Film

Stracony czas na zabawę z Diabłem

Janusz Kamiński to dziś istotna postać dla Holywoodzkiego Imperium filmowego. Na swoją pozycję, renomę i wreszcie opinię jednego z najlepszych operatorów zapracował sobie ciężko, co doskonale widać w klasycznym już obrazie Stevena Spielberga "Lista Schindlera". Operator z niego niewątpliwie dobry, lecz reżyser żaden, bowiem "Stracone Dusze" po skończeniu projekcji można swobodnie podciągnąć pod stracone dwie godziny życia.

Nowojorski pisarz Peter jest autorem kilku bestsellerowych, połowicznie teologicznych książek o morderstwach w których absolutnie zaprzecza istnieniu zła fizycznego, postrzegając opętanie przez jakiekolwiek nieskonkretyzowane siły jako jedynie zalążki ciężkich chorób psychicznych, podkreślając tym samym swój ateizm. Podczas dawania wywiadu o naturze zła, transmitowanego przez tamtejszą telewizję, zwraca na siebie uwagę Mayi, nauczycielki ze szkoły parafialnej. Maya uczestniczy w egzorcyzmach przeprowadzanych przez grupę księży z Nowego Jorku którzy to obawiają się nadejścia Szatana. Maya, rozszyfrowując liczbowe zapiski opętanego odkrywa, iż to właśnie w ciele Petera rozwinie się Pan Ciemności...

Film to fatalny. Głównej przyczyny nie trzeba szukać daleko, rzuca się w oczy niczym kobieta w czerwonej kiecce na czarno-białym balu - scenariusz; nierówny, niekiedy wręcz banalny, przegadany, garściami ssię z klasycznych historii o egzorcyzmach i horrorów poruszających tematykę walki "dobra ze złem" - "Egzorcysty" czy "Omena". Napisany na kolanie scenariusz jest właściwie jedynym mankamentem filmu i, co oczywiste, pociąga za sobą resztę czynników, składających się na dobrze zrealizowany film; żmudne kwestie, cała masa przegadanych ujęć, niepotrzebnych scen nuży. Kamińskiemu udały się pierwsze dwadzieścia minut, później się zgubił; skończył jednak ten film w nadziei, że ludzie uznają go na przejrzysty. Niestety szwy widać wszędzie a końcowa scena powinna przejść do historii jako najbardziej idiotyczne zwieńczenie tematu filmowego w roku 2000. Brawa za spartaczenie należą się Gardnerowi, a Kamińskiemu jeszcze głośniejsze za jego akceptację.

Przykro pisać te słowa, bo widać, że wszyscy intencje mieli dobre. Jak na dłoni widać, iż pracowali przy nim prawdziwi fachowcy: kapitalnie zrealizowane zdjęcia autorstwa Mauro Fiore, ich montaż poraża i fascynuje zaś muzyka Jana Kaczmarka ma nadawać specyficzny, nieco schizofreniczny ton akcji lecz tej... zwyczajnie nie ma. Z filmu, w pamięć zapada jedynie scena w łazience w której Maya doznaje paranoi. Winona Ryder, podobnie jak John Hurt czy Elias Koetas grają jak mogą, aż zadziwiającym jest, jak w tak kiepskim scenariuszu można było odnaleźć zarówno siebie i odegrać tak naszkicowane niemal postaci.

Niektórzy wykonują zawód aktorski i pragną zrobić coś nowego. Tak zrobił np. Johnny Deep przy "Brave". Poniósł porażkę, zrozumiał i gra dalej. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Kamiński-reżyser wyciągnie podobne wnioski i powróci do wcielenia Kamińskiego-operatora.

4/10

Jacek M. Gierczak

38
2 artykuły 12 tekstów
Uczęszczam do domu wariatów, sypiam nie najlepiej, obecnie uczę dzieci jak robić porządne drinki. W tym roku matura i najprawdopodobniej na próbnej z matematyki napisze dla nauczyciela wierszyk.


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
SON-GOKU
SON-GOKU 3 maja 2004, 19:29
ALE ŻEŚCIE ZBLUZGALI TEGO PANA PISZE TO 14 LATEK PRZYKRO MI BYŁO TO CZYTAC NIE BYŁEM NA TYM FILMIE LECZ POSTARAM SIĘ GO ZNALEŚĆ W WYPOŻYCZALNI ALE PODOBAŁO MI SIĘ ŁADNIE PAN PISZE JA TEŻ BYM TAK CHCIAŁ ZAPEWNE TERAZ KTO TO CZYTA MYŚLI SOBIE CO TEN CHŁOPAK MA PORYPANE WE ŁBIE LECZ NIEPRAWDA PODOBAŁA MI SIĘ TA RECENZJA NIEWIEM JAK TO ZAKOŃCZYĆ WIĘC NIC NIE NAPISZE NA KONIEC TYLKO SKROMNIE POZDRAWIAM
SON-GOKU
SON-GOKU 3 maja 2004, 19:31
TYLKO TYLE KOMENTAŻY AAAAA SORY ZA BŁĘDY PISAŁEM NA KOLANIE I W POŚPIECHU
przysłano: 12 września 2001


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca