Pewnego dnia przyszedł do mnie,,,

Wspomnienia jak krople z cieknącego kranu. Recenzja książki Mariusza Wieteski.

Przełom w postrzeganiu istoty Nowego Testamentu nastąpił w momencie ukazania się książki Kod da Vinci Dana Browna oraz filmu opartego na jej podstawie. Obie te pozycje biły rekordy popularności kilka lat temu. Później nastał czas nasycania czytelnika przeróżnymi wizjami czasów Jezusa. Autorzy mniej lub bardziej tandetnych książek prześcigali się w pomysłach, zapisując na kartach swych wydań najśmielsze domniemania. Większość tej literatury po postu poszła w zapomnienie, nie zyskując popularności i rozgłosu. Są też i takie wydania, które zyskały uznanie, jak choćby książka Régisa Burneta.


Wpadła mi w ręce książka z tej właśnie dziedziny, wydana przez wydawnictwo Anagram.  Temat to niełatwy, choć ciekawy i rodzący przestrzeń dla szerokiej interpretacji. Jednak zainteresowanie czytelnika owym tematem wymaga na pewno talentu, polotu, no i osobliwej weny twórczej. Czy autor, Mariusz Wieteska, wzleciał pomysłem nad poziomy? Czy udało mu się wprawić mnie w osłupienie? Sprawić, że to wydanie zapamiętam na dłużej niż chwilę? Czy polecę przeczytanie tej książki znajomym i nieznajomym? A może umieszczę ją w

biblioteczce wśród pozycji, do których już nigdy nie wrócę? 

 

Niepozorna książeczka, licząca nieco ponad 130 stron, z krzykliwą okładką, nie wzbudza we mnie pozytywnych emocji. Ze względu na tematykę, chyba wolałabym trzymać w ręku książkę z okładką mniej wrzeszczącą kolorami.

Składa się ona z dwóch działów: Barcelona – fabuła umieszczona w latach drugiej wojny światowej i w latach 60-tych, oraz Judea – czasy Jezusa.

W obydwu częściach poznajemy relacje między trojgiem ludzi: Marią, Jezusem oraz Marią Magdaleną. Relacje ukazane na tle dwóch epok, tak bardzo odległych od siebie pod każdym względem. Ciekawe? Oczywiście, że ciekawe. Na pozór. A z bliska?

 

 

Barcelona


Zanim czytelnik dotrze do tytułowego miasta, autor prowadzi do Berlina ostatnich dni II wojny światowej. Unikając nudnych opisów ulic, koncentruje się na mentalności miejsc oraz na specyfice panującej tam atmosfery. Obrana metoda ciskania metaforami wywołuje zamierzony efekt i pozwala poczuć aurę miasta, powietrze przesycone ludzkimi nastrojami, relacje międzyludzkie w okolicznościach śmierci i tragedii wojennych. Ten zabieg pozwala również na bliższe poznanie głównych bohaterów, historii Marii oraz jej rodziny. Roztaczane „wspomnienia kobiety jak krople z cieknącego kranu" ukazują jej osobę, relacje z bliskimi, odniesienie do wspomnień tamtych dni.

 

Po przeniesieniu akcji do Barcelony, Wieteska skupia się na wprowadzeniu czytelnika w sposób postrzegania świata przez Christiana. Kolejne wydarzenia również ocierają się o spoglądanie śmierci w oczy, o spontaniczność uczuć oraz o... działanie sił nadprzyrodzonych. Autor, podając przykłady cudów dokonywanych przez Christiana, nie narzuca nam aspektów wiary, ba, nawet uzmysławiając paranormalne konsekwencje poczynań chłopaka, nie nazywa ich cudem. Sprytne przekręcenie słowa Milagro powoduje, że czytelnik nie czuje się osaczony przekazem myśli autora, że ma pozostawioną przestrzeń dla osobistego podejścia, własnych przemyśleń w kwestii niewyjaśnionych sytuacji.


Delikatnie wplecione parafrazy poezji Jerzego Koperskiego, cytowane w okolicznościach choroby i śmierci młodego człowieka, nadają tym momentom wymiar nie tyle smutku, co zrozumienia istoty sytuacji.

 

 

Judea


Kto nie chciałby wiedzieć, jakie tak naprawdę były relacje Mari i Józefa, co tak naprawdę Maria miała w głowie, jakim była człowiekiem, i jakie podejście miał Józef do sprawy jej ciąży?
 

Odwiedzamy Nazaret, szukamy miejsca w Betlejem, docieramy do Cezarei, przemierzamy pustynię, aby zatrzymać się wreszcie z Jerozolimie. Tutaj poznajemy Jezusa, uświadamiając sobie jego respekt w stosunku do matki oraz wielkie uczucie miłości, jakie ich łączy. Sposób opisu myśli bohatera każe nam się zastanowić nad tym, w jakiej mierze Jezus był świadomy swej mocy i jak do tego faktu podchodził.


Postać Magdaleny w tej części jest mocniej nakreślona niż w części pierwszej. Autor próbuje ukazać, jak bardzo Jezus był dla niej wyjątkowy. Prowadzi nas na przesłuchanie Magdaleny, które dobitnie pokazuje, jaką osobą była ta niewiasta. Zastanawiającym aspektem jest również relacja między Marią a Magdaleną, w którą wplata się zazdrość matki o syna i zaborczość wobec niego. 


I podobnie, jak w poprzedniej części, nie ma nachalności w utwierdzaniu w wierze czytelnika. Istotną sprawą, która mnie zastanowiła, jest zachwianie wiary u Marii po ukrzyżowaniu Jezusa.

 

Diametralne przejście w inny wymiar, udana zmiana klimatu fabuły oraz formy wypowiedzi, powiodły się, moim zdaniem. Nie wiem, na ile udało mi się przekazać Wam wartość książki, która mnie ujęła bardziej niż sądziłam. Nie odłożę jej na półkę z książkami, do których nie wracam. Na pewno. I na pewno uważam ją za pozycję godną polecenia.

 

 

 

 

Ewa Matuszek

 

 

 

 

Mariusz Wieteska, Pewnego razu przyszedł do mnie…
Liczba stron: 137
Spółdzielnia Wydawnicza Anagram, 2011

ew

Ewa Matuszek ew premium

Śląsk
8 artykułów 42 teksty 5541 komentarzy
Poetka. Stała bywalczyni różnych serwisów literackich. Związana z Wywrotą od czasu reaktywacji w 2006 roku. Opiekunka sekcji poetyckiej od 2006 roku. Zmarła 15 lutego 2016.
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Verbena
Verbena 2 kwietnia 2012, 01:07
W przedsionku Świąt Wielkanocnych, słowa napisane w książce nabierają specjalnego znaczenia. Myślę, że to najlepszy moment aby po nią sięgnąć.
przysłano: 9 czerwca 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło