O Nepalu, którego nie chcemy widzieć w „Tam” Nataszy Goerke (recenzja)

Natasza Goerke już od jakiegoś czasu mieszka w Nepalu, jednak nie od razu zaczęła twórczo eksploatować to miejsce. Jak mówiła w wywiadzie ze Stanisławem Beresiem, musiała je poznać, aby móc o nim napisać. Czasem mogliśmy przeczytać jej artykuł o Nepalu w „Kontynentach” czy opowiadanie inspirowane tym miejscem w „Opowiadaniu”. W końcu jednak doczekaliśmy się pełnowymiarowej, jak na tę zwięzłą pisarkę, książki o Nepalu pt. Tam.

 

Tam jest pierwszym w twórczości Goerke zbiorem krótkich opowieści/reportaży. W niewielkich rozdziałach próbuje opisać i zrozumieć Nepal, który do tej pory udało jej się poznać. Niejednokrotnie przybierają one kształt krótkich impresji autorki, która próbuje odnaleźć najkrótszą drogę do ukazania skomplikowanej sytuacji Nepalu w świecie. Nie ukrywa swojej zachodniej 

perspektywy, nie zmienia jej i nie kreuje się na Nepalkę, mimo że od dłuższego czasu tam mieszka. Zachowuje swoją europejską perspektywę i zderza obraz Nepalu wytworzony w umysłach europejskich turystów z rzeczywistością. Każdy marzy o Nepalu, ale przyjeżdżając tu, chce zobaczyć tylko to, co spodziewa się w nim zobaczyć. Zupełnie jak turyści zwiedzający Afrykę, którzy chcą zobaczyć skaczących Masajów ubranych w tradycyjny strój, a nie odwożących samochodami swoje dzieci do szkoły.

 

Natasza Goerke przedstawia Nepal jako biedny i słabo rozwinięty kraj, który istnieje dziś głównie dzięki turystom. Kraj, który nie posiada swoich bogactw naturalnych, przemysłu, a jego istnienie w dużej mierze zależy od sąsiadujących Chin i Indii. Nepal posiada za to góry, które przyciągają turystów swoim pięknem i mistycyzmem nadanym im przez kulturę wschodu. Góry te jednak oznaczają także położenie na styku płyt tektonicznych, co niesie ze sobą zagrożenie trzęsieniami ziemi. Jedno z nich nawiedziło kraj w 2005 roku. W kilka chwil zginęło tysiące Nepalczyków, a ziemia pochłonęła setki wsi. Tragedia stała się początkiem tej książki ukazującej Nepal, który podnosi się z gruzów. W jego granicach tradycja znów toczy boje z nadciągającym z zachodu postępem.  

 

Georke wspomina swoje początkowe wyprawy do Nepalu, spotkanie z polskimi himalaistami, pojedyncze wypady w góry, ale także opisuje swój obecny dom z małym ogródkiem, który „służy do niemyślenia”. W swoich reportażach zamknęła także historie kilku osób, zarówno Nepalczyków zachłystujących się nowinkami ze świata, jak i Europejczyków, dla których podróż do Nepalu stała się punktem zwrotnym w ich biografii.

 

W Tam odnajdziemy typowy dla autorki styl, który mogliśmy już poznać we Fractalach czy 47 na odlew. Zwięzły, poetycki język, ironia i niezwykle obrazowe porównania budują każdy z tych krótkich rozdziałów, będących niejako wypełnionymi znaczeniem pocztówkami z Nepalu. 

 

Sporo miejsca Goerke poświęca turystyce, w końcu to ona stanowi w dużej mierze o być albo nie być Nepalu. Jednak skupia się nie tylko na jej ekonomicznych skutkach, ale także na tym, co europejski turysta przynosi ze sobą do Nepalu i co ze sobą wynosi. Turyści zachwyceni innością tej kultury przestają zauważać najbardziej podstawowe problemy, z którymi Nepalczycy muszą zmagać się każdego dnia. Przestają widzieć człowieka w człowieku, a jedynie obiekt swoich turystycznych peregrynacji, któremu mogą zrobić zdjęcie. Jej „ćwiczenia z wyobrazi” pozwalają spojrzeć oczami Nepalczyka na zaślepienie i głupotę turystów.

 

Nepal przedstawiony przez Georke to miejsce, w którym nie istnieje pośpiech. Zamieszkują go ludzie biedni i dobrzy, czasem naiwni jak dzieci. Będąc w Nepalu każdy musi zwolnić, otworzyć się i zacząć słuchać. Inaczej przejdziemy przez niego w tłumie turystów i nie zobaczymy nic więcej, od tego co widzieliśmy już w kolorowych przewodnikach. Tam Goerke przypomina mi nieco formą i ujęciem tematu Okruchy Amerykańskie Agnieszki Taborskiej. Obie lektury to powolne, nasycone poezją poznawanie miejsc i próba ich zrozumienia, zmiana swojej europejskiej perspektywy na szerszą, w której zmieści się Inny, bez żadnych deformacji czy uproszczeń. Obie lektury szczerze polecam. To krótkie reportaże z elementami prozy podróżniczej, przełamujące wiele stereotypów i schematycznych uproszczeń, którymi posługują się turyści jedynie zwiedzający świat.

 

Natasza Goerke, Tam

Wydawnictwo Czarne, 2017

Anna Bugajna

Anna Bugajna premium

28 lat Kraków
572 artykuły 10 komentarzy
kontakt: literatura@wywrota.pl
Ministerstwo Literatury
Współpraca

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 10 maja 2017


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło