Literatura

Przenosimy się do Egiptu ("Ognisty bóg", recenzja)

Egipt mógłby znowu być potęgą, z którą liczą się wszyscy.

Wilbur Smith debiutował w 1964, pisząc od tamtego czasu łącznie 35 powieści, m.in. cykl egipski, w skład którego wchodzi wydana niedawno pozycja „Ognisty bóg”.

 

Taita jest doradcą faraona. Kocha Egipt i chce dla tego kraju jak najlepiej. Wie, że do pełnego rozwoju państwa brakuje tylko dawnego terytorium. Niestety, ziemie w pobliżu delty Nilu zajęli siłą Hyksosi. Tatia ma plan – skłóci barbarzyński lud z ich kreteńskim sprzymierzeńcem.

 

Podstęp może jednak nie wystarczyć. Mężczyzna postanawia, że namówi faraona do oddania dwóch księżniczek za żony Największemu Minosowi Krety. W ten sposób Egipt zdobędzie silnego sojusznika w walce z Hyksosami.

 

Taita to nie tylko główny bohater powieści – także narrator. To silny, dojrzały, odważny i przebiegłym mężczyzna. Ma wiele szczęścia w życiu. Z zera stał się kimś – eunuch, który dotarł do królewskiego pałacu i zdobył zaufanie rodziny faraona. Nieszczęśliwie zakochany, lojalny i nieskromny. Nie ma dziedziny, w której nie byłby mistrzem. Mimo jego delikatnych przechwałek, jest naprawdę sympatyczną postacią. Jako narrator sprawuje się nieźle – inteligentny, błyskotliwy, czasem uszczypliwy. To dobry obserwator, który świetnie przekazuje nie tylko to, co widzi, ale też to, co myśli.

 

Głównym wątkiem powieści jest chęć odbicia ziem egipskich, które siłą zagarnęli Hyksosi. Taita knuje, szpieguje, morduje, a nawet wydaje za mąż swoje ulubienice, siostry faraona. Cel jest jednak tego wart – Egipt mógłby znowu być potęgą, z którą liczą się wszyscy.

 

Książka jest pełna walk na lądzie i na wodzie oraz niespodziewanych zwrotów akcji. Nie brakuje też rysu kulturowego, który dodaje kolorytu historii przedstawionej w książce. Znajdziemy także szczyptę fantastyki, bez której powieść w pełni by sobie poradziła.

 

Całości dopełniają wątki miłosne, które stanowią zaledwie tło. Nie one są najważniejsze, stąd zepchnięcie ich na drugi tor.

 

Mimo że przenosimy się do starożytnego Egiptu, język jest całkowicie współczesny. Może poza wyjątkowo rozwiniętą tytulatura oraz komplementami okraszonymi wieloma przymiotnikami. Zupełnie inaczej prezentuje się świat przedstawiony. Autor postarał się, by czytelnik odniósł wrażenie prymitywności niektórych przedmiotów i działań. Sceny bywają brutalne, pokazują barbarzyństwo i dzikość ludów starożytnych.

 

Książka reklamowana jest jako Gra o tron w scenerii starożytnego Egiptu. Owszem, jest tu wiele wątków związanych z władzą i polityką, są bitwy, podstępy i okrucieństwo. Jednak nie liczcie na to, że dostaniecie równie skomplikowaną fabułę, co w dziele Martina. Jest to spowodowane głównie tym, że Ognistym bogu mamy tylko jednego bohatera. Opowiada on o wydarzeniach, które mają znaczenie dla Egiptu, przez co fabuła jest okrojona do tych właśnie wątków. Nie jest to absolutnie minusem tej pozycji – przez pozycję społeczną Taita zyskujemy i tak wiele tematów pobocznych, które możemy śledzić na kolejnych kartach powieści.

 

Przez Ognistego boga nie da się przebrnąć w jedno popołudnie. To lektura zajmująca, wciągająca i wielowarstwowa. Egipski klimat pochłania całkowicie. Wybierzcie Taitana przewodnika w podróż po gorącym Egipcie, a dostaniecie dobrze napisaną opowieść, która kończy się zdecydowanie zbyt szybko.

 

 

Ognisty bóg

Wilbur Smith

Rok wydania: 2015

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 512

Agnieszka Deja

Agnieszka Deja

29 Piaseczno
53 artykuły 9 komentarzy
Absolwentka socjologii, filologii polskiej i edytorstwa, miłośniczka książek, filmów i przecinków, realistka.
Ministerstwo Literatury


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
geronimo
geronimo 17 sierpnia 2016, 10:38
Książka jest bardzo dobra, niestety beznadziejnie przygotowana. Do tego stopnia, że budzi śmiech dużej części czytelników. Mam pytanie do autorki recenzji. Pani Agnieszko, nie przeszkadza Pani, że w książce pojawiają się takie terminy jak: bard, skal, minstrel, ostrogi, barkas, kuter, a nawet ścieżka flisaków? Przecież to zupełnie inna bajka. Rozumiem, że wydawnictwo przesyła Pani egzemplarz z prośbą o recenzję i głupio pisać o książce źle, ale wtedy się mówi wydawcy:Słuchaj, ale z tą książką jest coś nie tak, a nie bezkrytycznie pisze się recenzję.
przysłano: 25 lipca 2015 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca