Literatura

Język, seks i rzeczywistość w powieści Eleny Ferrante „Zakłamane życie dorosłych”

O czym jest najnowsza powieść Eleny Ferrante? O dojrzewaniu?, o rozliczeniu z dorosłością? Czy może o przemocowym świecie zachodniej kultury przesyconej seksualnością?, o świecie pełnym podziałów, konfliktów i frustracji...

 

„Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.

(...)

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.”*

św. Paweł, I List do Koryntian

„ – Nic nie wiesz, Gianni, mówisz po włosku, ale nic nie wiesz. Miłość jest brudna jak okna w kiblach.”

Giuliana/ Elena Ferrante (Zakłamane życie dorosłych, s. 268)

 

Najnowszą powieść Eleny Ferrante Zakłamane życie dorosłych śmiało można nazwać szokującą. Nikogo, kto czytał poprzednie powieści włoskiej pisarki, Obsesyjną miłość, Czas porzucenia, czy Historię zaginionej dziewczynki, zapewne nie zdziwi to określenie, a jednak w tej powieści uczestniczymy w przeżyciach szczególnych, bo bardzo młodej i delikatnej osoby. Boleśnie doświadczamy jej szokujących wtajemniczeń, gdyż mimo, że opowiadane są po latach, to jednak z perspektywy zranionej niewinności nastolatki. Towarzyszenie narratorce jest w tej powieści procesem rekonstytucji świata, odkrywaniem, że świata nie da się odkłamać i oczyścić z hipokryzji. Że świat jest gmatwaniną nieporozumień, a świadomy i wrażliwy człowiek skazywany jest w nim często na niezrozumiałą bezradność i frustrację. Warto zobaczyć świat oczami dorastającej Giovanny, choćby i po to, żeby zrozumieć jak mocno unikamy tego widoku na co dzień.

 

Tym razem, odmiennie niż w przypadku Leny, której życiowe koleje z rozmachem opisywała Ferrante w Cyklu Neapolitańskim, bohaterka nie próbuje tu wydobyć się z biedy i ograniczeń robotniczej dzielnicy, nie probuje oczyścić swojego włoskiego z akcentu i naleciałości prymitywnego neapolitańskiego dialektu. Perspektywa jest odwrócona. Ferrante pokazuje nam świat osoby pozbawionej korzeni, tradycji i języka przodków. Świat, w którym wyrażanie emocji odbierane jest jako przekroczenie zasad dobrego wychowania, zdjęcia niewygodnych członków rodziny ukrywa się przed dziećmi, a obszar szczęśliwej egzystencji stanowi zamknięta enklawa bogatej dzielnicy. Bajka jednak się kończy, i to dość gwałtownie. Świat okazuje się czymś szokująco odmiennym.

 

Główna bohaterka tej historii, młodziutka Giovanna, pierwszego życiowego szoku doznaje, kiedy jej cudowny ojciec stwierdza, że ukochana córeczka zaczyna upodabniać się do jego siostry, Vittori. Kolejnym wstrząsem dla nastolatki jest spotkanie z samą ciotką. Znienawidzoną krewną rodzice uważają za uosobienie „potwornej istoty, która jest w stanie zbrukać i skazić każdego, kto tylko się jej dotknie.”(s. 14) Tymczasem, Gianni wspominając pierwsze spotkanie z ciocią, zapisuje: „Vittoria była tak nieznośnie piękna, że jedynym wyjściem było uznać ją za brzydką.” (s. 59)

 

Giovanna kolejny szok przeżywa, gdy dowiaduje się o wieloletnim romansie jej ojca z matką najlepszych przyjaciółek. Absorbuje trudną do zniesienia wiedzę o świecie bardzo intensywnie, za sprawą zranień, zdrad i upokorzeń; na własnej skórze, wszystkimi zmysłami i bystrym, chłonnym intelektem. W krótkim czasie zmienia się w niej absolutnie wszystko i to raczej nie za sprawą hormonów, choć mają one wpływ na intensywność wtajemniczeń i doznań. Świat zaczyna się jawić Giovannie jako kłębowisko kłamstw i paradoksów,  stronniczych interpretacji i przesądów budujących bariery i konflikty. Giovanna zauważa również, że ludzie nie zachowują się ani logicznie, ani rozsądnie, ani nawet z klasą. Że często rządzą nimi proste instynkty i afekty, niezależnie od statusu społecznego czy poziomu wykształcenia. Świat dorosłych to gmatwanina bez wyjścia, zmuszająca ją samą do kłamstw i podłości.

 

Gianni szybko odkrywa, że jej wiedza zdefiniowana w czystym literackim włoskim języku, w oparciu o rozmowy z wszechwiedzącym ojcem i lekturę odpowiednich książek, jest wiedzą o wąskim wycinku świata. Mało przydatną w realnej konfrontacji z całą resztą. Do tego Giovanna ledwo rozumie dialekt neapolitański, którym posługuje się cała jej wielka rodzina i znajomi z sąsiedztwa. Mimo pieczołowitego wychowania, jakie odebrała, jest więc pozbawiona narzędzi poznawczych i komunikacycjnych. Jest pozbawiona tożsamości.

 

Cóż bowiem znaczy – u Eleny Ferrante – mówić po włosku i nie władać dialektem będąc mieszkanką Neapolu? To znaczy nie mieć pojęcia o rzeczywistości, a w przypadku osoby wywodzącej się ze środowiska robotników – nie posiadać własnej tożsamości. Gianni czuje się więc wykorzeniona i oszukana. Kiedy trafia w rodzinne strony jedyne, co potrafi powiedzieć w dialekcie to słowo „obciągnąć”, co będzie miało bardzo uciążliwe dla dziewczyny konsekwencje.

 

Wiemy już z poprzednich lektur, że język, jako rzeczywistość; dyspozycje mowy i językowy stosunek do świata, to osobny obszar wydarzania się prozy Ferrante. W Zakłamanym życiu dorosłych językowe niedyspozycje Giovanny, skazują ją na niepełność, nieustanne poczucie braku, rodzaj ograniczenia, którego nie można nadrobić. Dialektu, w przeciwieństwie do włoskiego, nikt się przecież w szkołach nie uczy, w nim się wyrasta, w nim się myśli, czuje i wyraża emocje. Dlatego Gianni obserwując relacje prostych ludzi z robotniczej dzielnicy zdaje sobie sprawę, że nigdy z znikim nie czuła takiej zażyłości. Stąd desperackie próby, żeby coś poczuć, żeby przynależeć, nawet za cenę upodlenia.

 

Jej szokujące odkrycia i uświadomienia, złość na rodziców, ciotkę i samą siebie sprawiają, że w wieku szesnastu lat Gianni pragnie przekraczać wszelkie granice, niszczyć swoją mieszczańskość, poniewierać samą siebie. Po nieporadnym zbliżeniu ze starszym młodzieńcem jest uważana za „puszczalską” i agresywnie nagabywana. Najlepszym koleżankom opowiada zmyślone obrzydliwe historie o swoim seksualnym wyuzdaniu i moralnej deprawacji, po czym chełpi się tym, że jest kurwą. Pławi się w językowej i moralnej wulgarności.

 

Kiedy doświadcza zauroczenia młodym intelektualistą, próbuje walczyć o siebie, lecz szybko osiąga świadomość tragicznej bezradności wobec świata przesyconego seksem, zazdrością i lękiem. Wciąż jednak marzy o miłości. Daje temu wyraz w jednym z wewnętrznych monologów, formułując nigdy nie wypowiedziane, acz znamienne pytanie do swego sekretnego ukochanego, Roberta:

 

(...) dlaczego w każdej, nawet najwznioslejszej kwestii można się doszukać seksu?, dlaczego na określenie seksu nie wystarczy tylko jeden przymiotnik, lecz potrzeba ich wiele – jest krępujący, niesmaczny, tragiczny, radosny, przyjemny, odrażający – i wszystkich naraz?, czy to możliwe, żeby wielka miłość obyła się bez seksu, i czy praktyki erotyczne między kobietą a mężczyzną nie niszczą potrzeby kochania i bycia kochanym? ” (s. 348)

 

Przewaga przymiotników o znaczeniu pejoratywnym, określeń wręcz opresyjnych, jest w tej serii pytań nie do przeoczenia. Poczujmy to. Tragiczną mieszaninę doznań, której Gianni doświadcza w kontakcie ze światem...

 

W moim rozumieniu prozy Eleny Ferrante, ta seria określeń jest znamienna nie tylko dla opisania nastroju tej książki i przeżyć wenętrznych młodziutkiej Giovanny. Może ona również stanowić rodzaj ogólniejszej wykładni stosunku Eleny Ferrante do rzeczywistości. Pisarka podkreśla w wielu miejscach swojej najnowszej książki, ale i we wcześniejszych powieściach, rolę języka, który rzeczywistość kreuje lub deformuje, co na jedno wychodzi.

 

Przeprowadźmy więc językowy eksperyment; zobaczmy w jednej chwili świat oczami Ferrante i opiszmy go choćby zdawkowo. Szybko zdamy sobie sprawę, że by to zrobić „(...) nie wystarczy tylko jeden przymiotnik, lecz potrzeba ich wiele – jest krępujący, niesmaczny, tragiczny, radosny, przyjemny, odrażający – i wszystkich naraz.” (s. 348) Brzmi autentycznie?

 

No właśnie. O czym jest więc najnowsza powieść Eleny Ferrante? O dojrzewaniu?, o rozliczeniu z dorosłością? Czy może o przemocowym świecie zachodniej kultury przesyconej seksualnością; o świecie pełnym podziałów, konfliktów i frustracji...

 

Esencją najnowszej powieści, ale i całej twórczości Eleny Ferrante, jest dla mnie właśnie refleksja nad rzeczywistością społeczną i kulturą Zachodu, uczyniona niejako przy okazji historii fabularnych jej powieści. Niesamowicie ważny jest również jej namysł nad językiem, jego konstytutywną rolą w pełnym manipulacji świecie, w którym to, co nienazwane nie istnieje naprawdę, a to, co odpowiednią ilość razy powtórzone stanowi niezachwiany pewnik.

 

Ta historia nie kończy się ani dobrze, ani z nadzieją na lepsze jutro, ani nawet smacznie. Dwie nastolatki, po uprzednim pozbyciu się skrupułów i dziewictwa – w dość przedmiotowym trybie i mało romantycznych okolicznościach, ruszają na podbój świata z hasłem: „staniemy się tak dorosłe, jak żadna kobieta dotąd”. (s. 453) Wiemy jednak, że ta desperacja niczego nie przyniesie. Mówi nam to, już na pierwszej stronie powieści, przerażająco smutna narratorka, która bynajmniej nie jest już naiwną dziewczynką. Mamy tu więc narracyjną pętlę, nie cliffhanger. To jest kolejna bardzo trudna książka Eleny Ferrante. A jednak czyta się to świetnie. A jednak znowu nie można się oderwać. Ferrante mimo subtelnych nawiązań do poprzednich powieści, a może również dzięki nim, napisała zupełnie nową, niesamowitą historię.

 

W Zakłamanym życiu dorosłych Eleny Ferrante nie brakuje żadnego z najciekawszych i najlepszych elementów jej prozy. Jest przenikliwa refleksja i bezlitosne diagnozy społeczne. Są trudne do zniesienia emocje, niebezpieczne afekty i bójki, jest buzująca złością i pożądaniem cielesność; seksualność opowiadana najbardziej wyrazistym i wulgarnym językiem współczesnej literatury. Są przystojni intelektualiści, perwersyjni faceci, napaleni młodzieńcy; są kobiety wyzywające i wyrafinowane, przepiękne i szalone; zdradzający się rodzice, żony i kochanki, które stają się siostrami. Jest też mały fetysz, tajemnicza bransoletka krążąca między kobietami niczym klątwa. I jest to literatura szokująco atrakcyjna.

 

Paweł Ivo Kaczorowski

 

Elena Ferrante, Zakłamane życie dorosłych

Tłumaczenie: Lucyna Rodziewicz-Doktór

Wydawnictwo Sonia Draga, 2020

 

* Fragment Hymnu o miłości św. Pawła, w tłumaczeniu Kazimierza Romaniuka, pochodzi z Biblii Tysiąclecia; Wydawnictwo Pallottinum, Poznań, 2003

 

Paweł

Paweł "Ivo" Kaczorowski

45 Polska
77 artykułów 18 tekstów 491 komentarzy
Paweł "Ivo" Kaczorowski (PiK): ur. w 1975 r. w Sulęcinie. Studiował filozofię na UWr., aktualnie studiuje coaching na UZ; krytyk literacki, poeta, performer, moderator wydarzeń artystycznych. Redaktor prowadzący serwisu Wywrota.pl w latach 2010 -…
Komitet Centralny
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 20 listopada 2020 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca