Kosmiczna opowieść - recenzja książki "Syreny z Tytana" Kurta Vonneguta

Syreny z Tytana to powieść, którą Kurt Vonnegut napisał niemal 60 lat temu. Zadziwiające, jak bardzo ponadczasowa okazała się ta wieloznaczna historia spod znaku science fiction. Dziś można odczytywać ją jako książkę o władzy i polityce, religii, moralności oraz ludzkich marzeniach, które w zderzeniu z rzeczywistością często ponoszą klęskę.

 

Powieść zbudowana jest z dwunastu rozdziałów, w których śledzimy losy głównych bohaterów, ale i drugoplanowych, a nawet epizodycznych postaci.

 

Na początku poznajemy Winstona Nilesa Rumfoorda oraz jego psa Kazaka. Obaj od lat podróżują po kosmosie, od czasu do czasu jednak powracają na Ziemię, by się zmaterializować. To zjawisko tłum uwielbia podziwiać; sprzedawane są nawet na nie bilety.

Z kolejnej wizyty męża mniej zadowolona wyniosła Beatrycze. Ma dość pojawiania się i znikania, zakłócania spokoju oraz apodyktycznego charakteru małżonka. Jakby tego było, tym razem za sprawą Winstona do rodowej siedziby przybywa niejaki Malachi Constant, człowiek niesłychanie, wręcz nieprzyzwoicie bogaty, ale i lekkomyślny.

 

Rumfoord przepowiada mu wizyty na Marsie, Merkurym i Tytanie. W międzyczasie Malachi ma znów zawitać na Ziemię, a w dodatku poślubić ...Beatrycze i w dodatku spłodzić z nią syna.

Constant uważa, że to stek bzdur, czy jednak na pewno to tylko czcze gadanie?

Żeby się o tym przekonać, trzeba uzbroić się w cierpliwość, ale na ostateczne odpowiedzi warto poczekać.

 

Bohaterowie, którzy podróżują po kosmosie, przeżywają mnóstwo niebezpiecznych przygód. W międzyczasie dochodzi jeszcze do bratobójczej wojny między mieszkańcami Marsa i Ziemi. Konflikt kończy się krwawo, ale tylko nieliczni wyciągają z niego jakieś sensowne wnioski.

 

Zakończenie zaskakuje, okazując się też – moim zdaniem – najlepszą częścią powieści, w której typowa dla autora groteska przeplata się ze smutkiem, nostalgią i głębokimi refleksjami na temat sensu życia.

 

Podobno zarys Syren z Tytana zrodził się w głowie Vonneguta w ciągu jednej nocy. On sam podtrzymywał tę legendę. Jeśli faktycznie tak było, to można pisarzowi pogratulować fantazji, poczucia humoru (nawet jeśli ma ono wisielczy charakter) oraz profetyzmu. Nie podróżujemy, co prawda, po przestrzeni kosmicznej tak, jak robią to bohaterowie, ale wciąż marzymy o zdobywaniu nowych przestrzeni; jeśli dodatkowo spojrzymy na historię ostatnich dekad, to ujrzymy wielu tyranów i samozwańczych przywódców, którzy zagrabiają obce tereny – w dodatku na oczach całego świata. Nie trzeba daleko szukać, wystarczy spojrzeć na politykę Putina względem Ukrainy.

 

Kurt Vonnegut stworzył powieść wielowątkową, wieloznaczną i ponadczasową. To druga z kolei książka w jego bogatym dorobku, jednak jest już wyraźnie naznaczona typowymi dla pisarza cechami – barwną narracją, wyrazistymi i kontrowersyjnymi postaciami, nieprzewidywalną fabułą, groteską, absurdem, czarnym humorem, hiperbolizacją opisów oraz satyrą.

 

Całość czyta się szybko, gdyż akcja wciąga jak wir, a czytelnik szybko przyłapuje się na tym, że zaczyna szukać pod płaszczykiem fantastycznych wydarzeń odniesień do realistycznej rzeczywistości. Raz jest śmieszno, raz straszno. Na pewno oryginalnie, zaskakująco i brawurowo.

 

Tych, którzy jeszcze nie znają Syren z Tytana, zapewniam, że będzie się działo! 

BEATA IGIELSKA 

Książka "Syreny z Tytana" Kurta Vonneguta ukazała się 9 lipca 2019 r. nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka 

 

Zdjęcia


Beata Igielska

Beata Igielska

Lubuskie
425 artykułów 57 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 4 września 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło