„Nazywam się Stephen Florida” Gabe Habash (recenzja)

Nazywam się Stephen Florida to debiut Gabe Habasha – nowojorczyka, redaktora „Publishers Weekly”. Autorowi udało się stworzyć niezwykle przekonujący obraz młodego człowieka, który chcąc osiągnąć swój cel powoli popada w szaleństwo. W powieści tej trwoga przeplata się ze sporą dawką humoru. Wciągająca powieść, z którą warto spędzić czas.

 

Głównym bohaterem powieści jest Stephen Florida, a dokładnie Steven Forster. Jest sierotą wychowywanym przez babcię. Wyrzekł się swojego prawdziwego nazwiska i wszedł w skórę Stephena Floridy, któremu przyznano stypendium, tym samym dano możliwość studiowania i trenowania zapasów w uczelnianej drużynie zapaśniczej. W ten sposób Stephen stał się studentem uczelni w Oregsburgu, gdzieś w Dakocie Północnej. 

 

Powieść rozpoczyna tak: „Nazywam się Stephen Florida i zdobędę mistrzostwo czwartej między uczelnianej ligi NCAA w wadze stu trzydziestu trzech funtów.” I bynajmniej nie jest to narracyjny twist zdradzający nam zakończenie. To mocne przekonanie bohatera, który nie dopuszcza do siebie innego rozstrzygnięcia tej historii. Wraz z zapadnięciem tej decyzji całe swoje życiepodporządkowuje jednemu celowi. Dobrze wie, że nie osiągnie tego bez zaangażowania i ciężkiej pracy.

 

Stephen trenuje i pracuje na swój sukces ciężkoi nieustannie. W dążeniu do swojego celu nie uznaje kompromisów. Powoli oddala się od ludzi, którzy zaczynają zajmować w jego życiu nieco więcej miejsca. Samotność jednak mu nie służy. Pomiędzy kolejnymi zawodami jego umysł zaczyna zbaczać na niebezpieczne drogi obłędu. Dopuszcza się coraz bardziej absurdalnych czynów. Autorowi udało się doskonale oddać jego niezrównoważenie i nieprzewidywalność. Rzeczywistość wokół Floridy coraz bardziej staje się mieszanką prawdy i złudzenia. Sam bohater nie jest już w stanie ich rozróżnić.

 

Powieść utrzymana jest w narracji pierwszoosobowej. Przybrała postać pewnego rodzaju dziennika, który prowadzi Florida. Z czasem także w zapisie kolejnych notatek widać postępujący obłęd. Wpisy stają się coraz krótsze. Czasami zawierają jedynie informacje, którymi bohater próbuje zająć swój umysł w oczekiwaniu na kolejne zawody. Świetnym podsumowaniem a zarazem charakterystyką stanu, w którym znajduje się Florida, jest jedno z jego pierwszych wyznań: „Wierzę w zapasy i wierzę w Stany Zjednoczone Ameryki. Jestem jebanym astronautą”.

Powieść Nazywam się Stephen Florida jest zabawna, niepokojąca i niezwykle wciągająca. Zawiera bardzo dokładne opisy walk zapaśniczych pisane z niezwykłą pasją. Fragmenty te potrafią przekonać do tej mało atrakcyjnej dyscypliny sportowej.

 

Stephen Florida, jest jednym z niewielu szaleńców, którego pomimo wszystko można polubić. Autor jednak pozostawia nas z dość niepokojącą myślą. Czy każde marzenie musi zostać opłacone tak wieloma wyrzeczeniami? Czy jedyną drogą do doskonałości jest szaleństwo? Na to musicie sobie odpowiedzieć już sami. Stephen z pewnością już zna odpowiedź. A ja powieść Gaba Habasha polecam każdemu, zarówno szaleńcom, jak i tym uważającym się za normalnych. 

 

Gabe Habash, Nazywam się Stephen Florida

Tłumaczenie: Jędrzej Polak

Wydawnictwo Poznańskie, 2019

 

Anna Bugajna

Anna Bugajna

30 Kraków
676 artykułów 10 komentarzy
kontakt: literatura@wywrota.pl Zapraszam także na blog kawazkultura.pl
Ministerstwo Literatury
Współpraca


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 9 sierpnia 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło