O upadku znaczenia człowieka i słowa.


(...)I to mnie boli. To, że nikt nie walczy z umysłowym letargiem, nikt nie tępi głupoty. Bezpłciowość intelektualna. To nas ogarnęło. Staliśmy się pachołkami demokracji. Wszyscy równi, wszystko dobrze. Bo lepiej być nie może. (Spóźnione słowa na nowy rok.)
Z socjolingwistycznego punktu widzenia ciekawym pytaniem byłby następujący problem: czy najpierw nastąpił upadek wewnątrz-rzeczywistych wartości człowieka czy ich semantycznych ekwiwalentów? Z jednej strony musimy rozpatrzyć element ulotnych, lecz jakże autentycznych wartości, a z drugiej niezbadany fenomen języka. Rozpoczniemy nasze poszukiwanie prawdy jasnego płomienia przez zbadanie terminu fonetycznie rozumianego jako /wartości/ (tu wywrotka daje d***, gdyż nie trawi transkrypcji fonetycznej...), a interpretowanego na każdemu właściwy sposób, zależny od osobistych przeżyć, doznań i doświadczeń. Tam gdzie zawodzą proste słowa użyjmy tych skomplikowanych, by lepiej pojmować istotę rzeczy. Następnie, zbadajmy fenomen języka, którego niezgłębioną istotę rozważymy pod kontem teorii generatywnej Chomsky’ego oraz teorii kognitywistycznej, której podwaliny stworzyli w latach 70. Langacker i Lakeoff. Tak więc, podbudowani teorią, przejdziemy do dania głównego, czyli ustalenia, co było pierwsze, jajko czy kura. A jak już ustalimy ten wielce istotny problem, będziemy mogli wygodnie usiąść w naszym ulubionym fotelu, zapalić papierosa i kontemplować to, co się nam tak sprytnie udało ustalić. Tylko, po co? Po co pytam? PO CO? I dostarczam gotowa odpowiedź. Z próżności.

Pewnie już przygotowujecie się na kolejny atak co najmniej Kajaków, jeśli pamiętacie, kim w ogóle oni byli, lub też smażycie soczyste sformułowania, którymi wbijecie kolejnego malkontenta głęboko w ziemię. Tam gdzie jego miejsce. Jednak tacy malkontenci jak ja są bardzo potrzebni. Niezbędni wręcz, bo to dzięki nam pojawiają się zmiany, walą się mury i giną Bogu ducha winni ludzie. Jednak, aby być takim malkontentem, nie można poprzestać na stwierdzeniu: nie podoba mi się. Dobrze jest także napisać, co właściwie się nie podoba. I tu pojawia się pewien problem.

Czytelników nie należy nudzić, więc gdy już zyskałem odrobinę waszych umysłów, waszego skupienia, postaram się wykrzesać odrobinę emocji z Waszych, jakże często skutych lodem cierpienia lub też obojętności, kamieni. Rzadko się zdarza by narrator (bo mimo tego, że czytacie felieton, to w tej chwili ‘rozmawiacie’ przecież z narratorem), zdarł swoją intelektualną, lub też pseudo-intelektualną, skórę i obnażył swoje JA czyli MNIE autora. Piękne przejście, nieprawdaż? Tak czy inaczej, przed wami siedzę oto ja, połączeni jesteśmy poprzez piksele lub tusz, jak człowiek połączony jest z gwiazdą. Moja chwila i Twoja chwila. Nie wiem skąd się wziął mój poetyzujący ton. Zgorszonych przepraszam i pospiesznie się przedstawiam. Sader jestem. Nie będę wam pisał o tym, jaką lubię muzykę, czy studiuję, jak wyglądam i ile mam lat. Tym czy mam dziewczynę, jakie lubię kolory i czym kończą się moje plecy, nie będę Was zanudzał. To gdzie mieszkam i jak się ubieram też nie powinno nikogo interesować. Lubię myśleć i pisać, a co nie jest bez znaczenia, wolę wódę od browara, jointy od speeda, na dzieńdobry mówię cześć lub siema. Browary też zresztą bardzo lubię, ale do picia, a nie do uprawiania masakry. Z Wywrotą znam się od czasów #dekadenci, MDKa, Fidomaxa i paru opowiadań i wierszy. Was znam słabo, ale już zbudowałem pewne wyobrażenia o tym, kim jest Sut, Paweł Leszczyński czyli nF, Grażyna czy roozia. Nie wiem, kim są te osoby, lecz stworzyłem pewne wyobrażenia. Wy też już macie o mnie pewne wyobrażenie, które wybudowaliście na podstawie tego oto tekstu. Jestem głębokim frustratem, wiecie? Auto-frustratem można by rzec, jak wielu z nas, niestety. Lecz nie uwspólniajmy problemów rzekniecie i racje będziecie mieli. Jednak to, że człowiek pisze gnieciony frustracją i własnymi natręctwami w żaden sposób pracy jego nie powinno uwłaczać. Ani jemu samemu w gruncie rzeczy, bo mimo ułomnego stanu ducha, dysponuje on w pełni siłami swojego umysłu. Uważam, że każdemu takiemu człowiekowi, a uważam także, że nie jest ich aż tak wielu, powinno być dane jakieś prawo głosu, choćby tak małego jak Wywrotka. Niestety (lub też oczywiście) nie umiem się uwolnić od gigantycznej pupy, którą sam sobie zmontowałem. Próbuje ją wytłumaczyć, dać powód jej istnieniu. Lecz fundamenty, na których staram się ją oprzeć mogą okazać co najmniej kruche. Moja inteligencja, erudycja, intuicja i każda inna cja moja przeciwko Twojej. Wielka gra? Skądże.

Jak tak można?! Bluzgi mi się cisną na usta, pianę z ust toczę, jak to widzę. Bzdury, brednie, ludzie piszą. Przecież czy można komentować czyjś refleksyjny artykuł na temat czytania poezji, komentować jego styl, nie odnosząc się w ogóle do części merytorycznej?! No jak taak można, pytam? I jak nie wstyd ludziom za mylenie narratora i autora??? Albo to, że gdy tekst jest dłuższy niż jedna strona papieru podaniowego, to właściwie nikomu nie chce się go czytać i komentarze pojawiają się po tygodniu lub dwóch. A i tak są banalnym stukaniem w klawiaturę, bez choć najmniejszej chwili na zastanowienie się. To jest przecież pisanie! To krew, to ból. To radość i męczarnia. Nie łącząc słów z prawdziwymi myślami, ruinujemy je. Całe ich piękno, blask, siła… zanika. Puste słowa, jak kiedyś się mawiało. I to mnie boli. To, że nikt nie walczy z umysłowym letargiem, nikt nie tępi głupoty. Bezpłciowość intelektualna. To nas ogarnęło. Staliśmy się pachołkami demokracji. Wszyscy równi, wszystko dobrze. Bo lepiej być nie może. I wszystko jest O.K., i wszystko jest gites, bo jeden drugiemu tekst pojedzie, ale tamten może pierwszemu dać po ocenie w następnym. I świat jest piękny i prosty. Ale? Ale?! Tak nie można. Łatwo jest ośmieszać i karykaturować, prosto używać skomplikowanych terminów, pisać wymuskane recenzje, pstrokato bawić się słowem. Ja nikogo palcem nie wytykam, ani nie chce generalizować, bo zdarzają się wyjątki. Małe wyjątki. Ale problemem nie jesteśmy tylko my, ale także sama Wywrota. Kiedyś był to błyszczący portal, wygrywający nagrody… Jednak jej motorem cały czas jest Arek Janicki, i to tylko dzięki niemu ona ciągle funkcjonuje (a tak swoją drogą Arku, co jest z Forum? Jego brak zmusza ludzi do prowadzenia dyskusji za pomocą komentarzy, co na ogół kończy się polemiką ‘pod tekstem’ na tematy z nim w żaden sposób niezwiązane…) I gdzie podziewają się Szluger, Skc i inni?? Przecież to Oni powinni być, tak jak Arek jest motorem, kołami, na których oparta jest Wywrotka. Dlaczego Wielcy Bracia i Siostry od Cenzury nie prowadzą żadnego dialogu z autorami? Przecież samo to, że tekst jest dopuszczony lub nie, nie jest żadnym probierzem jego wartości, a jak już wspominałem, komentarze tym bardziej nie są. Zobaczcie ilu wartościowych ludzi straciła Wywrota przez panujący tutaj oligarchiczny system władzy. Jeśli nie jesteś zadowolony z tego jak jest, to WON! A nawet, jeśli nie odbywa się to w ten sposób, to przez ostracyzm i bezczelną, głupową krytykę. Gdzie się podziali ludzie, którzy trzy lata temu pisali na Wywrocie? Mdk, Fido, Saturnin etc.? Poumierali czy jak? Powiem Wam, że nie poumierali, tylko pouciekali, bo nie mieli już siły do Wywroty, tak jak ja trzy lata temu. Tak jak kiedyś, i dziś, Wywrota jest małym kółkiem wzajemnej adoracji. A tak nie powinno być, powinny pojawiać się głosy krytyczne, które pozwolą jej ewoluować, rosnąć razem z nami. Już raz spisałem Wywrotę na straty, lecz dziś mam więcej sił i trochę większą siłę przebicia, więc piszę. I pisać będę.

Wygląda na to, mój drogi czytelniku, że pojawił się problem (jak już wspominałem w drugim akapicie), lecz nie jest to problem nierozwiązywalny. Proszę o kilka minut zastanowienia nad tekstem, jego konstrukcją oraz wartością merytoryczną. Pracowałem nad nim kilka dni (a myślałem kilka tygodni) i jest on dokładni taki, jaki ma być. Walczyłem długo z sobą zanim zdecydowałem się go opublikować. Uszanujcie to, bo są to słowa rozważne i prawdziwe, płynące i z serca i z rozumu.. A to, że irytują tym bardziej godnymi uwagi je czyni. Zapraszam więc do dialogu i uprzejmie proszę o polemiczne odpowiedzi w komentarzach.

sader

sader

1 artykuł 3 komentarze
jestem.

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
forever 24 stycznia 2004, 15:12
Ten temat, rzekomego (a może i nie) upadku Wywroty - gdzieś już się pojawiał w mojej głowie. Pamiętam czasy Szluger, Fidomaxa, Skc i innych. Wtedy kiedy wszystko się tutaj kręciło na najwyższych obrotach. Nie wiem co się stało, gdzie oni są, nieważne. Może teraz czas na wymianę, czas popracować tutaj - ruszyć Wywrotę? Ostatnio wracam coraz częściej, chodź powstrzymuję się od komentowania i tak zwanie jawnego udziału. Dlaczego inne działy, jak sztuka, kultura - praktycznie w ogóle się nie rozwijają? Podobno ktoś się nimi opiekuje a jednak nie widać żadnej ewolucji. Może czas pomyśleć nad jakimiś konkretnymi rowiązaniami, które mogą pomóc Wywrocie uzyskać (już nie mówię odzyskać) świetność? Może trzeba skontaktować się z Kierowcą? Gdybyśmy razem to zrobili... podkreślam RAZEM. Zastanówcie się.
forever 24 stycznia 2004, 15:13
Przepraszam - nie chodź (hehe) miało być, tylko chociaż. (tak na wszelki, gdyby się pedanciki doczepiły)
Agnieszka Smoll 24 stycznia 2004, 16:40
Jak można Cie poznać, tajemniczy autorze tekstu?hmmm czekam na odpowiedź. aga_smulska@wp.pl
Arek Janicki
Arek Janicki 25 stycznia 2004, 04:53
Przyznam szczerze, że felieton ów mocno mną poruszył, jako, że atakujesz w samo centrum, w samo serce tej misternie przyklepywanej i ugłaskiwanej maszynerii jaką jest Wywrota. I bardzo dobrze, bo jeżeli pojawia się problem to należy szukać jego przyczyny, a nie tylko skupiać się na łagodzeniu objawów. Znacznie jednak wyolbrzymiasz zaistniałą sytuację - już nie od dziś siedzę tu, po drugiej stronie tej maszyny gdzie widzę wszystkie wskaźniki, wykresy oglądalności i popularności i powiem Ci, że to ten serwis ten miewa lepsze i gorsze okresy. Nie jesteś pierwszym, i mam nadzieję nie ostatnim, który chce wszystko przewracać do góry nogami.

Pytasz, gdzie się podziali ci, którzy kiedyś przyczynili się do powstania legendy, ci, o których można przeczytać w stopce redakcyjnej i w starych newsach. Dlaczego opuścili pokład, kiedy sprawy zaczęły się w pewnym momencie komplikować? Rzeczywiście pouciekali. Mieli ten luksus, że w pewnym momencie mogli powiedzieć "do widzenia" i pozostać biernymi, sceptycznymi widzami. Zajęli się swoim życiem, swoimi problemami, rozpoczęli pracę w firmach i redakcjach... Walkę o wartości przełożyli na walkę o byt. Nie mam do nikogo z nich żalu - w końcu nikt nie podpisywał żadnego cyrografu (choć kiedyś był taki plan dla wtajemniczonych :).

Nadchodzi nowy czas. Słychać już szum przelatujących elektronów. Kiedyś powiedziałbym, że szykuje się kolejna rewolucja. Trzeba odgrzebać stare idee, przetrzeć zakurzone szpady i przeczyścić lufy rewolwerów. Nie możemy pozostać bierni, bo zniszczy nas chaos bezsensownych słów i informacji. Utoniemy w oceanach kiczu. Wybaczcie mi mój pompatyczny ton, ale czuję, że ten Sader coś ruszył.
roozia 25 stycznia 2004, 15:21
niestety nie znałam wywroty sprzed trzech lat. dołączyłam tu rok temu i od tamtej pory przejawia się wyraźna tendencja spadkowa lub zatrzymanie w rozwoju. spora część tekstów nie nadaje się do publikacji. latem kompletnie nic się nie działo, tak jakby całe myślenie wywrotowców wyjechało sobie na wakacje. później do grona moderatorów dołączyła nowa osoba, której możnaby 'zarzucić' wiele dopuszczonych tekstów. poza poezją, prozą i newsami, wszystkie działy są nieaktualne, bo niby jakim cudem jedna osoba miałaby sobie poradzić z tak obszernym serwisem? sama informacja o poszukiwaniu przez wywrotę redaktorów chyba o czymś świadczy. może więc rozwiązaniem byłoby ograniczenie Wywroty tylko do zamieszczania tekstów literackich?

z drugiej strony piszesz, że nikt nie ma prawa niszczyć owoców czyjejś pracy . nikt nie może ostrzej skrytykować nawet tekstów, które są kompletnie do d, gdyż artysta w pocie i krwi przelał na papier swoje uczucia i przeżycia. wiec w jaki sposób podnieść poziom zamieszczanych tutaj tekstów? uważam, że każdy ma prawo pisać dla siebie, aby się oczyścić i ulżyć sobie. ale jeśli już decyduje się na publikację swego dzieła, to musi się liczyć z krytyką. a ponieważ ludzie są tylko ludźmi, zawsze będzie 'ząb za ząb' i to będzie boleć, ale tak jest.

forever - myślę, że nikt się nie musi zastanawiać się nad obecną sytuacją, każdy kto jakoś działa na Wywrocie zauważa to, co zauważył Sader. zastanówmy się natomiast jak to zmienić.
forever - przepraszam, nie chce mi sie logować
forever - przepraszam, nie chce mi sie logować 25 stycznia 2004, 18:00
Roozia, powiedziałam to. Ja jestem chętna do współpracy, kiedyś nawet myślałam, żeby zaopiekować się galerią... napisałam list do kierowcy, dowiedziałam się (o ile dobrze pamiętam), że on ją prowadzi... (???). Może napiszemy jakiegoś e-maila, zbierzmy chętnych ludzi, nieduże grupy. Każdy by się zaopiekował lub "rozruszał" inny dział. Co Wy na to?
25 stycznia 2004, 19:59
Rooziu - saderowi nie chodziło o to, że nie wolno krytykować lecz o to by nie zbywać tekstów powierzchownymi komentarzami. Jak zjechać artykuł to zjechać od merytorycznej podszewki do czubka nosa, wszcząć polemikę. A wywrota owszem żyje ale jej życie ma coraz mniejsze znaczenie. Nie jest wyrocznią, autorytetem. What a funky style, sader?? I'm impressed.
forever - przepraszam, nie chce mi sie logować
forever - przepraszam, nie chce mi sie logować 26 stycznia 2004, 10:20
No tak, jak zawsze - wielki odzew, teraz się nie dziwię, że tak ciężko cokolwiek tutaj zrobić.
Arek Janicki
Arek Janicki 26 stycznia 2004, 15:41
Forever - nie pamiętem już kiedy pisałeś o galerii. Jeżeli nadal chciałbyś zaopiekować się tym działem, to zapraszam. Jeżeli chodzi o newsa, w którym pisałem, że poszukujemy redaktorów - nie powiem, odzew był duży, dostałem wiele maili od potencjanych wywrotowców, ale niestety zawsze kończyło się na dobrych chęciach. "(...) zbierzmy chętnych ludzi, nieduże grupy" - jak to optymistycznie brzmi :)
forever 26 stycznia 2004, 17:34
No niestety, chyba po raz kolejny okazałam się zbyt dużą optymistką :)
26 stycznia 2004, 17:50
myślę, że niebardzo wyjdzie nam rozruszanie poszczególnych działów, albowiem przede wszystkim mało kto ma na to czas. chyba lepiej byłoby ograniczyć wywrotę do poezji i prozy, bo w sumie i tak mało kto odwiedza inne działy. nie lepiej byłoby zająć się aktywniej tylko tym, co w miarę aktualne?
26 stycznia 2004, 17:52
myślę, że niebardzo wyjdzie nam rozruszanie poszczególnych działów, albowiem przede wszystkim mało kto ma na to czas. chyba lepiej byłoby ograniczyć wywrotę do poezji i prozy, bo w sumie i tak mało kto odwiedza inne działy. nie lepiej byłoby zająć się aktywniej tylko tym, co w miarę aktualne?
26 stycznia 2004, 20:32
Arku, co do Twojej propozycji, rozważę ją, wszystkie za i przeciw, ponieważ nie chcę żeby to były tylko dobre chęci, chciałabym coś zrobić naprawdę.
forever 26 stycznia 2004, 20:32
to byłam ja, forever - nie wiem dlaczego nie jestem zalogowana ;)
Sam
Sam 10 marca 2004, 22:11
Hmm,..
jest dziś 10 marca....

szkoda
rss
przysłano: 21 stycznia 2004


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło