Tańcz albo giń! - recenzja głośnej książki "Czyż nie dobija się koni?" Horace McCoy'a

Czyż nie dobija się koni? to kultowa powieść amerykańska, spopularyzowana dzięki głośnej ekranizacji w reżyserii Sydneya Pollacka. Mimo iż akcja książki rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w czasach tzw. wielkiego kryzysu, treść pozostaje ponadczasowa i wciąż aktualna. 

Główny bohater i narrator, Robert, jest młodym mężczyzną, marzącym o aktorskiej karierze w Hollywood. Przewrotny los zaprowadza go jednak na salę sądową, w której poznajemy go jako zabójcę niejakiej Glorii. To dziewczyna, która namówiła go do udziału w wielodniowym maratonie tanecznym. Podczas tej imprezy mają miejsce niezaplanowane zdarzenia, od których włosy jeżą się na głowie. 

Robert nie wypiera się w sądzie zbrodni, jednak – paradoksalnie – wcale nie uważa się za winnego. Wręcz przeciwnie, jest pewien, że wyświadczył zabitej grzeczność i skrócił jej cierpienia. 
Zanim się przekonamy, czy to faktycznie prawda, śledzimy z wielkim napięciem poszczególne etapy makabrycznego turnieju. 

Zabawa początkowo może wydawać się niewinną rozrywką ku uciesze gawiedzi. Szybko jednak przekonujemy się, że organizatorzy zamierzają zbić na tanecznych zawodach niebagatelną fortunę. By tego dokonać, nie wahają się wykorzystywać uczestników, grać na ich emocjach, prowokować i kreować sytuacje, które przyciągną widzów. 
Z czasem robi się coraz ciekawiej i coraz bardziej niebezpiecznie. 

Inicjatorom tanecznego maratonu sprzyja sytuacja ekonomiczna – w czasach wielkiego bezrobocia i kryzysu ludzie są gotowi na różne upodlenia, byleby zdobyć kilka dolarów. A cóż dopiero tysiąc! To główna nagroda, która odbiera godność i każe zapomnieć o ludzkich odruchach. 
Nic dziwnego zatem, że na parkiecie dochodzi do kłótni, bójek, przemocy, a nawet wynaturzeń. 

Powieść McCoy'a odczytać można jako parabolę ludzkiego losu, który porównywany jest od wieków do makabrycznego tańca wieńczącego życie, ale i do walki o przetrwanie. Przeżyć mogą tylko najsilniejsi, najtwardsi, najbardziej bezlitośni... 
W dzisiejszych czasach wyścigu szczurów treść książki nabiera szczególnego znaczenia, o jakim autorowi zapewne nawet się nie śniło. 

Czyż nie dobija się koni? to także wstrząsająca opowieść o mechanizmach rządzących światem show-biznesu, w którym wszystko nastawione jest na zysk. Człowiek jest tu tylko marionetką i produktem, który można w dowolny sposób wykorzystać, przeżuć, wypluć... 
To prawda szokująca, ale jakże aktualna. 

Lektura książki McCoy'a nie jest lekka, łatwa i przyjemna, ale warto się z nią zmierzyć, gdyż daje wiele do myślenia. Książka udowadnia także, że ważkie problemy można wyłożyć w niewielkim objętościowo utworze. Czasami mniej, znaczy więcej – i nie jest to tylko życiowa dewiza minimalistów, ale i reguła, która sprawdza się w literaturze. 

BEATA IGIELSKA 

Książka "Czyż nie dobija się koni?" Horace McCoy'a (w przekładzie Lesława Halińskiego) ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka 18 lutego 2019 r. 

 

Zdjęcia


Beata Igielska

Beata Igielska

Lubuskie
401 artykuł 56 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 2 marca 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło