Dla lubiących się bać - recenzja książki "Zimowe nawiedzenie" Dana Simmonsa

Zimowe nawiedzenie to powieść łącząca cechy horroru, prozy psychologicznej i obyczajowej. Całość czyta się jednym tchem, tym bardziej, że akcja stopniowo narasta, coraz bardziej wzmagając w czytelniku niepokój oraz skłaniając do refleksji na temat zła, które jest obecne i w wyimaginowanym, i realnym świecie.

Nowa książka Dana Simmonsa stanowi kontynuację Letniej nocy, jednak można ją czytać jako odrębną część, gdyż autor często przywołuje wydarzenia sprzed wielu lat. Dzięki temu łatwo zorientować się w dramatycznej przeszłości, która prześladuje głównego bohatera.
Jest nim Dale Steward, który odwiedza rodzinne miasteczko i wynajmuje dom, w którym kiedyś mieszkał jego przyjaciel z dzieciństwa. W 1960 roku chłopiec zginął potworną śmiercią, o czym wciąż pamiętają nie tylko najstarsi mieszkańcy Elm Haven.

Dale jest złamanym życiowo człowiekiem, ma za sobą opłakany w skutkach romans, który zrujnował jego małżeństwo. Leczy się psychiatrycznie, a jego lekarz odradza mu wyprawę do krainy dzieciństwa i zamieszkanie w miejscu łączącym się z wielką traumą. Steward postanawia jednak zmierzyć się z demonami przeszłości, co ostatecznie pociąga za sobą wiele dramatycznych zdarzeń.

Czy w takich warunkach uda się Dale'owi napisać planowaną książkę? I czy na pewno jest na tyle silny, by pokonać ścigające go koszmary? Zwłaszcza że wciąż spotyka ludzi, których pamięta z dzieciństwa. Jest wśród nich wredny prześladowca, teraz będący szeryfem, jest też piękna, uwodzicielska kobieta, która przed laty spędzała bohaterowi sen z powiek...
Jakby tego było mało, w komputerze Stewarda zaczynają pojawiać się tajemnicze wpisy, a w pobliżu jego nowego lokum grasują niebezpieczne psy.

Z dnia na dzień robi się coraz bardziej groźnie, intrygująco, zaskakująco... Ten niepokój szybko udziela się czytelnikowi, sprawiając jednocześnie, że z wielką niecierpliwością odwraca on kolejne kartki, chcąc jak najszybciej poznać finał. A zakończenie zaskakuje i daje wiele do myślenia, co na pewno należy do zalet powieści.

Zimowym nawiedzeniu realny świat przeplata się z imaginacjami, sennymi marzeniami i zjawiskami nadprzyrodzonymi. Czasem jednak nie do końca wiadomo, czy opisane zdarzenia są faktycznym złem, czy wytworem wyobraźni bohatera. I to kolejna zagwozdka, która jest wyzwaniem dla odbiorcy.

Nowa powieść Simmonsa na pewno zadowoli nie tylko fanów jego prozy, ale i wszystkich tych, którzy cenią mroczne klimaty, zagadki, niedopowiedzenia i lubią się bać.

Polecam z czystym sumieniem! 

BEATA IGIELSKA 

Książka Dana Simmonsa "Zimowe nawiedzenie" (w przekładzie Mariusza Wardy) ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka 10 września 2019 r. 

 

Zdjęcia


Beata Igielska

Beata Igielska

Lubuskie
432 artykuły 57 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 23 września 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło