Usprawniliśmy naszą wyszukiwarkę.
Wypróbuj ją!

Nowe nagrania

Krzyk milionów dusz - Bartosz Karski & Paweł Adamczyk

Tekst: Paweł Adamczyk i Bartosz Karski( tylko kilka wersów) Muzyka: Bartosz Karski Gitary: Bartosz Karski, Robert… 18 lutego 2012

Jesteś pewien- Jawa - Bartosz Karski

idę spać głowa mnie boli... pozdrawiam :D 10 lutego 2012

Strasznie! Strasznie kiepski film!


Czy del Toro faktycznie bał się w dzieciństwie mrocznych Zębowych Wróżek wychodzących z piwnicznego pieca? Zapraszamy do dyskusji.

 

Po Labiryncie fauna i Kręgosłupie diabła wielu wydaje się, że filmy opatrywane metką firmową Guillermo del Toro są dziełami wartymi uwagi. Nie bój się ciemności warto obejrzeć co najwyżej jako potwierdzenie mylności owej tezy. Psioczenie nawet na to, że ów meksykański filmowiec przyłożył się tylko do pióra, wykorzystując pomysły z produkcji telewizyjnej lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia pod tym samym tytułem, nie ma sensu. Ponieważ wówczas pominiemy fakt, że Guillermo del Toro figuruje jako producent, a to już znamienne.


Pewnym jest, że wspólnie z Troy'em Nixey'em ulepili filmik, za którego zaletę można uznać tylko walory estetyczne kilku kadrów. Fabularnie dzieło swe wyposażyli w tak nieznośną ilość dziur, aż dziw, że bohaterowie w nie nie powpadali.

 

Nie bój się ciemności to opowieść o stworkach, które niczym upiorna wersja Zębowej Wróżki czyhają na wyposażenie jamy ustnej kolejnych bohaterów. Trudno im się niestety zdecydować, czy za pozostawianie ich pod poduszką wynagradzać srebrem, czy karać. Niby chcą zaciągnąć młodziutką dziewczynkę do ukrytego w piwnicy pieca, ale tego nie robią.

 

Nawet, jeżeli przychodzi komuś ochota się pobać, to za chwilę któryś z aktorów na pewno zaskoczy nas swoją niedocenioną mimiką twarzy, co raczej zmusza do wybuchnięcia salwą śmiechu. Jedyny powód, dla którego tego nie zrobimy jest taki, że właśnie oglądamy horror, więc ziewniemy znudzeni.


Nie ma się co bać Nie bój się ciemności, szczególnie gdy obserwujemy aktorskie popisy Bailee Madison grającą młodziutką Sally tak, jakby jej szczyt możliwości aktorskich wystarczał najwyżej na uroczystą akademię uświetniającą rozpoczęcie roku szkolnego w małej, wiejskiej szkółce, w której to akurat dzieci nie specjalnie wykazują uzdolnienia aktorskie.

 

Dziwi mnie, że film ów – zgodnie z hasłem na plakatach – miał przedstawiać najmroczniejszy koszmar dzieciństwa del Toro. Faktycznie bał się niezdecydowanych Zębowych Wróżek rodem z kiepskiej produkcji telewizyjnej lat siedemdziesiątych? 

 

Może słynny del Toro zawsze robił filmy dziurawe i przeciętne, a tylko przypadkowo balladowo-baśniowy nastrój w Labiryncie... czy Kręgosłupie... został uznany za... odkrywczy i oryginalny?

 

Cóż o tym sądzicie?

 

© Michał Domagalski

 

 

 

Nie bój się ciemności (org. Don't Be Afraid of the Dark)

Gatunek: horror

produkcja: Australia, Meksyk, USA, 2010

reżyseria: Troy Nixey
scenariusz: Guillermo del Toro, Matthew Robbins


przysłano: 18 stycznia 2012
opublikowano: 19 stycznia 2012
Michał Domagalski

Michał Domagalski Michał Domagalski premium

30 lat Poznań/Ostrzeszów
Ministerstwo Muzyki
Ministerstwo Kinematografii

Znaleziono 13 komentarzy. Poniżej ostatnie 10.
Michał Domagalski
Michał Domagalski
Michał Domagalski 21 stycznia 2012, 09:36
Zakończenia też uważam - mówiąc oględnie - za niedopracowane.
Dżastin
Dżastin
Dżastin 21 stycznia 2012, 13:22
Ja też jestem "strasznie" ciekawa Hobbita! Chciłabym tutaj podyskutować z Wami, nawet film zamierzam obejrzeć, ale trochę się boję horrorów :D Ale ponoć nie jest straszny?
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 21 stycznia 2012, 17:00
Jeśli w klimatach takich, co zawsze, to pewno nie jest straszny :D
Michał Domagalski
Michał Domagalski
Michał Domagalski 21 stycznia 2012, 18:39
Jest kilka obrzydliwych momentów, ale strach... może czasami...
guccilittlepiggy
guccilittlepiggy
guccilittlepiggy 21 stycznia 2012, 19:57
ja zaczynam myslec, ze "Labirynt..." to byl jednorazowy wyskok, bo "kregoslup", bardzo zreszta zachwalany przez tych co widzieli, zupelnie mnie nie przekonal, podobniez "Cronos", a na powyzszym zwyczajnie zasnalem, taki straszny byl :D. Ode mnie jeszcze plusik dla Del Toro za Hellboya, ale to juz inna kategoria
smykusmyk
smykusmyk
smykusmyk 22 stycznia 2012, 15:36
bluźniercy! kręgosłup to był genialny film, nie wspominając o cronosie :) nie bój się ciemności -totalna klapa, ani to niestraszne ani nieśmieszne... co do samego del toro, to ja osobiście odnoszę nieodparte wrażenie, że zaczyna on połykać własny ogon. choć trzeba mu przyznać, że ma niezwykłą wyobraźnię jeśli chodzi o postaci drugiego, trzeciego planu - śmierć, abe, faun (czyli doug jones - genialnie sprawdza się <jako mim z wykształcenia> w rolach "przebieranych", przez co jednak jest w szufladce o nazwie "aktor od dziwnych stworów").
Michał Domagalski
Michał Domagalski
Michał Domagalski 22 stycznia 2012, 16:33
Mnie "Kręgosłup..." nie urzekł. Miejscami nawet mnie nudził.
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska
Justyna D. Barańska 22 stycznia 2012, 16:58
Smyku, ale że co w Kręgosłupie było takiego genialnego? Serio pytam.
smykusmyk
smykusmyk
smykusmyk 23 stycznia 2012, 20:23
Może tak - ja kręgosłupa nie postrzegam jako horroru. Dla mnie to dramat z elementami grozy. Choć były, z tego co pamiętam sytuacje, w których podskoczyłam. Osobiście uwielbiam kino... przenudne. Co np. dla mojego partnera jest cholernie irytujące, bo ja się jaram filmami, w których nic się nie dzieje, które są gadane (przegadane wręcz) albo w ogóle nie gadane. Takie kino, które przypomina bardziej nurt strumyka (i to leśnego), a nie rwącą rzekę. Jeśli chodzi o kręgosłup, musiałabym go sobie odświeżyć, bo przyznam się bez bicia, że widziałam ten film daaawno temu, zwalił mnie z nóg wówczas i byłam oczarowana. Ale od tamtego czasu obejrzałam - jak sądzę - tysiące innych filmów i być może zmieniło się moje postrzeganie (a Bubak może potwierdzić, że często ma to miejsce, potrafię zmienić zdanie o czymś co obejrzałam tydzień wcześniej po tygodniowych właśnie rozmyślaniach - najlepszy przykład to film "The road" z Mortensenem, który od razu po obejrzeniu uznałam za słabiutki, ale później myślałam nad tym intensywnie, analizowałam i doszłam do wniosku, że to jednak kawał zajebistego kina. Cóż, kobieta zmienną jest :) ). Lubię, gdy w filmie wszystko współgra, gdy mnie zaskakuje, niekoniecznie za pomocą twistów etc. Kręgosłup to było takie preludium dla fauna, co zresztą podkreśla sam reżyser. I ja to w jakimś stopniu traktuję jako całość. Aaale... pozwólcie, że obejrzę film raz jeszcze i wypowiem się obszerniej na ten temat :) Może wreszcie się zmobilizuję do napisania recki ;)
smykusmyk
smykusmyk
smykusmyk 23 stycznia 2012, 20:27
A jeszcze dodam, że i tak najbardziej kocham Hellboya :))))))))))))
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
rss więcej komentarzy »


Prześlij swoją opinię

Napisz do nas i podziel się swoimi uwagami lub sugestiami.
Twoje zdanie jest dla nas bardzo ważne.

wpisz wiadomość

podpis
adres e-mail

tylko jeśli chcesz otrzymać odpowiedź.

Wspomóż Wywrotę

Wywrota jest organizacją non-profit. Jeśli podoba ci się to, co robimy – wspomóż naszą działalność:
kwota:
Usługa realizowana jest przez serwis dotpay.pl obsługujący wszystkie popularne metody płatności.