Buntuję się, więc jestem - recenzja bestsellerowej książki "1968. Czasy nadchodzą nowe"

Książka Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza to ciekawie, oryginalnie napisany reportaż (a raczej historia złożona z kilku reportaży) na temat przełomowego w historii Polski i Europy roku 1968. 


To rok moich urodzin, ale nie z tego powodu sięgnęłam po ten tytuł.
Bardzo cenię dorobek reporterskiej pary, poza tym kilka miesięcy temu z wielkim zainteresowaniem obejrzałam "Śniadanie mistrzów", w którym była mowa m.in. o tej książce. 

Całość pochłonęłam jednym tchem i - w przeciwieństwie do czytelników zarzucających autorom chaotyczność - świetnie się odnalazłam w opisywanym świecie. 
Bardzo spodobało mi się przeplatanie konkretnych ludzkich historii z fragmentami artykułów z komunistycznych gazet oraz zapisków opozycjonistów i wysokiej klasy artystów jak Mrożek i Kisielewski. 

Winnicka i Łazarewicz wychodzą od buntu na gruncie muzyki. Piosenki Beatlesów i The Rolling Stones oraz naszego rodzimego Czesława Niemena miały ogromny wpływ na młodych ludzi. I nie chodzi tylko o tańczenie w ich rytmie czy słuchanie ich w upojeniu, ekstazie albo histerii. 
Dla młodych słuchaczy ważne były buntownicze teksty, nowe brzmienia i wizerunek muzyków. 
Nie jest to odkrycie Ameryki i autorzy absolutnie sobie tego nie przypisują, raczej wprowadzają w temat, wyjaśniając w jakim klimacie rodziły się studenckie manifestacje - tak w Polsce, jak i we Francji czy Stanach Zjednoczonych. 

Na przykładach konkretnych historii reporterzy ukazują dramat ludzi, którzy zostali uwikłani w wielką historię wbrew własnej woli, mieli dość życia w upodleniu i zaczęli walczyć o swoje prawo do wolności. 
Nie sposób opisać wszystkich bohaterów; na mnie największe wrażenie zrobiła opowieść o amerykańskim rodzeństwie polskiego pochodzenia wysłanym do Polski pod "opiekę" dziadka, oraz tekst o rodzicach, którzy z szóstką dzieci uciekli do Szwecji na rybackim kutrze. 

Tak naprawdę jednak każda z opisanych historii jest niezwykle ciekawa. Autorzy często ukazują swoich bohaterów z różnych perspektyw i na różnych etapach ich życia. 

Przez całą książkę przewija się wielka polityka, która narzuca ludziom styl życia, zwłaszcza w krajach komunistycznych. 
Polityce towarzyszą wydarzenia kulturalne i społeczne zmiany, które ostatecznie doprowadziły do tego, że tytułowy rok 1968 zapisał się niechlubnie w dziejach Polski. Antysemicka nagonka, prześladowania, aresztowania i pobicia studentów, udział w najeździe na Czechosłowację, zwany eufemistycznie interwencją... - to najważniejsze, ale nie jedyne czarne plamy na naszych dziejach. 

Całość napisana jest barwnie, plastycznie, przekonująco. Dużą rolę na pewno odgrywają też archiwalne zdjęcia, które uzupełniają treść. 

To książka do myślenia i ku przestrodze. Na pewno warto po nią sięgnąć. 

BEATA IGIELSKA 

Książka "1968. Czasy nadchodzą nowe" Ewy Winnickiej i Cezarego Łazarewicza ukazała się w 2018 r. nakładem Wydawnictwa Agora SA

Zdjęcia



Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 18 grudnia 2018 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło