Film

Noblesse oblige!

Kto oglądał i lubił odcinkową wersję „Dumy i Uprzedzenia" Jane Austen, ten z całą pewnością pokocha mieszkańców Downton i ich zawiłe dzieje.

Ludzie z BBC mają to do siebie, że jak już coś realizują, to robią to z profesjonalizmem, dbałością o szczegóły i techniczną maestrią. Tym razem przeszli samych siebie. Serial kostiumowy Downton Abbey miał premierę jesienią zeszłego roku i od tamtej pory święci sukcesywnie triumf za triumfem,  do tego stopnia, że został wpisany do Księgi Rekordów Guinessa jako najbardziej doceniony przez krytyków serial telewizyjny.

 

Kto oglądał i lubił odcinkową wersję Dumy i Uprzedzenia Jane Austen, ten z całą pewnością pokocha mieszkańców Downton i ich zawiłe dzieje. Rodzinę Crawleyów poznajemy w roku 1912, gdy świat dowiaduje się o katastrofie Titanica. Pan domu, Robert Crawley – Earl Grantham (Hugh Bonneville) jest tą informacją skonsternowany, która to konsternacja przeradza się w oszołomienie, gdy okazuje się, że na statku byli kuzyni, a jednocześnie narzeczeni dwóch starszych córek Earla. Gwoli wyjaśnienia, Crawley ma trzy córki, a prawo dziedziczenia jest ograniczone zasadą majoratu, zgodnie z którą tylko i wyłącznie męscy potomkowie rodu mają prawo do spadku. Downton Abbey jest dziełem życia Granthama i za wszelką cenę stara się tę cudną posiadłość (którą w serialu „gra" Highclere Castle w Berkshire) zachować dla rodziny. Właśnie dlatego śmierć dwóch z kolei kandydatów do spadku (obaj zaręczeni z córkami Granthama) niweczy jego plany i sprawia, że musi stanąć przed ciężkim wyborem.

 

Robert Crawley jest dobrym człowiekem, pełnym honoru i rozwagi. Chce walczyć o komfortową przyszłość trzech córek: Mary (Michelle Dockery), Edith (Laura Carmichael) i Sybil (absolutnie urocza Jessica Brown-Findlay). Z zasadą majoratu jednak nie jest w stanie zwyciężyć i kapitulując sprowadza do posiadłości kolejnego w kolejce do spadku Matthew Crawleya (Dan Stevens) wraz z matką. Dla młodego człowieka tego rodzaju nobilitacja jest szokiem, pochodzi bowiem z klasy średniej, jego ojciec był lekarzem, sam zaś  jest prawnikiem. Nagłe wciągnięcie w kręgi ścisłej arystokracji budzi sprzeciw i dezorientację nie tylko u samego zainteresowanego, ale również wśród rodziny i całej służby. Żona Roberta, Cora (Elizabeth McGovern) także stara się zabezpieczyć los córek, więc zakopując wojenny topór układa z teściową – Hrabiną Grantham (w tej roli fenomenalna Maggie Smith) zawiłe i skomplikowane plany. To tyle, jeśli chodzi o zarys fabuły na starcie.

 

Choć losy jaśniepaństwa są nader interesuące, nie mniej ciekawią dzieje licznej służby Downton. Tutaj władzę sprawuje zawsze elegancki i dystyngowany kamerdyner, pan Carson (Jim Carter), zaraz pod nim w hierarchii stoi gospodyni, pani Hughes (Phyllis Logan). Panowanie nad gromadą zabieganych lokajów, służących i sprzątaczek to nie lada problem, jednak ta dwójka doskonale daje sobie radę. Między służbą nie brak konfliktów i miłostek, a atmosferę dotatkowo podkręca przybycie nowego lokaja, pana Batesa (Brendan Coyle). Kosmicznie wciągające perypetie personelu ciekawią momentami bardziej, niż główny wątek serialu, stanowiąc świetną przeciwwagę dla salonowych rozgrywek.

 

Skupienie się w równym stopniu na losie pracowników Donwton i rodziny Crawleyów jest strzałem w dziesiątkę. Dobrze zarysowany kontrast priorytetów, zachowań i poglądów na życie wzbogaca serial i tym samym zrywa z typową w wielu filmach kostiumowych anonimowością służby. Widz towarzyszy przecież  bohaterom w okresie bezprecedensowych zdarzeń i wielkich zmian. Obserwuje, jak w życie mieszkańców Downton wkracza technologia – samochody, telefony, oraz nowe nurty w polityce: myśl liberalna, rosnący w siłę socjalizm i stronnictwa feministyczne. Z tym wszystkim radzić sobie musi arystokracja, jeszcze nie jako relikt dawnych czasów, a realna siła i autorytet.

 

Serial zadowoli każdego wymagającego estetę – cudowne pejzaże, pełne przepychu wnętrza, piękne damy i eleganccy dżentelmeni to coś, czego w Downton Abbey jest pod dostatkiem. Sceny typowo „dworskie" bardzo przypominają filmy Luchino Viscontiego, zrealizowane je bowiem z nieprawdopodobnym kunsztem i gracją. Dla tych zaś, których takie ładne obrazki odrzucają, twórcy przygotowali zadymioną kuchnie, koty kradnące przeznaczonego na ucztę kurczaka, jak również mnóstwo ciemnych tajemnic, zarówno rodu Crawleyów, jak i ich służby. Śmiem twierdzić, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, są bowiem pięknie napisane wątki miłosne, mnóstwo knowań i spisków przeróżnych koterii, a przede wszystkim bogactwo relacji na linii arystokracja-szary zjadacze chleba  oraz dynamika zmian społecznych, politycznych i kulturowych. Widz jest świadkiem przenikania się obu grup, ich jedności w momentach, kiedy liczy się tylko człowiek, niezależnie od majątku, czy statusu społecznego.

 

Jestem szczerze zachwycony aktorstwem w Downton Abbey, na szczególną uwagę zasługuje Michelle Dockery grająca najstarszą córkę Roberta, Mary. W kilku scenach mimika jej twarzy powala na kolana, widać tam całe spektrum emocji i niebywałą ekspresję. Podobne uczucia towarzyszą wspólnym scenom Batesa i służącej Anny (Joanne Froggatt), kiedy w obie strony wysyłane są setki milczących komunikatów. Gra aktorska tej trójki i całej reszty robi ogromne wrażenie, a to jest przecież t y l k o serial.

 

Strona techniczna jest zgoła niepodobna do typowych projektów srebrnego ekranu,  wszystko jest zrealizowane z dbałością o najmniejsze detale, ujęcia przypominają obrazy, a świetna, doskonale budująca klimat muzyka jeszcze potęguje przyjemność z oglądania. Jak do tej pory wyemitowano siedem odcinków pierwszej serii i jeden drugiej. Średnia długość epizodu to ok. 40 minut, przy czym pilot i finał pierwszej serii, tak jak pierwszy odcinek drugiej, trwają ponad godzinę.

 

Jestem przekonany, że tak popularny w Wielkiej Brytanii i USA (łącznie ponad 16 milionów widzów) serial spodoba się równiez polskiej widowni. Oglądać go można na brytyjskim ITV oraz polskim TVN Style, poza tym pierwszy sezon można już nabyć na DVD. Muszę przyznać, że żadne dzieło małego ekranu nie wciągnęło mnie w takim stopniu, każdy seans to paznokcie wbite w fotel i multum odczuć. Producenci powiedzieli sobie: „Noblesse Oblige!" i z całą pewnością stanęli na wysokości zadania. 

 

©Radosław Kolago


Downton Abbey
Wielka Brytania, 2010, 7 x ok. 40 min., serial kostiumowy.
reż. Julian Fellowes

Redakcja

Redakcja

23 z Internetu
7615 artykułów 1720 tekstów 66 komentarzy
Wywrota.pl to interdyscyplinarny serwis społecznościowy zajmujący się kulturą. Jest jednym z pierwszych portali kulturalnych w polskim Internecie – działa od 1998 roku. W tym czasie otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in.: Papierowy Ekran…


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 22 września 2011, 01:10
Crawley - to chyba wolę go w innych serialu ;P

"Skupienie się w równym stopniu na losie pracowników Donwton i rodziny Crawleyów jest strzałem w dziesiątkę. Dobrze zarysowany kontrast priorytetów, zachowań i poglądów na życie wzbogaca serial i tym samym zrywa z typową w wielu filmach kostiumowych anonimowością służby" - raz, że to dość stały chwyt w serialach, wszak w domu bogaczy do mezaliansu może dojść tylko przy udziale służby i niższego stanu :P dwa, filmy kostiumowe też specjalnie od tego nie stronią, np. w Wichrowych Wzgórzach.
Już bardziej interesujący zdaje mi się wpływ technologiczny na te rozwarstwienie, czy służba to zacofane głupki pod tym względem, czy raczej to oni bardziej się ciekawią nowinkami.

Ale nadal nie wiem za co tak chwalą go krytycy? Po tym opisie wydaje mi się standardowym serialem, tyle że z dobrymi zdjęciami. Hm?
Radosław Kolago
Radosław Kolago 22 września 2011, 01:38
Nie miałem okazji oglądać serialu zrealizowanego z takim rozmachem, pomysłowością i warsztatem. Fabuła jest rozpisana na tyle dobrze, że nawet ja, nieszczególny entuzjasta arystokratycznych koterii i romansów, oglądałem każdy odcinek z zapartym tchem.

Oczywiście, masz rację, że pewne elementy się powielają, ale dzisiaj nie da się już nakręcić czegoś, co by było w stu procentach świeże i nowatorskie.

Nawiązując do Twojej wypowiedzi o roli służby, nie zdarzyło mi się widzieć filmu tego typu z takim naciskiem na historię personelu, ale może po prostu mało tego oglądałem :)
poem
poem 24 września 2011, 02:27
"Gra aktorska tej trójki i całej reszty robi ogromne wrażenie, a to jest przecież t y l k o serial."

Mówienie o "tylko serialu" może kiedyś miało rację bytu, ale dziś seriale nierzadko biją na głowę filmy rozmachem, poziomem aktorstwa i scenariuszem.

P.s. The Wire > to.
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 08:20
dlatego "tylko" serial napisałem rozstrzeloną czcionką. Odnośnie seriali:

"-You know, some people might say that it's great that we're trying to make things work long distance. They'd say things like, "Love is stronger than the miles between you"
-When I rise to power, those people will be sterilized."


Myślę że nie ma sensu porównywać Downton Abbey to The Wire, opowiadałeś mi o czym jest ten serial i to jest zgoła inna konwencja, inaczej budowana fabuła, poruszająca kompletnie odmienne kwestie. Co do realizacji technicznej nie wypowiem się, ponieważ nie oglądałem The Wire z wyjątkiem jakichś krótkich urywków.
Dominika Ciechanowicz
Dominika Ciechanowicz 24 września 2011, 09:48
Stara, dobra Anglia i w dodatku Maggie Smith? Idę oglądać! <wychodzi>
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 10:07
Taaa, ona tam jest tak cudownie wyniosła i sarkastyczna :)
poem
poem 24 września 2011, 17:45
"-You know, some people might say that it's great that we're trying to make things work long distance. They'd say things like, "Love is stronger than the miles between you"
-When I rise to power, those people will be sterilized." - najlepsza kwestia w tych dwóch nowych odcinkach. Mnie ostatnio rozłożyło:

Oswald: If this bother you we can talk about it. I will not give you any useful advice, but I can look concerned. <podpiera głowę dłonią, marszczy czoło>
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 18:22
- Kiss me where I've never been kissed before.
- You mean like Salt Lake City?
poem
poem 24 września 2011, 18:51
"I asked the girl in a store for a best stuff to cover up bruises. I think she liked me too, cause she followed me to the parking lot and wrote down my license plate number"

Sorry, Oswald dziś wygrywa.
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 19:10
Ok.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 24 września 2011, 20:12
A dzisiaj nowe Superchłopaki ^^
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 20:47
A jutro nowe Downton Abbey!
Dominika Ciechanowicz
Dominika Ciechanowicz 24 września 2011, 21:48
Znalazłam swoją ulubioną scenę: Maggie Smith walcząca z krzesłem obrotowym :D
Radosław Kolago
Radosław Kolago 24 września 2011, 22:25
She's a good sailor indeed! :)

Mnie się najbardziej podoba jej zdziwona/oburzona mina w niektórych momentach :D
guccilittlepiggy
guccilittlepiggy 13 listopada 2011, 08:02
"Mówienie o "tylko serialu" może kiedyś miało rację bytu, ale dziś seriale nierzadko biją na głowę filmy rozmachem, poziomem aktorstwa i scenariuszem."

właściwie dziś seriale p r z e w a ż n i e biją na głowę filmy kinowe rozmachem, poziomem aktorstwa i zwłaszcza scenariuszem, szczególnie wówczas, gdy szukać w kinie wypadkowej tych elementów, bo taki na przykład Avatar (choć mnie to całe 3D głównie wk...wia) pewnie był bardziej widowiskowy (ale cała reszta elementów: ło matko!), dobrego aktorstwa szuka się raczej w kinie niezależnym (tak, upraszczam trochę), dobrego scenariusza, hmm, w kategorii ambitna rozrywka telewizja już chyba odstawiła kino o parę długości. co do serialu, to dzisiaj zaczynam nadrabiać zaległości, bo trochę zdradziłem ostatnimi czasy Brytoli z Yankesami (również dlatego, że w amerykańskich serialach gra, tak na oko, połowa aktorskiej Anglii, a w kinie chyba już cała, no i obecnie Amerykanie jednak robią najlepsze seriale, z dodatkowymi punktami za pomysłowość w zawiązywaniu akcji, zwłaszcza w tych na poły kryminalnych, w podgatunku stricte obyczajowym (o kostiumowym nie wspomniawszy) Anglia jeszcze się trzyma). A Duma i Uprzedzenie, Boże, kochałem ten serial jak, nie przymierzając, Brigdet Jones :D
przysłano: 1 marca 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca