Literatura

Spivak jako symbol wszystkiego

„Strategie postkolonialne” to łatanie dziur w polskim dyskursie intelektualnym.

1. Pierwszy wgląd
„Posługując się opozycją książka-autor, chcemy uniknąć uproszczeń pozwalających krytykowi umywać ręce, bo w ramach prostej lektury symptomatologicznej jest jedynie diagnostą. Nie wychodząc poza pole książki, badamy granice możliwości badania przy pełnym poszanowaniu praw rządzących tym polem” [s. 69].

 

2. Spivak
Zacząłem od cytatu, na dodatek odnoszącego się tylko do jednego z wielu, znacznie ciekawszych, zagadnień poruszonych w Strategiach postkolonialnych, a powinienem od zaprezentowania autorki tych słów. Gayatri Chakravorty Spivak jest niemal nieznana polskiemu czytelnikowi. Pojawiło się trochę przekładów pojedynczych artykułów w sprofilowanych czasopismach. Tymczasem jest ona ważnym głosem w krytyce postkolonializmu, znaną na Zachodzie komentatorką marksizmu, feminizmu i dekonstrukcjonizmu. Prowadziła wykłady w rodzimych Indiach, w Stanach Zjednoczonych, Australii, Anglii i wielu innych. W Polsce gościła ostatnio podczas Europejskiego Kongresu Kultury, na zaproszenie Krytyki Politycznej. Tłumaczyła Derridę, poszerzała i komentowała jego myśl.

 

3. Wymiana
Strategie postkolonialne to zbiór wywiadów i dyskusji, w których uczestniczyła Spivak. Forma sprawdza się świetnie, gdyż mamy szansę zobaczyć myślicielkę w różnych sytuacjach, gdy musiała reagować na żywo i konfrontować swoją wiedzę (przekonania?) z wiedzą (przekonaniami?) innych. Charakter tych spotkań bywał różny, podobnie jak rozmówcy autorki. „Ludzie często zapominają, że opublikowany tekst jest efektem wymiany. Ale rozróżnienie na to, co pisane, i to, co mówione, to bardziej różnica stopnia, niż rodzaju. Nawet mówienie »z głowy« jest uwarunkowane całym zestawem psychospołecznych, etnoekonomicznych, historycznych i ideologicznych kwestii – sposobami różnicowania, które w swoich koniecznych, konstytutywnych wykluczeniach posługują się w mniejszym czy większym stopniu przemocą. Przemoc i dyskurs współdziałają ze sobą” [s. 50]. Poprzez tę wymianę dowiadujemy się wiele nie tylko o interlokutorach, ale także o sobie, o swoim stosunku do podejmowanych tematów. Widzimy różne stanowiska i wypracowujemy swoje. Wymiana następuje, choć na razie jednostronnie.

 

4. Z Kalkuty do Stanów
Tylko jeden wywiad eksploatuje samą postać Spivak. „Z pieczątką Kalkuty” obfituje w anegdoty, lecz są one tylko nawiązaniem do wspominanych problemów reprezentacji, autoreprezentacji i reprezentacji innego. O tym, jak czuje się człowiek z Trzeciego Świata w Pierwszym Świecie. Dlaczego przynależność do konkretnego miejsca może być piętnem i przywilejem, a dlaczego nie powinna być żadnym z nich. Spivak, jako przybyszka z Indii, stereotypowa „inna”, widzi wszystkie mankamenty globalnej wioski, wszystkie neokolonialne naleciałości i nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemów („Hindusi z Londynu mogą bez problemu pracować dla Kanady. Potrzebuję jednak wizy, by podróżować z Londynu do Kanady na tym samym paszporcie, ale nie z USA” [s. 87].) oraz relacji społecznych (speszyła zirytowanego białego mężczyznę, gdy kazała mu „przestać mamrotać”, co w Stanach jest niezrozumiałe: „Był zupełnie zaskoczony, że ktoś taki jak ja [hinduska – przyp. M.S.], w sfatygowanym samochodzie, powiedział do niego, posiadacza domu, »przestań mamrotać«. Tak zaskoczony, że rzeczywiście przestał”. [s. 119]). Stała się, wbrew własnej woli i poczynaniom, głosem Trzeciego Świata w Ameryce, chociaż jej wykształcenie i kierunek badań powinny wyzbyć ludzi tych uprzedzeń. Pewnie dlatego stwierdziła: „Jestem symbolem wszystkiego” [s. 107]. Jest symbolem wszystkiego, co powinno i nie powinno mieć miejsca.

 

5. Marks
W obszarze jej zainteresowań znalazł się wielki filozof XIX wieku, Karol Marks. Jako osoba wykształcona i inteligentna, nie sięgała po rozmaite interpretacje myśli autora Kapitału, lecz do samych źródeł. Dlatego jej poglądy są nieskażone i najbardziej zbliżone do dzisiejszej wersji socjalizmu naukowego. Marksizmu używa do objaśniania także najbardziej nam współczesnych kwestii feminizmu i dekonstrukcji. Uważa, że jest to myśl uniwersalna, a co najważniejsze, pomimo powierzchownego i zakłamanego obiegu propozycji Marksa, wciąż aktualna i godna wykorzystania. „Chodzi o to, że »materialistyczna« teoria podmiotu stwierdza, że tylko praca wytwarzająca wartości, albo praca wytwarzająca nadwyżkę wartości, jest rzeczywistą pracą. Marks wielokrotnie powtarza, że takie utożsamienie w istocie jest separacją. Tak naprawdę, gdy tylko Marks próbuje – na pewno we wczesnych pismach, ale także i później – znaleźć przykład pozwalający zrozumieć taką separację poza logiką kapitału, przywołuje przykład relacji między mężczyznami a kobietami. (…) Przypisywać Marksowi twierdzenie, że praca wytwarzająca wartość jest jedyną rzeczywistą pracą, albo że jedyną rzeczywistą pracą jest praca wytwarzająca nadwyżkę wartości, i tym samym ignorować opisywane przez niego relacje między mężczyznami a kobietami – to prawie jak twierdzić, przez analogię, że psychoanaliza nie nadaje się do krytyki literackiej” [s. 130-131]. Słusznie traktuje marksizm nie jako przestarzałą ideologię robotniczą, lecz jako wpisującą się w główne nurty filozofię odzyskiwania straconych (bo przejętych przez myśl neoliberalną) terenów interpretacji, objaśniania.

 

6. Derrida
Jeszcze jedną postacią, która odcisnęła swoje piętno na Spivak, jest Derrida. Dekonstrukcja, będąca dziś nadrzędną formą tłumaczenia i komentowania, stała się dla autorki Strategii postkolonialnych ważnym sposobem wyrażania myśli. Filtruje marksizm przez dekonstrukcjonizm, a dekonstrukcjonizm przez marksizm. Z tych „destylacji” powstała poważna krytyka kolonializmu i neokolonializmu. Przy okazji Spivak napomina, że nie można być dekonstruktorem, nie można definiować siebie jako dekonstrukcjonistę. Dlatego też nurt ten nie jest w stanie stworzyć żadnej siły politycznej, mogącej stawać w szranki z innymi wielkimi narracjami (tutaj nadzieja wciąż pozostaje przy marksizmie). „Kiedy zajął się [Derrida] dekonstrukcją afirmatywną, zorientował się chyba, że nie chodzi o to, by odpowiadać negatywnie na wszystko, co pozytywne, czyli »utrzymywać aktualność pytania«. Ale taka dekonstrukcja zmusza nas, byśmy godzili się na wszystko. Musimy się zgadzać na to, co zakłóca naszą pracę. A przecież nie da się stworzyć programu politycznego, który na coś by nie odpowiadał negatywnie. Czyli dekonstrukcja afirmatywna nie może stać się podstawą żadnego programu politycznego, bo afirmacja szybko zacznie przypominać pluralizm, a pluralizm pokazał nam już swoją ciemną stronę, szczególnie w USA. Myślę, że takie są skutki przekształcenia dekonstrukcji afirmatywnej w program polityczny” [s. 64].

 

7. Feminizm
Ważną kwestią badań i działań indyjskiej intelektualistki są również, co wydaje się oczywiste, idee feministyczne. Nie są one ciekawe tylko dla teoretycznych rozważań, ale – podobnie jak w przypadku marksizmu i dekonstrukcji – możliwości wdrożenia ich w życie społeczne oraz polityczne. „(…) skoro, jak powiedziałam w pierwszej części programu, chodzi też o krytykę fallocentryzmu, nie możemy nie dostrzec, że pojęcie proletariatu jest również oparte na pewnej narratywizacji i wykluczeniu. Tylko kobiety są ograniczone w swym stanie posiadania jedynie do własnego ciała. Cała wizja sypie się w drobny mak, gdy podstawą proletariatu czynimy mężczyznę sprzedającego swą pracę” [s. 39]. Więc znów „destylacja”. Przenikanie się narracji u Spivak stanowi wprowadzenie do szerokiego ujęcia omawianego problemu. Wszystko zostanie obejrzane z każdej strony. Feminizm nie jest nurtem odosobnionym i samowystarczalnym. Znajduje wsparcie, o czym przypominają nam Strategie postkolonialne, w innych teoriach i ruchach.

 

8. Peryferyjność
„W pewnym sensie nie ma nic, co można by nazwać centralnym. Centrum jest zawsze tworzone na bazie własnej marginalności. W ramach hegemonicznej narracji historycznej pewni ludzie są jednak od zawsze namawiani do obsadzenia [cathect] marginesu, by umożliwić innym zdefiniowanie siebie jako lokatorów centrum” [s. 56]. Jako osoba „spoza”, czyli z Indii, czyli z peryferii, czyli znikąd – Spivak zna i rozumie więcej problemów, niż większość rezydentów Pierwszego Świata. Mechanizmy, które kierują nowoczesnymi systemami są nieprzyjazne i celowo spychają „innych” na margines. Dodatkowo są tak świetnie skonstruowane, by w miarę potrzeb z tych marginesów uczynić centrum. Skomplikowane procesy zasadzające się na dychotomiach (np. Pierwszy Świat – Trzeci Świat, biały – czarny, kobieta – mężczyzna), są przez Spivak błyskotliwie odkrywane i wyjaśniane. Dąży ona do jak najlepszego wytłumaczenia, dlaczego te mechanizmy istnieją, jak powstały i w jaki sposób funkcjonują, a także jakie mają przełożenie na nasze życie. „Nie próbuję redukować dotykalnej rzeczywistości do zestawu znaków. Chcę tylko dać wyraz temu, że jest to jedna ze strategii śledzenia problemów społeczno-ekonomicznych utajonych w praktykach reprezentacji definiowanej w ograniczonym sensie estetycznym: zwracanie uwagi na to, w jaki sposób i dzięki ukryciu jakich rozłamów pola semiotyczne mogą być skutecznie wyzyskiwane” [s. 72]. Interesująca to lektura.

 

9. Cytaty
Ta recenzja musiała roić się od cytatów. Nie mogło być inaczej, bowiem najlepiej o książce Spivak, jak odkrywałem w miarę pisania, opowie ona sama. Cytat jest instrumentem, który najbardziej przybliży ducha tej książki.

 

10. Konkluzje
Strategie postkolonialne to łatanie dziur w polskim dyskursie intelektualnym. I chociaż wciąż czekają na publikację w naszym języku kolejne jej pozycje, to początek był wyjątkowo trafny. Wywiady i dyskusje z lat 1984-1989 przybliżają nam ideę, którą Spivak wypracowywała przez lata. Warto nadmienić, że jej światopogląd jest wynikiem procesu, dlatego część jej wypowiedzi z tej książki może (a więc nie musi) być już nieaktualna. Już w Strategiach... przypomina, że nie wszystko, co wyszło z jej ust kilka lat temu, dziś musi być z nią tożsame.

 

Clue tej książki jest oryginalny projekt Spivak, a zapoznawanie się z jej myślą  przynosi niekłamaną satysfakcję. Nie jest to pozycja wyłącznie dla marksistów, dekonstrukcjonistów i feministek. Przyda się ona każdemu, kto tylko szuka punktu wyjścia od dominujących narracji polityczno-społecznych. To dobry początek dla każdego, kto zaczyna interesować się badaniami tej filozofki, ale także przedmiotami jej badań. Jest to również ważna pozycja, bo przybliżająca nam aktualne prądy myśli postkolonialnej. Obowiązkowo.

 

 

Marcin Sierszyński

 

 

 

Gayatri Chakravorty Spivak, Strategie postkolonialne

Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011

okładka miękka, stron 224

Marcin Sierszyński

Marcin Sierszyński premium

30 Wrocław
131 artykułów 5 tekstów 6 nagrań 6555 komentarzy
Opiekun sekcji poetyckiej od stycznia 2008 roku do czerwca 2010 roku, prozatorskiej od kwietnia do września 2011. Redaktor prowadzący serwisu od lipca 2013 do marca 2015. Redaktor projektu Nisza Krytycznoliteracka i recenzent literacki. Aktywista…
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Jarosław Klebaniuk
Jarosław Klebaniuk 25 stycznia 2012, 09:04
Marcinie, fajna recenzja. Zwraca jednak początek ostatniego akapitu. "Zapoznawanie" to po polsku tyle samo, co "zapomninanie". Zapoznawać kogo/co to zapominać kogo/co. Jeśli więc napisałeś, że zapoznawanie myśli autorki przynosi satysfakcję, to wyraziłeś się o niej, w bardzo oryginalny sposób, krytycznie. Jeśli byś napisał, że zapoznałeś laskę na imprezie, to mniemałbym, że może zapomniałeś o jakiejś nieszczęśliwej miłości pod wpływem trunku :)

Oczywiście można "zapoznawać się z myślą..." i użycie tego "z" jest tu chyba kluczowe dla poprawności konstrukcji.

Zdaję sobie sprawę, że trochę jest to marudzenie starego dziada, bo "zapoznawanie" w przedstawionym przeze mnie znaczeniu prawie już nie jest używane (zostało zapoznane, he, he), a za jakiś czas zapewne Ty będziesz miał rację, bo młodzi wprowadzą do języka "zapoznawać kogoś" jako poprawną konstrukcję. Póki co jednak, sugerowałbym korektę.
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 25 stycznia 2012, 12:46
Nie spotkałem się nigdy, by "zapoznać" oznaczało "zapomnieć", a przynajmniej najnowszy PWN już tego nie odnotowuje. Mimo wszystko "zapoznawać się z myślą" jest znacznie zgrabniejsze i zasugeruję się tą poprawką. :)
przysłano: 23 stycznia 2012 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca