Sentymentalna podróż - premierowa recenzja książki "Zaginiony kontynent" Billa Brysona

Zaginiony kontynent nie jest opowieścią o mitycznej Atlantydzie. To relacja z długiej podróży po niemal wszystkich stanach USA, jaką autor odbył po latach nieobecności w rodzinnym kraju. Zdziwienie, rozczarowania, konfrontacja z ideałami sprzed lat – to tylko niektóre, ale i najważniejsze problemy pojawiające się w tej napisanej z wielką pasją książce. 

Bill Bryson to jeden z najbardziej znanych i lubianych współczesnych amerykańskich autorów prozy podróżniczej i popularnonaukowej. Doskonale potrafi łączyć literaturę faktu z osobistymi, zazwyczaj zabawnymi, komentarzami oraz różnorodnymi kontekstami. 

W Zaginionym kontynencie autor opisuje podróż po swej ojczyźnie, jaką odbył jako dorosły, dojrzały człowiek, ale jednocześnie bardzo często przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, gdy wraz z rodzicami zwiedzał Stany Zjednoczone podczas wakacji. 

Kluczową rolę w tych opowieściach odgrywa ojciec – nie ukrywam, że mój ulubieniec (i wcale nie dlatego, że był wielkim globtroterem, lecz z powodu swojego powalającego skąpstwa, które rodziło mnóstwo przezabawnych sytuacji). 
Przy wspomnieniowych opisach rodzinnych podróży nieraz pękałam ze śmiechu i – chociaż nie cierpię takich typów w realnym świecie – kibicowałam tatuśkowi nawet podczas jego największych wariactw. 

Bill Bryson zabawnie pisze nie tylko o swoim dzieciństwie, ale i o dłuuugiej, bo liczącej tysiące, tysiące mil włóczędze po Ameryce. 
Niesamowite jest zderzenie świata zapamiętanego przez niego z dzieciństwa czy pierwszej młodości ze stanem rzeczy, jaki odkrywa po latach. To już nie jest ten sam kraj! Spontaniczność zastąpił konsumpcjonizm, porządek zamienił się w chaos, a ideały zastąpiła obsesyjna miłość do mamony. 

Nigdy nie byłam w Stanach Zjednoczonych (chociaż wierzę, że jeszcze wszystko przede mną, jako że uwielbiam podróże), jednak po lekturze Zaginionego kontynentu mam takie wrażenie, jakbym wraz z autorem przemierzyła i wielkie pustkowia, i zapyziałe stany, i wielkie aglomeracje, i symboliczne miejsca, które kojarzy każdy średnio wykształcony człowiek. 

Wielką zaletą książki są dygresje. Wiem, że nie każdy to lubi, czasem czytam w różnych opiniach stwierdzenia, że odejścia od tematu rozpraszają itp. Jednak Bill Bryson swoimi konstatacjami sprawia, że uważny czytelnik podąża wraz z nim zaskakującymi tropami. Bardzo przypadły mi do gustu liczne odniesienia do kultowych książek, piosenek czy dzieł sztuki związanych z odwiedzanymi przez niego miejscami. Był to balsam na moje czytelnicze serce, bo uwielbiam takie uczty duchowe. 

Całość przeczytałam jednym tchem, niezmiennie zaśmiewając się i dumając nad kondycją współczesnego świata – nie tylko amerykańskiego. Zaginiony kontynent to książka ponadczasowa, pokazująca w oryginalny sposób, jak bardzo na przestrzeni zaledwie jednego pokolenia potrafi zmienić się otaczająca nas rzeczywistość. Od nas samych tylko zależy, czy damy się ponieść owczemu pędowi, czy zatrzymamy to, co dla nas cenne i będziemy podążać własną drogą.

 

BEATA IGIELSKA 

Książka "Zaginiony kontynent" Billa Brysona ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka 27 czerwca 2019 r. 

 

Beata Igielska

Beata Igielska

Lubuskie
401 artykuł 56 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 27 czerwca 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło