Carl Frode Tiller „Początki” (recenzja)

Początki Carla Frode Tillera to trzecia już część serii „Dzieł Pisarzy Skandynawskich” Wydawnictwa Poznańskiego. Po raz kolejny to propozycja świetnej literatury i dowód na to, że Skandynawowie piszą nie tylko kryminały i thrillery.

 

Początki mają ciekawą i oryginalną strukturę. Autor bawi się tradycyjnym chronologicznym ukształtowaniem fabuły. Rozpoczyna książkę od sceny, w której poznajemy głównego bohatera Terje w szpitalu. Wraz z nim obecna jest jego najbliższa rodzina – matka i siostra. Już w tej krótkiej scenie autor świetnie zarysował charaktery kobiet i ich skomplikowaną relację. Jednak każdy kolejny rozdział dokłada nowych cegiełek, z których wyłaniają się doskonałe portrety psychologiczne głównych bohaterów.

 

Kolejne strony powieści zamiast prowadzić dalej fabułę, pozwalają nam cofnąć się czasami o tydzień, miesiąc, a czasami o kilka lat w poszukiwaniu tytułowych początków. Co doprowadziło do sytuacji, w której znajduje się Terje? Jak się okazuje, złożyło się na to wiele sytuacji, które mniej lub bardziej kształtowały mocno ironiczną i zdystansowaną osobowość głównego bohatera.

 

Terje zajmuje się ochroną przyrody, zagrożonych gatunków zwierząt i roślin. To on decyduje, czy dana inwestycja zostanie w wybranym miejscu postawiona, czy nie. Na przyrodzie zna się jak mało kto. A im bardziej psują się jego relacje z ludźmi tym mocniej angażuje się w ochronę przyrody.

 

Prywatnie Terje jest mężem i ojcem. Pochodzi z rozbitej i destrukcyjnej rodziny. Brak oparcia w najbliższych spowodował, że stopniowo oddalał się od ludzi, nie ufał im i nie próbował zawiązać z nimi głębszych relacji. Wyjątkiem była jego żona i córka. Z czasem jednak także od nich zaczął się odsuwać.

 

Powieść pisana jest w nurcie ekologicznym. Porusza obecny problem kryzysu klimatycznego, wymierania gatunków, ocieplenia klimatu i coraz większej ingerencji człowieka w środowisko naturalne. Autor przekazuje trudną do zaakceptowania przez współczesnych ludzi prawdę, że niszcząc coraz bardziej środowisko, niszczą także siebie samych, bowiem wszystko się ze sobą łączy niczym „akwarele na kartce”.

 

Ciekawe jest również motto, którym opatrzył Tiller swoją powieść. „To co obce, obserwuje nas z cieni” z „Księgi niepokoju” Ferdynando Pessoa. Wielokrotnie w kolejnych scenach Terje ma wrażenie obecności kogoś stojącego za nim. 

 

 Początki to niezwykle zajmująca i ciekawa powieść. Psychologia głównych postaci, czyli Terjego, jego matki i Anity zostały bardzo dobrze dopracowane. Cofanie się w czasie pozwala nie tylko zrozumieć łączące ich relacje, ale także obecny stan każdej z postaci. Rodzina Terjego, jest dla autora swoistym mikrokosmosem, w którym uchwycił bolesną degradację relacji między ludzkich i ich wpływ na każdego z jej członków. Terje, jego siostra Anita i ich matka na sam koniec stają się pustymi formami, oschłymi i oziębłymi, które za wszelką cenę szukają bliskości, choć od dawna naznaczone są piętnem śmierci. Niczym zagrożone gatunki, w obronie których staje główny bohater, na siłę trzymają się życia, choć nie ma już dla nich miejsca na świecie.

 

Powieść jednak pozbawiona jest patetyzmu. Tragiczne sytuacje często okraszone są ironicznym humorem bohatera. Dopiero uświadomienie sobie istniejących relacji zarówno pomiędzy ludźmi, jak i ludźmi i przyrodą pozwoli przetrwać jednym i drugim.  

 

Carl Frode Tiller, Początki

Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel

Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich

Wydawnictwo Poznańskie, 2019

 

Anna Bugajna

Anna Bugajna

30 Kraków
695 artykułów 10 komentarzy
kontakt: literatura@wywrota.pl Zapraszam także na blog kawazkultura.pl
Współpraca
Ministerstwo Literatury


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 22 lipca 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło