Literatura

„Miłość w czasie komuny” – o „Madame” Antoniego Libery.

Największym plusem powieści jest niezwykła plastyczność języka. Zanurzając się w słowach przenosimy się w świat przedstawiony na kartkach, dosłownie widząc opisane przygody.

 

           

„Madame” Antoniego Libery, ze względu na lekkość konstrukcji i uwodzicielskość języka, porównywana jest do muzyki Chopina. Jest to spostrzeżenie niezwykle trafne, gdyż tak, jak od pierwszych dźwięków chopinowskiego utworu nie możemy się od niego oderwać, tak i od pierwszych słów powieści Libery chcemy brnąć w nią dalej i dalej.

              Autor przenosi nas w czasie do lat 60. i 70. XX wieku, do jądra komunizmu. Znajdujemy się w Warszawie i śledzimy losy ówczesnego licealisty. Przeżywa on swoistą inicjację, wchodzi w dorosłe życie w czasie trudnym, wręcz niepojętym dla dzisiejszych rówieśników protagonisty. Na zachodzie rozbrzmiewają piosenki The Beatles i rewolucyjne hasła hipisów, w Polsce szerzy się cenzura i podejrzliwość. Państwo do każdego noworodka nie dodaje becikowego, tylko listę zakazów. W takim okresie przyszło egzystować bohaterowi, który, tak jak każdy nastolatek, ma potrzebę buntu. Jednak jest on zupełnie inny niż jego koledzy, nie demonstruje swojego wieku przez palenie papierosów w szkolnych toaletach czy picie alkoholu podczas przerw. Jego bunt ma wydźwięk intelektualny. Jak na humanistę przystało czyta dzieła, o których nie śniło się współczesnym nastolatkom, zakłada koło teatralne i zespół jazzowy. Jednak jego starania pełzną na niczym. Szkoła zdaje się bardziej tolerować alkoholowe wybryki uczniów, niż ich twórcze aspiracje. Najlepiej się nie wyróżniać. Bohater jest zdruzgotany swoim położeniem. Wywodząc się z rodziny przedwojennych inteligentów wpajaną miał potrzebę doznań estetycznych i kulturalnych. Jednakże każdorazowe próby zaistnienia w świecie artystycznym były skutecznie torpedowane przez szarą rzeczywistość. Kolory pojawiały się tylko na  lekcjach francuskiego, wnosiła je postać pani dyrektor, tytułowej Madame. To właśnie ona, przez tajemniczość i jednoczesną oziębłość, rozpaliła w nim namiętność i chęć zgłębienia jej tajemnicy.

 

               Największym plusem powieści jest niezwykła plastyczność języka. Zanurzając się w słowach przenosimy się w świat przedstawiony na kartkach, dosłownie widząc opisane przygody. Szczegółowość bywa tu niekiedy wręcz męcząca (brak bowiem miejsca na subiektywne postrzeganie powieści). Najtrudniej będą w książce odnajdywać się współcześni licealiści (jeśli po nią sięgną), którzy zafascynowani stylistycznie ubogimi pozycjami – ze  „Zmierzchem” na czele, po prostu gubić się będą w pięknie rodzimego języka.

 

 

Kuba Wojtaszczyk       

 

 

*

Antoni Libera „Madame”

Wydawnictwo Znak, Kraków 2003

stron: 394.

 

 

*

Kuba Wojtaszczyk, rocznik ‘86. Student kulturoznawstwa w WSNHiD w

Poznaniu oraz filologii polskiej na UAM w Poznaniu. Oprócz książek

interesuje się tematyką  Gender Studies, kulturą popularną i filmem. Pisze

wiersze, które ukazywały się dotychczas w „Czasie kultury” i w „Ahoju”.           

             

 

Redakcja

Redakcja

26 z Internetu
7893 artykuły 1719 tekstów 70 komentarzy
Wywrota.pl to interdyscyplinarny serwis społecznościowy zajmujący się kulturą. Jest jednym z pierwszych portali kulturalnych w polskim Internecie – działa od 1998 roku. W tym czasie otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in.: Papierowy Ekran…


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Dominika Ciechanowicz
Dominika Ciechanowicz 4 sierpnia 2010, 15:37
O. Sporo dobrego już o tej książce słyszałam, może się w końcu zabiorę. A wśród licealistów też bywają mądrzy ludzie, ktorzy czytują dobrą literaturę, więc ostrożnie z takimi uogólnieniami.
Paweł Kaczorowski
Paweł Kaczorowski 5 sierpnia 2010, 12:44
Brawo ta Pani. Kuba debiutując w roli recenzenta jeszcze szasta opiniami ale to naturalne, wyrobi się. :) Świetnie, że pojawia się kolejny głos na Portalu.
Rosolak
Rosolak 9 sierpnia 2010, 13:27
Cóż, jak dla mnie Libera zanudza zbędnymi dygresjami, które psują klimat świetnej poniekąd głównej fabuły.

Trochę wygląda to tak jakby autor się przez całą książkę chwalił, dawał dowody swojej błyskotliwości, szerokiej wiedzy na temat świata i ludzi, oraz niebywałej charyzmy.

Wiadomo, że nie można narratora nigdy utożsamiać z autorem, jednak sam Libera przyznał, że powieść jest na poły autobiograficzna i ja osobiście jako taką ją traktuję.
przysłano: 3 sierpnia 2010 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca