Rzeka ludzi osobnych - recenzja

Rzeka ludzi osobnych to powieść, którą autorka napisała, by ocalić od zapomnienia zanikający powoli świat starowierców, którzy uciekając przed rosyjskim carem, w latach 30. XIX wieku zaczęli zakładać pierwsze osady wśród mazurskich jezior i lasów. Jedną z nich było założone przez Fiodora Malewana Wojnowo. W XXI wieku do Wojnowa trafia Katarzyna, białostocka aktorka, która za namową psychoterapeuty wynajmuje starą chatę, by w mazurskiej głuszy poskładać swoje rozbite życie. Choć sama się tego nie spodziewa, aktorka przywoła losy miejscowych starowierców. Spoiwem historii jest sąsiadka Katarzyny – Augusta Malewan, potomkini Fiodora, która po początkowej nieufności zaprzyjaźnia się z młodą kobietą i odnajdując w niej siebie sprzed lat – otwiera przed nią duszę i serce. Cennych informacji dostarcza również Katarzynie znaleziony w wynajmowanej chacie pamiętnik Sidora Kurta.

 

Po Rzekę ludzi osobnych warto sięgnąć z dwóch powodów. Po pierwsze po to, by poznać historię i kulturę mazurskich staroobrzędowców, a po drugie, by poznać niełatwe losy starowierek z rodziny Malewanów. Jeśli chodzi o stronę stricte poznawczą, to przyznam, że jestem trochę rozczarowana. Początek jest obiecujący: autorka skrupulatnie odtwarza dzieje starowierców, niczym kronikarz opisuje wypadki historyczne, które sprowadziły storoobrzędowców na Prusy. Dużo słabiej wypada natomiast część dotycząca ich zwyczajów i kultury, autorka skupiła się tylko na podstawowych aspektach kultury staroobrzędowców. Dawka wiedzy z tej dziedziny jest wystarczająca dla osób, które z tą kulturą stykają się po raz pierwszy. Ci, którzy liznęli nieco tematu raczej nie dowiedzą się niczego nowego. Plusem jest jednak skrupulatność z jaką autorka podeszła do tematu. W powieści znajdziemy nie tylko odniesienia do źródeł, z których autorka czerpała informacje, ale także przepisy na tradycyjne smakołyki.

 

Choć to mężczyźni zbudowali Wojnowo, Rzeka ludzi osobnych jest przede wszystkim rzeką kobiet. Historia Wojnowa to także historia klasztoru nad jeziorem Duś. O losach mniszek żyjących według klasztornej reguły dowiadujemy się zarówno ze wspomnień Augusty, jak i z przytoczonych źródeł historycznych. Najcenniejszym z nich zdaje się być pamiętnik, którego obszerne fragmenty autorka cytuje. Historia klasztoru wzbogacona jest również zdjęciami. Swoistą przeciwwagą dla mniszek są przedstawicielki rodu Malewanów. Linię niepokornych i światłych kobiet zapoczątkowała córka Fiodora - Anna, która uciekła od niekochanego męża. Jej ambicją było poznanie trochę świata. Zagłębiała tajniki wiedzy na temat uprawy roślin, a przy okazji poznała też smak namiętnej miłości. Anna miała w sobie jeszcze tyle tupetu, odwagi i miłości do rodzinnej ziemi, by po wszystkim wrócić do wsi z nieślubnym dzieckiem pod sercem i nowatorskim podejściem do sadownictwa. Wszystkie malewańskie kobiety łączyły dwie cechy: "ręka" do kwiatów i upraw oraz rude włosy. Wszystkie też żyły w przyjaźni z klasztornymi mniszkami. Pomimo, że w tej części fikcja miesza się z prawdą historyczną, to wątek dotyczący losów tych niezwykłych kobiet jest zdecydowanie najciekawszy. Począwszy od praprabaki Augusty, w każdym pokoleniu trafiała się kobieta, która nie bała się żyć po swojemu. Każda z nich, łącznie z Augustą podejmowała ryzykowne decyzje, ale i ponosiła ich, często dość bolesne, konsekwencje. Życie bohaterek jest ściśle powiązane z Wojnowem. Czytając powieść czytelnik poznaje nie tylko historię powstania, ale też losy samej osady. Pomimo, że miejscowość ta nigdy nie była strategicznym punktem na mapie, to nie ominęły jej polityczne zawieruchy. W ich wyniku wieś z pruskiej stała się polską, a mieszkańców Wojonowa nie ominął problem związany z poczuciem tożsamości narodowej. Uosobieniem tego wątku w powieści jest Petris, który wiele lat po wojnie nie potrafi zrozumieć, kim jest. Chętnie za to dzieli się z Katarzyną pruskimi legendami i zwyczajami, które doskonale zna.

 

Na tle historii staroobrzędowców zdecydowanie najsłabiej wypada wątek współczesny. Historia kobiety, która poznając świat starowierców odnajduje swój świat jest nie tylko oklepana, ale przede wszystkim przewidywalna.

 

Rzeka ludzi osobnych to historia o przyjaźni, miłości i sile wybaczenia, ale także opowieść o bólu i pustce. Niby banalna, a tak niepowtarzalna, niby prosta, a jednak pełna komplikacji. Samo życie. Powieść pięknie napisana, bardzo dobrze się ją czyta, kolejne strony przemykają niezauważenie. Nawet zakończenie rodem z tandetnego love story z happy endem nie psuje ogólnego wrażenia.

 

                                                                                               ©Anna Balcerowska

 

Katarzyna Enerlich, Rzeka ludzi osobnych

Wydawnictwo MG, 2016

Liczba stron: 300

 

 

Anna Balcerowska

Anna Balcerowska premium

31 lat Bydgoszcz
128 artykułów 30 komentarzy
Studentka politologii z typowo humanistycznym umysłem, miłośniczka literatury, recenzentka książek. ...
Zasłużeni dla serwisu
Ministerstwo Literatury


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 29 sierpnia 2016 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło