Literatura

Esbek, który ratował Polskę przed komuną. „Wielka odmowa” Dariusza Rosiaka

Okazało się, że ceniony w swoim środowisku filozof i oddany KUL-owi zarządca w czasach PRL toczył dość wyrafinowaną grę ze Służbą Bezpieczeństwa. Czy, używając języka piłkarskiego, “nie zakiwał się o własne nogi” w tej grze?

Nie jest łatwo pisać o historii Polski po 1989 r. i losach tych, którzy za komuny byli świniami, ale w demokratycznej Polsce często pozostali na piedestale. Dariusz Rosiak w książce Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista uczy, że w ocenie minionych lat warto zachować umiar. Bo nie wszystko jest takie proste, a życiorysy ludzi żyjących w poprzednim systemie są tak skomplikowane, że dziś trudne do zrozumienia. 

 

Na początek dygresja dotycząca współczesnej kultury, sposobów komunikacji i tematów, które rozpalają wyobraźnię typowego współczesnego i typowej współczesnej. Bardzo dużo miejsca poświęca się spadającym zasięgom fanpage’y na Facebooku, trwają dyskusje, czy Google “dobije” swoje Google+ czy też pozwoli mu przetrwać, choć w zmienionej formie. Firma z sektora nowych technologii i IT, mowa tu o Facebooku, wydają prawie 20 mld dolarów (!!!) na komunikator internetowy, bo.. tak. Bo tak jej pasuje do strategii biznesowej lub, po prostu, nie chce dopuścić, by obiecująca aplikacja wpadła w ręce konkurenta, więc wyciąga grube miliardy dolarów, aby pokrzyżować komuś szyki. Mnóstwo papieru i stron internetowych zapisuje się rozważaniami o nowych modelach iPhone’a, o tym, jak rzekomo fantastyczne są media społecznościowe i jak wiele dobroci oraz mądrości płynie do nas z polskiej blogosfery. 


Wybacz, czytelniczko i czytelniku, pewien mój populizm i radykalne uproszczenie, ale te - uwaga, tutaj ukłon w stronę współczesnej komunikacji! - #ProblemyPierwszegoŚwiata są malutkie jak mrówka oglądana z wysokości. Lub jak Wrocław widziany ze szczytów Sky Tower. Być może to tematy, które aktualnie rozpalają wyobraźnię szerokich mas, zwłaszcza ludzi młodych lub młodszych. Ale i tak trudno się oprzeć wrażeniu, że to erzac tego, co ważne. Czytamy o banałach aspirujących do roli Ważnych Tematów - trochę jak kot, który pręży się, jakby wyobrażał sobie, że jest imponującym rozmiarami tygrysem. Karmimy mózgi banałami, przeżuwamy (bo trudno to nazwać przyswajaniem) banały, nadajemy im nieadekwatną rangę i tworzymy sobie światy wyobrażone, uciekając od tego, co naprawdę ważne i istotne. Zabrzmi to może konserwatywnie i arogancko, ale wydaje się, że tematy współczesnej debaty publicznej są na ogół tak istotne, jak debata o najlepszych metodach uprawiania rzeżuchy toczona na 111 piętrze drapacza chmur w chwili, gdy dwa piętra niżej trwa pożar i ogień odciął drogi ewakuacyjne.

Ta przydługa i dość gorzka dygresja nie znalazła się w tym tekście przypadkowo. W takim bowiem kontekście widać dobrze, jak przydatną lekturą (a kto wie, czy nie odtrutką) może się okazać książka Wielka odmowa. Agent, filozof, komunista, autorstwa dziennikarza Dariusza Rosiaka, którą wydało niedawno znakomite w swojej znakomitości Wydawnictwo Czarne.

 

O czym jest ten reportaż? Za pretekst do jego napisania posłużyła wielka polityka, a mianowicie - odmowa przyznania prof. Mieczyławowi Albertowi Krąpcowi, wieloletniemu rektorowi Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wysokiego odznaczenia nadawanego przez prezydenta Polski. Okazało się, że ten ceniony w swoim środowisku filozof i oddany KUL-owi zarządca w czasach PRL toczył dość wyrafinowaną grę ze Służbą Bezpieczeństwa. Czy, używając języka piłkarskiego, “nie zakiwał się o własne nogi” w tej grze? Tutaj jest wiele wątpliwości i niejasności. Nie zmienia to jednak paradoksalnego faktu, że po 1989 r. prof. Krąpiec zbliżył się bardzo mocno do kręgów Radia Maryja i ojca Rydzyka - a więc do środowiska nastawionego bardzo antykomunistycznie. 

 

Na kartach swojej książki Dariusz Rosiak analizuje życiorys prof. Krąpca, jego trudne dzieciństwo i doświadczenie pogromów ukraińskich na wschodzie Polski, jego strach przed ciężką ręką władzy komunistycznej… Poznajemy w skrócie zarys kształtowania się myśli i doświadczenia prof. Krąpca, dowiadujemy się wreszcie, jak dzięki jego wysiłkom i oficjalnej polityce władz PRL KUL - a więc uczelnia katolicka, co w poprzednim ustroju nijak nie było atutem - mógł się rozwijać, rozbudowywać uczelniany kampus czy remontować w warunkach permanentnego braku materiałów budowlanych. 

 

 

Autor splata życiorys prof. Krąpca z losem wysokiego urzędnika ds. wyznań władzy PRL-owskiej, Edwarda Kotowskiego, który w swoim życiorysie ma też epizod pracy dla SB oraz z losem Janusza Krupskiego - w latach 70. i 80. mocno zaangażowanego w opozycję antykomunistyczną, w III RP m.in. szefa urzędu ds. kombatanckich i ofiarę katastrofy smoleńskiej.

Wydawać by się mogło, że po 1989 r. polska rzeczywistość stanie się prosta. Że zwycięży uczciwość, że nagrodzone zostanie opozycyjne bohaterstwo, a ci, którzy "dzięki" pracy dla państwa kierowanego przez PZPR, zostaną odesłani do lamusa - zbrodniarze i kryminaliści z odpowiednimi wyrokami sądowymi na koncie. Dariusz Rosiak pokazuje jednak jak pod mikroskopem, że sprawy poszły swoim torem. Torem, który dla wielu zaangażowanych opozycjonistów był trudny do zaakceptowania. 

 

 

Rosiak opisuje losy Janusza Krupskiego, który był bliski śmierci z rąk prawdopodobnie grupy oficerów SB. Krupski, który w oczach swoich znajomych i przyjaciół ze środowiska KUL był postacią krystalicznie uczciwą, w wolnej Polsce przegrał rywalizację o stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, bo pojawiły się pogłoski o jego… współpracy z SB i rzekomych "brudach", które znaleźć można w archiwach bezpieki na jego temat. W ten sposób człowieka, który nieomal nie stracił życia z rąk komunistycznych siepaczy, po latach dosięgnęła długa ręka ustroju, który pomógł obalić. 

 

Prof. Mieczysław Krąpiec, który w ocenie Edwarda Kotowskiego (czyli byłego esbeka, co jest tu kluczowe) był świadomym donosicielem Służby Bezpieczeństwa, jednocześnie pomagał budować katolicką uczelnię w czasach PRL. A w III RP został bohaterem środowiska radiomaryjnego - i to mimo swojej agenturalnej przeszłości. Rektor i bohater swojej uczelni agentem komunistycznej bezpieki. 

 

Sam Edward Kotowski, który pracował dla SB, przekonuje, że pełnił misję wallenrodyczną, czyli swoją pracą próbował chronić Kościół. Opowiada Rosiakowi, że docenia społeczną rolę Kościoła w Polsce. Upiera się, że to on namawiał gen. Wojciecha Jaruzelskiego do obrania kursu politycznego korzystnego dla duchowieństwa. 

 

Bohater opozycji prawie zabity bez bezpiekę podejrzany o donosicielstwo. Podejrzewany o bycie kapusiem został bohaterem środowiska, które nawet na łagodną lewicę - nie mówiąc o byłych członkach PZPR - odmawia egzorcyzmy. Esbek, który upiera się, że ratował Polskę i Kościół przed komuną. Pomieszanie z poplątaniem, kompas moralny rozwichrzony na wszystkie strony. Kraj, w którym dobro splata się ze złem, zło z dobrem i nie wiadomo, kto jest bohaterem, a kto zwykłą świnią. Zbrodniarze cieszą się wysokimi emeryturami, bohaterowie i ofiary często nie mają za co żyć. Polska to fajny kraj, ale niektóre karty jej historii - zwłaszcza tej po 1989 r. - to opowieść z pogranicza kabaretu, czarnego humoru i groteski. 


Współczesna historia Polski łamała biografie i życiorysy, często łamała kariery. Dzieliła rodziny i przyjaciół, rozpalała głowy i odbierała chłodny namysł nad tym, co powinniśmy jako wspólnota przeanalizować w dyskusji na chłodno, racjonalnie i w trosce o państwo, które sobie wywalczyliśmy. W tej opowieści łatwo o surowe, kategoryczne oceny i równie łatwo o pogardę dla niuansów. Łatwo bowiem wyrokować, trudniej - jak Janusz Krupski, który wybaczył tym, którzy na niego donosili do SB - wybaczyć, zrozumieć albo chociaż próbować zrozumieć. Łatwiej zdobyć się na tani moralizm niż na uczciwą intelektualną refleksję, na dostrzeżenie odcieni szarości. Dariusz Rosiak, jak na doświadczonego reportera przystało, w swojej Wielkiej odmowie sprawnie opłynął te rafy głupiego moralizmu. W swojej książce przytacza fakty i snuje opowieść. Wnioski należą do czytelnika. A ta książka, czytana z namysłem i spokojnie, nikogo nie pozostawi obojętnym.

Po takiej lekturze można zrozumieć, że owe przywołane na początku tekstu #ProblemyPierwszegoŚwiata to banały bez większego znaczenia. Bo żyjemy w czasach, które choć kryzysem finansowym i bezrobociem strapione, dają jednak stosunkowo duży komfort życia. I - mówiąc w przenośni - nie ma już w Polsce instytucji, które mogłyby wymusić na Kowalskiej czy Nowaku bycie jednocześnie agentem i antykomunistą, łamiąc w ten sposób ducha i poczucie osobistej uczciwości. Jest się czym cieszyć, jest co szanować. Warto też oceniać, ale nie z zaciekłością internetowego rewolucjonisty, tylko człowieka świadomego, że życie w tak trudnej rzeczywistości, jak ta PRL-owska, nie było kaszką z mlekiem, ale drogą przez bagno, w którym łatwo było utonąć. Po lekturze książki Dariusza Rosiaka, takie intelektualne dojrzewanie do rozumienia meandrów duszy i historii polskiej będzie łatwiejsze. 

 

Dariusz Rosiak, “Wielka odmowa. Agent, filozof, antykomunista”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014. 


 

 

Łukasz Maślanka

37 Wrocław
4 artykuły


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 13 maja 2014 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca