzina- żony i kochanki, dzieci. Artyści działający w grupach przydają sławy pozostałym chociaż ci nie działają później już tak sprawnie.

Mimo, iż wymierne korzyści daje tylko sława zwykła, brudna i śliska, to większość sławnych pragnie tej drobiny nieśmiertelności. Martwym pieniądze szczęscia nie dają- artysta chce umierać w sławie i splendorze, z przekonaniem o swej nieśmiertelności. Rzadko udaje się to uzyskać pod koniec żywota, jeśli nie pomyślałeś o tym wcześniej, wszystko przepadło. Jak rosyjska ruletka- albo wszystko, albo mała metalowa kulka.

Smutna jest sława. Daje wiele, a zabiera wszystko. Nie każdy może być sławnym, dać całego siebie na rozszarpanie i oplucie. Pokazać pośladki z dworskim uśmiechem- to jest sztuka. Maleńczuk, Wojaczek i Wilde; esencja skandalu, która urosła w legendę. Odrobina ekscentryczności dobrana ze smakiem potrafi urosnąć w legendę za życia. Sława jak narkotyk, sława jak jad. Zaślepia i omamia, i to nie tylko sławnych, ale i sławiących; opium- powiadam, opium...

SKC - Arek Sokal

SKC - Arek Sokal premium

38 lat Biłgoraj
35 artykułów 27 tekstów 51 komentarzy 9 tekstów piosenek
Pierwszy opiekun działu poezja oraz kanału ircowego #wywrota (1999-2002). Przez długo czas aktywnie zaangażowany w rozwój serwisu.
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
nF
nF 7 listopada 2003, 22:25
skc, daj spokój... Tekst raczej nie aspiruje do analizy zjawiska. Takie tam refleksje psu na budę. Polecam artykuł "Bogowie elektrycznego Olimpu", całkiem oryginalne (imo) spostrzeżenie dzisiejszego "powszechnego indywidualizmu".
SKC - Arek Sokal
SKC - Arek Sokal 10 listopada 2003, 18:03
W pierwotnej publikacji tekst był wzbogacony o podtytuł: "Artyjuł ze zmrużonym lewym okiem". Nie chciałem w nim niczego analizować, wręcz przeciwniem chciałem wypróżnić siebie i wszystkich, którzy go przeczytają. Nie chciałem nikogo urazić rozprawą o kolorze skarpetek, po prostu - zabrać czas. Ale jeśli jeszcze chciałeś umieścić swój komentarz pod psem na budzie... jestem spełniony.
13 listopada 2003, 02:39
Dobrze, niech Ci będzie, też od tej strony. A ja pozwolę sobie jeszcze podejść psa od ogona strony (to tak będąc przy tej budzie): O Masłowskiej w samym Przekroju wspominają ostro dwa razy, jeszcze jej "felieton". W gazecie artykuł na całą stronę. Ja nie mam pamięci do twarzy, ale z pewnością mijamy się pod Rochem. Ale ja już nie mogę, nie chcę wiedzieć, mam dosyć. Ile można. O gejach się tyle nie mówi. Przebierka Wodza Rewolucji to tylko niewielka wzmianka na marginesie. Czy to jest sława?

(btw, wyczytałem że Maleńczuk napisze hymn dla Cracowii [dobrze napisałem?], to jest dopiero... specyficzne)
rss
przysłano: 27 marca 2009 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło