Pod pretekstem romansu wszechczasów – „Anna Karenina” Lwa Tołstoja

Pod pretekstem napisania romansu wszechczasów, Tołstoj pokazał czytelnikowi znacznie więcej, niż po takiej historii można by się było spodziewać.
Anna Arkadiewna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna, młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach. Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć. To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie, a dla którego Anna poświęciła wszystko.  
Już po pierwszych stronach powieści zdałam sobie sprawę z tego, z jak trudnym zadaniem będę zmuszona się zmierzyć, aby napisać tę recenzję. Ogromny trud sprawia bowiem znalezienie odpowiednich słów i idealnej formy, które pozwoliłby doskonale odzwierciedlić moje odczucia po jej przeczytaniu czy też wyrazić bezapelacyjną wielkość tego dzieła. Przyznać trzeba, że nie jest to po prostu kolejne romansidło, traktujące o nieszczęśliwej miłości. Jest to powieść wielowątkowa, przedstawiająca towarzyskie środowisko XIX-wiecznej Rosji, ukazująca różnorakie rozterki i uczucia wielu bohaterów, z których każdy się ze sobą wzajemnie łączy i odgrywa niesłychanie ważną rolę na kartach Anny Kareniny. Pojawiają się miłosne zależności pomiędzy czwórką bohaterów: Anną, Wrońskim, Lewinem (właścicielem ziemskim) oraz Kitty Szczerbacką (siostrą żony brata Anny).
Lewin bowiem kocha się w Kitty, zakochanej we Wrońskim, który swoje uczucie składa zamężnej Annie. Ostatecznie wyszktałcają się z tych relacji dwa równoległe wątki miłosne, z których jeden skazany jest na potępienie i klęskę, a drugi na spokój i wspólne szczęście. Co jednak jest powodem niepowodzenia w jednym, a powodzenia w drugim przypadku? Czy winę ponoszą osoby kochające, bądź kochane? Nie. Bowiem winowajcą jest coś całkiem spoza wzajemnych relacji. Tołstoj obwinia o wszystko ustrój społeczny, o sztywnych ramach i zasadach, w których Anna nie może znaleźć dla siebie miejsca.
To właśnie społeczeństwo nie dawało Annie możliwości stworzenia sobie nowych warunków życia, potępiało ją i jej zachowanie, sprawiło, że kobieta poczuła się zagubiona w swojej własnej sytuacji i poczęła szukać spokoju i ucieczki. Anna porzuciła dla Wrońskiego wszystko, co miała, wliczając w to swoją godność i honor. Zrezygnowała z dotychczasowego życia, aby dać szansę ich uczuciu. W momencie, gdy przestaje już wierzyć w miłość Aleksego nie wytrzymuje, obawiając się ciężaru, jaki będzie musiała znieść oraz upokorzenia ze strony ludzi, kiedy ona ostatecznie zostanie sama. Anna nie popełnia samobójstwa z powodu złamanego serca, ale z bezsilności i przerażenia. Wybrała śmierć niż życie w upokorzeniu. 

 

Sophie Marceau, francuska aktorka, która wcieliła się w rolę Anny Kareniny w jednej z wielu adaptacji powieści powiedziała kiedyś, że w postaci głownej bohaterki każda kobieta rozpoznać może siebie. Są to bardzo słuszne słowa, bowiem Anna prezentuje sobą nie tylko nieszczęśliwą kochankę, ale także kochającą matkę, niespełnioną małżonkę, kobietę tęskniącą do wyższych uczuć, kobietę buntującą się, kobietę przestraszoną, kobietę pełną niepewności, kobietę stojącą przed wyborem. Ukazuje ona wiele twarzy, spośród których można odnaleźć swoją własną.

 

Dzięki temu bardzo łatwo jest nam, kobietom, ją ocenić, ponieważ przynajmniej w jednej ze swoich ról jest do nas podobna, a co za tym idzie nie mamy żadnej trudności ze zrozumieniem jej zachowań, pobudek czy uczuć. Anna Karenina to postać bardzo barwna, ciekawa i intrygująca, która budzi podziw i szacunek, a poniekąd także i zazdrość (sama księżna Daria Dolly Obłońska, żona jej brata, przyznaje w myślach, jak bardzo rozumie jej decyzję i że na jej miejscu postąpiłaby tak samo, gdyby tylko miała taką okazję). Każda jednak rola, odgrywana przez Annę jest dla niej utrapieniem, męczy ją i nie daje spokoju dlatego, że nie można odgrywać ich jednocześnie i Anna jest zmuszona wybierać między miłością a miłością, jak chociażby w przypadku rezygnacji z syna na rzecz Wrońskiego.

 

Anna nie jest jednak jedyną ciekawą postacią powieści. Tołstoj nadaje każdemu bohaterowi wewnętrznej charyzmy i charakterystycznych cech. Dzięki fragmentom zawierającym ich przemyślenia, możemy poznać ich uczucia, potrafić postawić się na ich miejscu, zrozumieć, albo potępić. Nic na ich temat nie jest tak naprawdę powiedziane wprost. Ani cechy ani uczucia nie są nazwane, a dowiadujemy się o nich poprzez poznawanie poszczególnych postaci. Do ciekawszych, a na pewno trudniejszych postaci można zaliczyć małżonka Anny  Karenina. Osobiście ciężko mi powiedzieć, że jest postacią nacechowaną negatywnie. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie z nim, na swój sposób, sympatyzowałam. Żadna z obejrzanych przeze mnie ekranizacji filmowych nie pokazała go jako człowieka szczerze cierpiącego i szczerze zagubionego w całej sytuacji, w tym wszystkim, co na niego spadło. Wręcz przeciwnie, filmy pokazały go, jako zimnego drania bez uczuć.

 

Tymczasem on stara się walczyć, podobnie jak Anna wie, że nie potrafiłby odnaleźć się w rosyjskim ustroju społecznym, daje więc Annie szansę na naprawienie swojego błędu, prosi o zachowywanie pozorów. To człowiek biedny i zagubiony, kryjący z obawy przed wstydem i hańbą swoje własne uczucia, musi borykać się z nim samotnie, dusić w sobie, co go z dnia na dzień wykańcza. Oczywiście, nie ma sensu idealizować go, gdyż także ma swoje wady, jednakże warto się zastanowić, zanim się go ostatecznie potępi.

 

Kolejną rzeczą, która mnie w tej powieści urzekła, jest niezaprzeczalnie język, którym Tołstoj tak zgrabnie operuje. Z jednej strony, nie jest on łatwy, składa się z wielu archaicznych wyrażeń, licznych wtrąceń w jzyku francuskim, czasem także niemieckim. Z drugiej jednak książkę czyta się bardzo łatwo, szybko i płynnie i sposób wypowiadania się od razu wydaje się naturalny. Język zatem potęguje urok dzieła, potrafi oddziaływać na wyobraźnię, dzięki czemu XIX-wieczna Rosja staje jak żywa przed oczami czytelnika. Wraz z językiem człowiek całkowicie przenosi się w świat stworzony przez Tołstoja na tych przeszło 1000 stronach.

 

Nie można też nie wspomnieć o tym, w jak mistrzowski sposób Tołstoj wplótł w fabułę wątki godpodarcze czy ekonomiczne. Wszelkie rozmowy i debaty między męską częścią społeczeństwa przewijają się przez całą powieść i, co ważne, nie męczą ani nie nudzą, nawet pomimo swojej częstotliwości. Kreacja Lewina została bardzo przemyślania. Nie stanowi on tylko przeciwieństwa wraz z Kitty w stosunku do Anny i Wrońskiego. Jest czymś znacznie więcej, jest to postać, która wątpi i szuka rozwiązania wszelkich swoich trosk i zmartwień, która próbuje coś osiągnąć w trakcie trwania powieści. Ostatecznie z osoby, która przed powzięciem jakiegokolwiek działania musi zobaczyć zysk dla samego siebie, staje się człowiekiem, który nie chce żyć tylko dla samego siebie i odkrywa, że może żyć także dla innych, czyniąc bezinteresowne dobro.

 

Podsumowując, Anna Karenina to dzieło ponadczasowe i porywające, intrygujące swoją złożonością. Pod pretekstem napisania romansu wszechczasów, Tołstoj pokazał czytelnikowi znacznie więcej, niż po takiej historii można by się było spodziewać. Powieści doby realizmu mogą nie wydawać się zbyt proste i przyjazne czytelnikowi, ale naprawdę warto dać im szansę, gdyż im trudniejsze nam się coś wydaje, tym większe szczęście i satysfakcję czujemy, kiedy uda nam się odkryć to niedostrzegnięte wcześniej piękno. I choć mi Anna Karenina nie sprawiła żadnego problemu, tak jednak chciałabym rozwiać wątpliwości wszystkich tych, którzy poddali się w trakcie. Jest to bowiem książka, którą warto, a nawet należy znać, nie tylko przez wzgląd na to, że jest klasyką powieści. I zapewniam, że nie sposób pożałować decyzji o zainteresowaniu się bliżej losami Anny Kareniny, a czas na to poświęcony nie okaże się nigdy czasem straconym. Anna Karenina to coś znacznie więcej, niż tylko kilkaset stron wypełnionych tekstem.

 

 

 

Anna Karenina, Lew Tołstoj

tłum. Kazimiera Iłłakowiczówna

Znak, Warszawa 2012

okładka miękkastron 1056

 
Jagna Putz

Jagna Putz

25 Nowy Tomyśl
2 artykuły 1 komentarz


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 29 sierpnia 2013 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło