20 lat Wywroty

Nowe przygody Elliota - premierowa recenzja książki "Po prostu misja" Maz Evans

Po prostu misja to drugi tom cyklu o przygodach nastoletniego Elliota i jego niesamowitych przyjaciół, czyli ...olimpijskich bogów i innych mitologicznych postaci. Tym razem na scenę wkraczają dodatkowo nowi bohaterowie, wśród których jest nawet angielska królowa. 

 

W pierwszej części (Kto wypuścił bogów?) poznaliśmy dokładnie rodzinną sytuację sympatycznego Elliota. Chłopak musiał radzić sobie z przeróżnymi problemami, chcąc ukryć prawdę o podupadającej na zdrowiu mamie, która traci pamięć. Jakby tego było mało, oboje omal nie stracili farmy, a wplątany w rozgrywki między bogami Elliot wiele razy znajdował się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, gdyż na jego życie czyhał  podstępny Tanatos. 
Ich codzienność wciąż uprzykrzała wredna para śmiertelników, czyli złośliwy nauczyciel historii oraz wścibska sąsiadka. 

 

W drugim tomie do czarnych charakterów dołącza m.in. bogini mroku Nyks, za sprawą której Elliot otrzymuje kontrowersyjną propozycję i znów jest w wielkim niebezpieczeństwie. Olimpijscy przyjaciele próbują mu pomóc, ale sami popadają w tarapaty, tracąc na jakiś czas swoje moce. 

Z wielu opresji musi uratować ich zatem spryt i pomysłowość, a w walce z siłami zła pomogą im mieszkańcy Pałacu Buckingham, z Elżbietą II na czele. Sceny opisujące niezwykłe wojownicze i skuteczne zachowania królowej to jedne z najzabawniejszych fragmentów. 

 

Warto powiedzieć o jeszcze jednym nowym, a raczej zaledwie wspomnianym w pierwszym tomie bohaterze, czyli o ojcu Elliota. Chłopiec powoli poznaje jego skomplikowaną przeszłość i powody, dla których opuścił on przed laty swoją rodzinę. 

 

Całość czyta się jednym tchem i z dużymi emocjami (nawet będąc dorosłym odbiorcą). Akcja pędzi wciąż z kosmiczną prędkością, ale są też fragmenty, w których zwalnia, by wprowadzić nastrój refleksji, a nawet smutku i melancholii. 


Autorce udało się mistrzowsko połączyć te pełne zadumy partie z królującym w powieści humorem. 

Zabawne ukazanie postaci mitologicznych, nadanie im cech współczesnych ludzi, to na pewno także jedna z największych zalet fabuły. Bogowie nie tylko mogą szczycić się nadprzyrodzonymi mocami, ale i przedsiębiorczymi zdolnościami, dzięki którym np. zakładają dobrze prosperujące firmy. 


To obraz niecodzienny, bardzo ubarwiający akcję i tworzący wiele zabawnych sytuacji oraz rozbrajających dialogów. 

Ostatnią stronę powieści odwraca się z żalem, że trzeba rozstać się z bohaterami, jednak słowa kończące książkę sugerują, że niekoniecznie. Trzymam zatem autorkę za słowo i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy. 

BEATA IGIELSKA 

Książka "Po prosu misja" Maz Evans (w przekładzie Natalii Wiśniewskiej) ukazała się 18 kwietnia 2018 roku, nakładem Wydawnictwa Literackiego 

 

Zdjęcia



Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 26 kwietnia 2018 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło