Język = władza - recenzja książki "Podzwonne dla Instytutu" Bartosza Popadiaka

Podzwonne dla Instytutu to debiutancka powieść Bartosza Popadiaka. Autor umie zaintrygować czytelnika i przyciągnąć jego uwagę. Mimo iż postapokaliptyczna proza nie jest moją bajką, tę książkę pochłonęłam jednym tchem.

Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie. Wiemy, że w poprzednim wieku doszło do nuklearnej katastrofy na skalę światową, co doprowadziło do wielu nieodwracalnych zmian.

Teraz w centrum uwagi ludzkości znajduje się Instytut. To miejsce dla wybranych naukowców i ich uczniów pracujących nad ujednoliceniem języka, który nosi miano Y. W tym języku powstają nowe dzieła, chociaż stworzyć potrafią je tylko nieliczni. Wszystko, co napisano wcześniej, jest zakazane i niedostępne. W tym nowym świecie słowem pisanym posługują się jedynie intelektualiści. Prości ludzie, zwani wieśniakami, mają pracować i nie zadawać pytań. Wszelkie przejawy buntu i nieposłuszeństwa karane są w okrutny sposób.

Już po przeczytaniu kilkunastu stron, czytelnik doskonale orientuje się, że został przeniesiony w świat oparty na terrorze. To antyutopia, która – jako żywo – przypomina doskonale znane z historii systemy totalitarne. Każdy jest tu inwigilowany, każdy podlega ocenie, a gdy próbuje się wychylać, staje się wrogiem numer jeden. Brzmi znajomo, prawda?

Każdy tyran musi jednak kiedyś upaść, podobnie jak system oparty na sile, pogardzie i nienawiści. To kwestia czasu, ale pociąga za sobą także wiele ofiar. Tak też dzieje się w powieści Podzwonne dla Instytutu. Czy jednak rewolucja i bunt przyniosą oczekiwane efekty? Na to pytanie na pewno nie odpowiem, bo popsułabym potencjalnym czytelnikom lekturę, napiszę tylko tyle, że zakończenie zaskakuje i daje wiele do myślenia na temat trybów historii, która nie zawsze musi być nauczycielką życia.

Powieść Bartosza Popadiaka to nie tylko intrygująca antyutopia. To również głęboka refleksja nad siłą języka, nad możliwościami wykorzystywania go do manipulowania ludźmi, o czym przekonujemy się na co dzień, na przykład obcując z mediami.

Lektura tej książki na pewno nie jest lekka, łatwa i przyjemna. To intelektualne wyzwanie, ale warto je podjąć.
Miłośnicy literatury będą mieli frajdę z wyszukiwania i odczytywania licznych kontekstów kulturowych, jest tu bowiem sporo odwołań do polskiej i europejskiej literatury.

Spodobał mi się sposób, w jaki autor bawi się słowami i językiem, który urasta tu do rangi bohatera. To kolejny plus i kolejny powód, dla którego warto sięgnąć po tę niszową książkę. 

 

BEATA IGIELSKA 

Książka "Podzwonne dla Instytutu" Bartosza Popadiaka ukazała się w 2019 roku nakładem Wydawnictwa Fundacja Lethe / Animi 2 oraz Instytutu Literatury

 

Zdjęcia


Beata Igielska

Beata Igielska

Lubuskie
446 artykułów 57 komentarzy
KSIĄŻKI - mój jedyny NAŁÓG!


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 27 pazdziernika 2019 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło