Literatura

Andrzej Czyżewski, „Piękny Dwudziestoletni” – recenzja

– Hłasko nie chciałby biografii. Hłasko jest brudny i prawdziwy, ale jednocześnie bardzo filmowy, bardzo noir, bardzo hollywoodzki – w tym dobrym znaczeniu.

Nie lubię czytać biografii, bardzo często spłycają opisywane sylwetki, odzierają ludzi z otaczającej ich aury legendy, wyjątkowości, niezwykłości. Fragmenty listów, stosy metrykalnych informacji, relacje rodzinne i przyjaźnie, których opisy sprawiają, że obiekt biografii nagle staje się bardzo ludzki, bardzo określony, osadzony w ramach. Lud chce przecież swoich bohaterów, swoich półbogów, których już nie ma, o których się opowiada w anegdotach i miejskich legendach, których się pamięta powszechnie z jednego, dwóch zdjęć, jednej barowej opowieści, kilku cytatów.

 

Hłasko jest jednak postacią specyficzną – tak dla mnie, jak i w całej polskiej literaturze. W pewnym momencie życia jego twórczość otworzyła mi oczy i pokochałem tę ciężką, brudną, autoironiczną prozę miłością bezwarunkową. Objawił mi się jako twórca wielowymiarowy, którego utwory wymykały się jednoznacznej kategoryzacji – był doskonałym komentatorem życia społecznego i politycznego, wyróżniał się niesamowitym poczuciem humoru i dosadnością, ale też subtelnością obrazowania. Hłasko jest brudny i prawdziwy, ale jednocześnie bardzo filmowy, bardzo noir, bardzo hollywoodzki – w tym dobrym znaczeniu.

 

Andrzej Czyżewski jest kuzynem ciotecznym Marka, ma więc w sposób naturalny dostęp do mnogości materiałów biograficznych i dokumentów związanych z życiem pisarza. Jego książka Piękny Dwudziestoletni – Biografia Marka Hłaski doczekała się właśnie nowego, rozszerzonego wydania, powiększonego o niepublikowane dotąd fotografie i triwia związane z pisarzem.

 

Hłaskower to postać bardzo niejednoznaczna, zarówno z perspektywy twórczości jak i osoby jako takiej. Przez lata pojawiały się głosy, że Hłasko jest w lamusie, że o nim zapomniano, że się o nim nie mówi – krzyczano o tym tak głośno i tak długo, że w tym momencie jest tak bardzo niedoceniony, że aż doceniony. Czynników odpowiedzialnych za to jest kilka – przede wszystkim historia w jakimś stopniu zatoczyła krąg i młodzi ludzie z opowiadań Hłaski są w tak wielu aspektach podobni do tych dzisiaj – oczywiście sytuacja społeczna i polityczna diametralnie się różni, są jednak pewne analogie: bohaterowie opowiadań Marka to często młodzi ludzie niedopasowani do relatywnie świeżej, kształtującej się jeszcze rzeczywistości nowego porządku politycznego, którym brak perspektyw i szare realia życia w miastach spędzają im sen z powiek. Jest więc paralelizm w odczuciach bohaterów i czytelników, jest też działalność pewnych grup: tutaj na szczególną uwagę zasługuje MłodaRP: http://www.mlodarp.org/, stowarzyszenie głównie ludzi bardzo młodych, którzy na przestrzeni kilku lat stworzyli szereg inicjatyw, mających rozpropagować i spopularyzować wśród opinii publicznej nazwisko Hłaski. Udało się w dużym stopniu.

 

Ze względu na swoje bogate życie towarzyskie, pisarz buntownik jest też postacią, do której bardzo chętnie ludzie, którzy go znali, odnoszą się we wspomnieniach i korespondencji. Właśnie stąd wzięła się relatywnie niedawna kontrowersja, dotycząca jego rzekomego homoseksualizmu, która sprawiła, że o postaci pisarza znów było bardzo głośno.

 

To jest specyficzny urok Marka Hłaski, że był taki nieokreślony, że nigdy nie było wiadomo, na ile jego wizerunek buntownika bez powodu i narwańca jest pozą czy też wynika jednoznacznie z natury Hłaski. Andrzej Czyżewski przydaje się tutaj, częściowo przedstawiając go z perspektywy znających go wtedy ludzi, ale również swojej - jako mgliście zapamiętanego krewniaka. Tutaj należy podkreślić, że biograf nie odziedziczył po swoim kuzynie uzdolnień literackich i jego styl narracji nie porywa. Jest poprawny, rzeczowy i nieco nużący. Czyżewski w kreowaniu postaci Hłaski opiera się o urzędowe akta, fotografie i dokumenty z własnych - zasobnych już zbiorów, utworów twórcy jak i fragmentów korespondencji od niego, do niego i o nim.

 

Tworzy to klasyczną w biografiach otoczkę, pewien obraz złożony z opinii ludzi, własnej, subiektywnej przecież wizji biografa, ale też z ciężkich od kontekstów wypowiedzi osoby, której życiorys jest spisywany. O ile zwykle wiedza o pisarzu dostarcza opcji interpretacyjnych podczas lektury jego dzieł, w wypadku Hłaski nie uważam tego za dobre zjawisko – książka Czyżewskiego jest w każdym aspekcie solidna i rzetelna, prezentuje życiorys Hłaski w sposób możliwie najbardziej kompleksowy, ale ma dwie wielkie wady, od których nie jest w stanie uciec żadna publikacja tego typu.

 

Przede wszystkim - mimo przedstawienia sylwetki pisarza z perspektywy bardzo wielu osób, oczywistego prześledzenia jego poczynań, co stanowi pewną wskazówkę w poznaniu jego natury i charakteru - autor biografii nie odpowiada, bo nie może odpowiedzieć na pytanie: ile w tak zarysowanym obrazie jest samego Hłaski, a ile pozy oraz w jakim stopniu to, jaki był czy też nie był, przekładało się na to, co i jak pisał. Jednocześnie jestem przekonany, tu ukłon w stronę Andrzeja Czyżewskiego, że stworzenie bardziej kompletnej i bogatej w źródła i fotografie biografii Marka Hłaski jest niewykonalne. W zbieraniu materiałów autor biografii wykonał bardzo dobrą i mozolną pracę, tego nie można mu odmówić.

 

Drugi problem nawiązuje do swoistej aury, odrealnienia postaci kultowych i znanych, szczególnie w tym konkretnym czasie i miejscu. Hłasko to SPATiF, Hłasko to Kameralna, to pijackie historie, to mniej lub bardziej poważna znajomość z Agnieszką Osiecką, to trudna, ale też piękna relacja z matką zobrazowana długoletnią korespondencją, to legenda i etos młodego gniewnego, wygnańca, który szedł pod prąd. W Pięknym Dwudziestoletnim opowiedział alternatywną i pełną fikcji historię własnego życia. Te przeinaczenia i barwne anegdoty nazywał „zmyśleniem prawdziwym” – czymś, co się nie wydarzyło, ale przecież mogło. Jakieś niesamowite wyczyny, opowieści o brawurze, odwadze i fantazji, to był cały Hłasko. Włożenie go w ramy, określenie liczbami, zdjęciami, opinią innych, od której się tak często odżegnywał, nie było nigdy - z cała pewnością - szczytem jego marzeń. Myślę, że Hłasko by tej biografii nie chciał, nie uważam jednak, że nie powinna była powstać – każdy ciekawy sylwetki pisarza znajdzie tam kompleksowe informacje odnośnie życia i zawiłych ścieżek Marka, mi do jego opisu wystarczy ten fragment wiersza, który napisała po jego śmierci Agnieszka Osiecka:

 

„Niekiedy wilkiem się nazywał.
Lecz wilkiem nie był.
Raczej chciał być.
Gdy cały naród raźnie śpiewał
on wolał zawyć...”

 

 

 

 

©Radosław Kolago

 

 

Andrzej Czyżewski

Piękny Dwudziestoletni – Biografia Marka Hłaski

Prószyński i S-ka

Liczba stron: 584

Redakcja

Redakcja

26 z Internetu
7894 artykuły 1719 tekstów 70 komentarzy
Wywrota.pl to interdyscyplinarny serwis społecznościowy zajmujący się kulturą. Jest jednym z pierwszych portali kulturalnych w polskim Internecie – działa od 1998 roku. W tym czasie otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in.: Papierowy Ekran…


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Katarzyna Stolarczuk
Katarzyna Stolarczuk 19 lutego 2013, 00:02
Dopisuję się do listy tych młodych, którzy czytając Hłaskę teraz odnajdują kilotony brudu z PRLu na wolnych ulicach. Piękna rzecz.
Paulina Wielbicka
Paulina Wielbicka 21 lutego 2013, 15:38
niby czasem lepiej nie grzebać w życiorysach legend, ale z drugiej strony ta nasza ludzka ciekawość tak pcha jednak do tego, żeby uszczknąć kawałek życiorysu, dowiedzieć się czegoś, co sprawi, że może legenda będzie mniej legendarna i bardziej ludzka ;)
przysłano: 18 lutego 2013 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca