Film

Studio Munka i Platige Image w Kinia Alchemia, czyli czwarty dzień festiwalu A!NIMACJI.

Reputację polskiego kina tworzą zdecydowanie nie te filmy, które powinny. Choć nie jest to wyłącznie „polski” problem, to skupmy się na naszym krajowym podwórku. Gdy chadzam warszawskimi ulicami, mijam niezliczoną ilość słupów ogłoszeniowych, na których dumnie piętrzą się kolejne plakaty takich produkcji jak „Ciacho”, „Randka w ciemno” czy, przyznam – ostatnio mój faworyt, „Weekend”.

 

Reputację polskiego kina tworzą zdecydowanie nie te filmy, które powinny. Choć nie jest to wyłącznie „polski” problem, to skupmy się na naszym krajowym podwórku. Gdy chadzam warszawskimi ulicami, mijam niezliczoną ilość słupów ogłoszeniowych, na których dumnie piętrzą się kolejne plakaty takich produkcji jak Ciacho, Randka w ciemno czy, przyznam – ostatnio mój faworyt, Weekend. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – to te filmy kocha społeczeństwo. Ci sami ludzie budują sobie pomnik w postaci wskaźników sprzedaży biletów, które niestety potwierdzają problem oplakatowanych słupów. Zdaję sobie sprawę, że swoimi przemyśleniami nie odkrywam Ameryki, niemniej sądzę, że raz na jakiś czas trzeba publicznie o tym przypominać, bo... to przykre, ale myślenie nie jest dziś w cenie.

 

Stąd jeszcze większe brawa należą się takim akcjom jak Festiwal A!NIMACJI w Kinie Alchemia. O ile podczas pierwszych trzech dni prezentowano filmy na naprawdę wysokim poziomie, o tyle czwarty był klasyczną wisienką na torcie. Bagiński – po wystrzeleniu tego nazwiska właściwie można by zamilknąć, bo mówi ono już bardzo wiele o poziomie ostatniego dnia festiwalu.

 

Na samym początku zaserwowano nam dwie produkcje autorstwa wspomnianego Bagińskiego. 

Mistrz w swoim fachu, swoją klasę potwierdził Kinematografem (2009) i Sztuką spadania (2004). Kinematograf to opowieść o cenie jaką płaci się za marzenia i o tym, że często bywa ona niewymierna wobec celu, do którego się dąży. Francis jest kinematografem, który wpada na pomysł stworzenia ruchomego i kolorowego jednocześnie obrazu przez nałożenie na siebie trzech odcieni kolorowych. Będąc w amoku pracy, nie zauważa choroby ukochanej osoby. Cena jaką musiał zapłacić za uwiecznienie jej na taśmie okazała się zbyt wysoka. Sztuka spadania to z kolei dance macabre w militarnym wydaniu. Grupa żołnierzy odbywa swoją „ostatnią misję” gdzieś na Pacyfiku. Bezsensowność ich poświęcenia wcale nie musi być odbierana jako wielopłaszczyznowa metafora, ponieważ ich los i los żołnierzy rzeczywistych różni się tylko nieznacznie. Obie animacje, do czego Bagiński zdążył nas przyzwyczaić, były perfekcyjne od strony technicznej. Śmiem nawet twierdzić, że Kinematograf pod względem graficznym przebija fantastyczną Katedrę.

 

Z ciekawej strony pokazał się też Michał Socha, autor obsypanej nagrodami Laski (2008). Jest 

to frapująca, opierająca się na kolorze i dźwięku, historia miłości damsko-męskiej i jej konsekwencji. Niebanalna od strony graficznej, pokazująca w krzywym zwierciadle cykliczność wspomnianych relacji animacja nie tylko bawi, ale także daje do myślenia.

 

Arka Grzegorza Jonkajtysa nie odstawała od stawki ani na moment. Reżyser zwodzi widza oniryczną wizją pogrążonego w schizofrenii staruszka. Projekcje jego wyobraźni nie pozostają jednak bez echa. To właśnie wokół historii tajemniczej choroby, która ogarnęła ludzkość stworzona jest fabuła Arki. Jonkajtys postawił na klimat i okazał się to wybór właściwy, bowiem w połączeniu z elementami fabularnymi ów klimat zaczyna ewoluować i działać na prawach oddzielnej historii.

 

Niezwykle ciekawym elementem była też prezentacja kilku najciekawszych filmów 

zrealizowanych przez Studio Munka na czele z Kryminałem młodego Marcina Jażyńskiego i Rytuałem Zbigniewa Czapli, Poza starością Grzegorza Wacławka.

 

To właśnie takie produkcje powinny być wizytówką polskiego kina. Szkoda, że ambitne historie nie trafiają do szerszego grona odbiorców. Brak funduszy na rozwój tej gałęzi kinematografii skutkuje faktem, że pierwszą konotacją słowa „animacja” są, dla przeciętnego Polaka, bajki dla dzieci. Nie widzę innej drogi na wypromowanie tego typu filmów, niż utrzymywanie ich naprawdę wysokiego poziomu. ANIMACJE to kolejny krok na przód.

Jacek Podgórski / Nisza Filmowa

 

Festiwal A!NIMACJE w Kinie Alchemia cz. 4.

 

Przegląd filmów Platige Image i Studia Munka:

 

Laska (2008) Michał Socha

Kinematograf  (2009) Tomek Bagiński

Sztuka spadania (2004) Tomek Bagiński

Arka  (2007) Grzegorz Jonkajtys

 

Przegląd filmów Studia Munka:

 

Kryminał Marcin Jażyński

Rytuał Zbigniew Czapla

Poza starością Grzegorz Wacławek

Zdjęcia


Jacek

Jacek Podgórski Jacek

30 Warszawa/ Iława
18 artykułów 62 teksty 2276 komentarzy
Pierwszy redaktor działów Teatr i Kino. Były opiekun sekcji prozatorskiej i poetyckiej. Lubię klopsy. Naprawdę.
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 26 sierpnia 2010 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca